Słodko-gorzki rok Dudy

Pomocnik „Białej Gwiazdy” podsumował minione 12 miesięcy... grając w siatkonogę.

Piłkarz Wisły Kraków z wielkimi ambicjami spogląda w przyszłość. Fot. Krzysztof Porębski/Press Focus

WISŁA KRAKÓW

Kacper Duda 1 stycznia będzie świętował 21. urodziny. Nic więc dziwnego, że wychowanek Gola Bieruń, a następnie zawodnik młodzieżowych drużyn GKS-u Tychy, z którego jako 15-latek trafił do Wisły Kraków, sporo sobie obiecuje na progu Nowego Roku.

Podwójny ból

– Na razie żegnam się z tym rokiem, który właśnie się kończy – mówi pomocnik „Białej Gwiazdy”. – Pierwsza połowa zakończyła się dużym niesmakiem, bo choć zdobyliśmy Puchar Polski, na Stadionie Narodowym wygrywając z Pogonią, oraz przeszliśmy wspaniałą drogę wygrywając w ćwierćfinale z Widzewem i w półfinale z Piastem, to jednak w lidze znaleźliśmy się ostatecznie poza strefą barażową. W sumie nie wykonaliśmy więc zadania, czyli nie awansowaliśmy do ekstraklasy. Natomiast o rundzie jesiennej trudno mi coś powiedzieć, ponieważ od lipca leczyłem kontuzję. Na szczęście w listopadzie już wróciłem do grania i jestem gotowy, żeby od początku zimowych przygotowań walczyć o więcej. Zastanawiając się nad tym, co bardziej bolało: brak awansu czy kontuzja, mogę powiedzieć, że osobiście bardziej doskwierał mi uraz, bo przez niego uciekły mi mecze europejskich pucharów, a to była dla mnie personalnie, tak jak i dla naszej drużyny, duża szansa. Nie mogłem jednak z niej skorzystać i pomóc zespołowi. Natomiast druga już z rzędu porażka w walce o awans do ekstraklasy, choć bardzo dokucza, to z drugiej strony działa na nas mobilizująco i bardzo chcemy się przebić do krajowej elity – powiedział Kacper Duda.

Ekstraklasa i mistrzostwa Europy

O tym, że Duda jest już w pełni sił, świadczył jego przedświąteczny występ w mistrzostwach Śląska w siatkonogę. Na goczałkowickim parkiecie stworzył duet z o 4 lata starszym bratem Mateuszem, który obecnie jest piłkarzem Zagłębia Sosnowiec. – To był mój pierwszy impuls do zimowego okresu, który muszę bardzo solidnie przepracować – dodał zawodnik, mający już na koncie 78 występów w ligowych i pucharowych meczach Wisły. – Po ostatnim meczu rundy jesiennej mieliśmy 6 dni wolnego, a od 13 grudnia wszystko jest już rozpisane i 7 stycznia, gdy zaczniemy treningi z drużyną, praca wejdzie na wysoki pułap. Tym bardziej że nie odczuwam żadnych dolegliwości, więc czekam na 2025 rok, myśląc przede wszystkim o awansie, a marzę o debiucie w przyszłym sezonie w ekstraklasie. Do tego dochodzi też nadzieja na powrót do reprezentacji młodzieżowej. Z orzełkiem na piersi zadebiutowałem 30 września 2017 roku w kategorii U-14 grając ze Słowacją i za każdym razem występ w reprezentacji był dla mnie powodem do wielkiej dumy. Ten zaszczyt miałem też w kolejnych rocznikach, a w mijającym roku zagrałem w drużynie U-21. Co prawda koledzy beze mnie, gdy leczyłem kontuzję, wywalczyli awans na mistrzostwa Europy na Słowacji, ale będę się starał zrobić wszystko, żeby znaleźć się w kadrze. Zdaję sobie sprawę z tego, że rywalizacja jest bardzo duża i na ten moment nie widzę się w tej grupie, ale to mnie tylko mobilizuje do tego, żeby podjąć walkę o miejsce w tym zespole – podkreślił.

Błaszczykowski, Savicević i Rodado

Piłka jak widać jest dla Kacpra Dudy tematem numer 1 w jego życiu, ale to nie znaczy, że zapomniał o... świętowaniu Bożego Narodzenia. – Święta spędziłem w bieruńskim domu z rodziną – stwierdził Kacper Duda. – W tym roku pierwszy raz, od kiedy pamiętam, na Wigilii nie było brata, bo Mateusz założył swoją rodzinę, więc usiedliśmy do wigilijnego stołu z rodzicami i siostrą. W Święta Mateusz ze swoją rodziną i kuzynostwo pojawili się jednak u nas, więc spędziliśmy te dni bardzo rodzinnie. Z wigilijnych potraw najbardziej smakuje mi zawsze zrobiony przez mamę barszcz z uszkami. Natomiast z prezentów pod choinką najbardziej byłem zadowolony z tego... co dałem, bo jestem osobą, która zdecydowanie bardziej woli dawać niż otrzymywać. Chociaż gdy 10 lat temu dostaliśmy z bratem konsolę Xbox 360, to był prezent, który wspominamy do dzisiaj jako najlepszy. Jednak nie prezenty w czasie Świąt Bożego Narodzenia są najważniejsze. Na pierwszym miejscu w każdej chwili i w każdej sytuacji są ludzie. Najbardziej za podejście do życia podziwiam Kubę Błaszczykowskiego, z którym dzieliłem szatnię w Wiśle, a jako zawodnika najbardziej podziwiałem Vukana Savicevicia. Jego walory techniczne i piłkarskie były bardzo wysokie, ale nie pokazał ich w trakcie gry w Wiśle. Natomiast patrząc na Angela Rodado, myślę, że dla niego nie ma... sufitu. On, choć ma 27 lat, z roku na rok robi taki progres, że to się w głowie nie mieści. Życzę mu jak najlepiej i myślę, że zagra jeszcze w naprawdę wielkich klubach.

Jerzy Dusik