Snajper, który chodzi własnymi ścieżkami
Ilję Szurina niełatwo namówić na dłuższą pogadankę. Trochę szkoda, bo z tych kilku zdań, które czasami rzuci w mixed zonie, wyłania się obraz całkiem fajnego człowieka.
Ilja Szkurin w grudniowym meczu z Jagiellonią zdobył już trzeciego w tym sezonie gola w rozgrywkach Pucharu Polski. Fot. Press Focus
Różne wyzwania pojawiają się w pracy szkoleniowej. Kiedy Ilja miał się u nas pojawić, byłem go bardzo ciekaw. Wiadomo, jaką łatkę mu przypięto w Polsce. Zastanawiałem się, jak rozmawiać z zawodnikiem, o którym mawiano:„Introwertyk; bez kija nie podchodź” – trener Rafał Górak ma już niemal 20-letnie doświadczenie w zawodzie trenera, ale wciąż jeszcze zdarzają się chwile niosące zupełnie nowe doświadczenia.
Człowiek w trybach geopolityki
– Fajny chłopak, ale raczej milczący. A dziennikarzy w ogóle omija szerokim łukiem – tłumaczył nam jeden z piłkarzy mieleckiej Stali, gdy parę lat temu pytaliśmy go o kolegę z szatni, mającego znakomitą snajperską passę w nader przeciętnym zespole ligowym. W coraz bardziej skomplikowanym świecie geopolityki białoruski paszport nie jest atutem. Sam Szkurin zaś deklaracją złożoną jeszcze przed tym, zanim horda rosyjskich żołdaków – z poparciem białoruskiego reżimu – wlała się do Ukrainy, by mordować, niszczyć i grabić, wybrał bardzo konkretną stronę w politycznym sporze w jego ojczyźnie.
„Nigdy nie zagram w reprezentacji, póki władzę sprawować będzie Łukaszenka” – mniej więcej tak brzmiały jego słowa, wygłoszone w okresie społecznych protestów przeciw sfałszowaniu wyborów na Białorusi. Protesty reżim brutalnie pacyfikował. Jego macki sięgnęły aż do Moskwy, skłaniając piłkarza – w obawie o własne bezpieczeństwo – do zamiany (na zasadzie wypożyczenia) moskiewskiego CSKA na Dynamo Kijów (Białorusini wystąpili do Rosjan z wnioskiem o deportację zawodnika). Kiedy zaś putinowscy siepacze ruszyli z agresją na Ukrainę, na mocy decyzji FIFA mógł ostatecznie uwolnić się od kontraktu ze sportowym „okrętem flagowym” Armii Czerwonej.
Ani słowa o przeszłości
Sięgnął wówczas po niego Raków. Szkurin na początku – właśnie ze względu na swe polityczne deklaracje – budził zainteresowanie mediów. Ale Częstochowy nie zawojował. – To było dawno i nieprawda – dziś napastnik tylko macha ręką, pytany o klub spod Jasnej Góry i nieudaną z nim przygodę. Zresztą do czasu w barwach Legii też wracać nie chce. – Kiedyś do tego wrócę. Ale wszyscy wiedzą, co się dzieje w Legii i byłoby nie fair, gdybym to komentował – wyjaśnia.
Dobry wpływ szatni
Ale – wbrew wspomnianym na wstępie opiniom – nie tylko rozmawia z dziennikarzami, ale i przy tej rozmowie szeroko się uśmiecha. – Mam w szatni zawodników bardzo dobrze wpływających na kolegów, którzy z charakteru są lekko wycofani – tłumaczy Rafał Górak. – A poza tym opinie na temat Ilji bywały przesadzone. Czasem – jak po pucharowym meczu z Jagiellonią (zdobył w nich gola, już trzeciego w trzecim meczu PP – dop. aut.) – wchodzi do szatni uśmiechnięty od ucha do ucha. A po tamtym spotkaniu to właśnie on intonował okrzyk w szatni. To są rzeczy wyjątkowe! – podkreśla trener GieKSy.
Sesja w kasku
Tamten moment radości białoruskiego snajpera wykorzystaliśmy i my – żeby co nieco dowiedzieć się o jego prywatnych chwilach. Bo przecież parę dni wcześniej pozował – z umorusaną twarzą, w kasku i górniczym stroju – do sesji zdjęciowej z okazji Barbórki. – Ale miała miejsce w klubie. Jeszcze nie miałem okazji odwiedzić żadnej ze śląskich kopalń. A chętnie bym zobaczył, jak wyglądała praca w nich – mówił nam snajper w dniu górniczego święta. – Tym bardziej że trener przed meczem z Jagą mówił nam, jak ważny to dzień w tradycji klubowej i jak ważny jest dla naszych kibiców.
ZOO jest super!
Szkurin w GieKSie z wolna odnajduje niegdysiejszą mielecką dyspozycję snajperską. Może dlatego, że – jak mówi – na Śląsku mu dobrze. – Nie ma takich korków jak w Warszawie – szelmowsko mruga okiem. – No i mam blisko do Parku Śląskiego, po którym bardzo lubię spacerować. I ZOO jest super! – zaznacza, zdradzając, że generalnie bardzo lubi zwierzęta. – W domu mam kota – dodaje. Zupełnie nas to zdanie nie zaskakuje: ten zwierzak uwielbia przecież chadzać własnymi ścieżkami. Jak Ilja...
Dariusz Leśnikowski
