Snajper wszechstronny
Krzysztof Kiklaisz wyleczył kontuzję i ponowie odgrywa ważną rolę w Goczałkowicach.
Nie ma w tym sezonie szczęścia Krzysztof Kiklaisz. W 1. kolejce doznał kontuzji i musiał pauzować do połowy października. Powrót zwieńczył zwycięskim golem w meczu z Kluczborkiem i od tego momentu milczał. Przemówił przed tygodniem, zdobywając bramkę w spotkaniu drugiego zespołu, czym wywalczył sobie miejsce w wyjściowym składzie na starcie ze Spartą. Za zaufanie odwdzięczył się w najlepszy sposób. Już w 9 minucie wykorzystał gapiostwo katowickiej defensywy i dał swej drużynie prowadzenie. Jak się okazało, było to jedyne trafienie w meczu drużyn walczących w górnej strefie tabeli. Miejscowi mogli jednak mówić o szczęściu, bo rywale nie chcieli przegrać drugi raz z rzędu. Na bramkę gospodarzy sunął więcatak za atakiem i zwłaszcza po zmianie stron pod ich bramką było gorąco. Goczały miały sporo szczęścia, w sukurs przyszedł im słupek, a końcowy gwizdek oznaczał czwarte z rzędu zwycięstwo.
Marek Hajkowski
◼ KS Panattoni Goczałkowice - Sparta Katowice 1:0 (1:0)
1:0 - Kiklaisz, 9 min
GOCZAŁKOWICE: Valion - Maroszek, Zięba, Rabczak, Będzieszak, Mendrela (71. Grzejszczak) - Danilczyk, Płonka (84. Osipowicz), Żagiel - Kiklaisz (71. Biliński), Wróblewski (90. Flasz). Trener Jacek KOŁODZIEJCZYK.
SPARTA: Kucharski - Michalski (46. Uchnast), Piątek, Torres (83. Musiał), Skroch - Sobolewski, M. Mazurek (46. Paszek), Kuliński, Lusiusz, Włodarczyk (73. Zambrano) - Woźniak (60. Kurianowicz). Trener Tomasz WRÓBEL.
Sędziował Przemysław Wadas (Tychy). Widzów 150.
Żółte kartki: Kiklaisz - Skroch, Kuliński, Lusiusz.
