Słowo wytrych!
Nadszedł najprzyjemniejszy czas w sezonie, który bardzo lubię, bo pokazuje nasz charakter – wyjawia doświadczony defensor, Jakub Wanacki.
Siła Sosnowiczan tkwi w kolektywie – wspierają się na lodzie i poza nim. Fot. Press Focus
TAURON HOKEJ LIGA
Sosnowieckich kibiców ogarnął amok po zdobyciu drugiego miejsce w sezonie zasadniczym przez hokeistów ECB Zagłębia. W internecie krążą memy: wizerunki zawodników z koronami oraz insygniami królewskimi. - Balonik jest mocno napompowany, ale droga do sukcesu daleka. Na razie chcemy od tego zgiełku się odizolować, solidnie się przygotować do rywalizacji z bytomską Polonią. Do wszystkiego podchodzimy z pokorą i wiemy, co się przed nami otworzyło – stwierdził realistycznie patrzący na sytuację doświadczony obrońca, Jakub Wanacki. Sztab szkoleniowy podchodzi spokojnie do zaistniałej sytuacji i realizuje swój program, by w pierwszym dwumeczu 1. rundy play offu na własnym lodzie osiągnąć sukces.
Balonik pęcznieje...
Podczas treningu wśród obserwatorów rozgorzała dyskusja o ostatnich meczach sezonu zasadniczego. Oczywiście, tu i ówdzie żałowano, że nie została wykorzystana szansa usytuowania się na pierwszym miejscu. Jednak wszyscy byli zgodni: takiego sukcesu drużyny już dawno nie było i tylko cieszmy się z sukcesu. I zacierali ręce z radości, że drużyna wojuje o strefę medalową. - Brąz biorę w ciemno w tym sezonie – stwierdził jeden z kibiców i znacząco się uśmiechnął.
- Balonik został przez kibiców oraz naszych sponsorów napompowany do granic możliwości i może niektórzy mają prawo czuć się nieco rozczarowani – mocno akcentuje dyrektor sportowy klubu, Karol Pawlik. - A ja do znudzenia powtarzam, że nasze cele na tę część w pełni zrealizowaliśmy: awansowaliśmy do turnieju finałowego Pucharu Polski oraz jesteśmy w pierwszej czwórce. Pewnie, apetyt rośnie w miarę jedzenia, ale do wszystkiego podchodzimy z pokorą.
To ostatnie słowo, powtarzane na okrągło, brzmi jak wytrych.
Skupienie i koncentracja
Zespół Zagłębia po chudych czasach i po 36 latach znów ma szansę na podium, niemniej ostatnie dwa mecze pokazały, że trzeba w każdym momencie być skupionym i skoncentrowanym, bo licho nie śpi...
- Powiem wprost: takiej drużynie nie przystoi w ostatnich meczach zdobyć tylko punkt – dodaje lekko zirytowanym głosem Wanacki. - Oczywiście, że można znaleźć usprawiedliwienie, ale ja takowego nie szukam. To tylko dowodzi, że trzeba być skupionym na swojej robocie. Cóż z tego, że w Bytomiu mieliśmy przewagę, skoro zjechaliśmy z lodu pokonani. A o Cracovii wole nie wspominać.
- Proszę pamiętać, że przed sezonem wymieniliśmy piętnastu zawodników, a drużyny nie tworzy się jednym pstryknięciem palcami – uśmiecha się dyrektor klubu. - Mieliśmy problemy personalne i zagraliśmy słabsze spotkania. Są takie dni jak w czasie meczu z Cracovią, że zawodnicy prezentują się kiepsko fizycznie, a co za tym idzie psychicznie. Efekt końcowy był mizerny. Chłopaki są niezwykle charakterni i w szatni we własnym gronie porozmawiali. Potem mieli dwa dni wolnego, by ochłonęli i od poniedziałku się przygotowują do spotkań z Polonią. Problemy zdrowotne mamy już za sobą i pewnie zaprezentujemy się w optymalnym składzie.
Prawo wyboru
Najlepsze drużyny wybierały sobie przeciwników w 1. rundzie. Byliśmy trochę zdziwieni, bo nie przypuszczaliśmy, że GieKSa zdecyduje się na Cracovię, a Zagłębie na Polonię.
- Każdy rywal jest groźny i doszliśmy do wniosku, że będziemy mierzyć się 7. zespołem z tabeli – wyjawia menedżer Pawlik. - Toruń ma swoje zalety i jest niezwykle groźny na własnej tafli, a ponadto chcieliśmy uniknąć dalekiej podróży. O zaletach zespołu z Jastrzębia też mogliśmy się przekonać w finale Pucharu Polski i w ciągu sezonu ligowego. Tak wybraliśmy i koncentrujemy się na sobotnim meczu, a potem krok po kroku. Nie kalkulujemy, w ilu meczach wygramy, a mnie zależy na tym, by ten czwarty, decydujący należał do nas.
- Oczywiście, że doceniam walory Polonii, ale chciałbym zauważyć, że na pięć spotkań w sezonie przegraliśmy jedno, to ostatnie – dodaje Wanacki. - Spokojnie podchodzę do tych występów, ale liga jest ciekawa i wcale nie jest powiedziane, że faworyzowane zespoły znajdą się w strefie medalowej. Oczywiście, poza Zagłębiem (śmiech). A poważnie: trzeba będzie mocno się napracować, ale jestem dobrej myśli. Nadszedł najprzyjemniejszy czas w sezonie, który bardzo lubię.
Najważniejsze, by młodzież udźwignęła ciężar odpowiedzialności, bo w finale PP nie wytrzymała presji i była lekko zagubiona. I oby tylko nie uwierzyła, że medale mistrzostw Polski już wiszą na ich szyjach. - Pracujemy nad tym usilnie w szatni, by tak nie było – wyjawił szeptem jeden z zawodników, proszący o anonimowość.
Zaczęliśmy o kibicach i warto im poświęcić jeszcze kilka słów. Zagłębie 20 razy grało z kompletem publiczności, a zawsze frekwencja przekraczała 2000 widzów. Nie mamy żadnej wątpliwości, że tak samo będzie podczas play offu. Hokeiści już dziękują za wsparcie i oczekują kolejnego w najbliższy weekend.
Włodzimierz Sowiński
