Slavia, Górnik i reprezentacja

Ondrej Zmrzly jest jednym z pięciu czeskich piłkarzy w zabrzańskiej drużynie. – Stać nas na dobre wyniki! – przekonuje.

Ondrej Zmrzly w nietypowych okolicznościach wybrał numer 67. Fot. Dawid Figura / Press Focus

GÓRNIK ZABRZE 

W sobotnim ligowym klasyku pomiędzy Legią a Górnikiem, który zakończył się podziałem punktów, doszło do sytuacji bez precedensu w historii polskiej, ligowej piłki. Trener Zabrzan, Michal Gasparik wystawił aż pięciu piłkarzy zza naszej południowej granicy w wyjściowym składzie swojego zespołu. Na prawej obronie biegał Michal Saczek, z drugiej strony był pozyskany zimą Ondrej Zmrzly, a w środku pomocy lider Górników Patrik Hellebrand, młodzieżowy reprezentant Czech Lukas Ambros i inny z pozyskanych zimą graczy Lukas Sadilek. Prawdopodobnie po raz pierwszy w naszej lidze w wyjściowym składzie było aż tylu czeskich graczy.

Nową twarzą w tym towarzystwie jest już prawie 27-letni Ondrej Zmrzly. Pochodzi ze Sternberku koło Ołomuńca. Pierwsze kroki stawiał w rodzinnej miejscowości w drużynie SK Belkovice-Lastany, ale bardzo szybko – już jako sześciolatek – rozpoczął treningi w Sigmie Ołomuniec. W klubie tym, w ciągu kilkunastu lat, przeszedł przez kolejne grupy wiekowe, by latem 2019 roku zostać piłkarzem pierwszej drużyny. Do końca 2023 roku w Sigmie zagrał w 142 meczach (128 w lidze i 14 w Pucharze Czech). Zdobył 17 bramek i dołożył tyle samo asyst. Na początku stycznia 2024 roku został piłkarzem Slavii Praga. Jego dwuletni dorobek w drużynie ze stolicy Czech to 52 spotkania (tam oprócz ligi i pucharów zagrał również w rozgrywkach europejskich), pięć goli i trzy asysty. Teraz jest w Górniku, gdzie jest wypożyczony do końca rozgrywek z opcją wykupu.

O przyjściu do Polski

- Rozmawiałem na ten temat z dyrektorem sportowym i trenerem. Chciałem trafić do Górnika, kiedy pojawiło się zainteresowanie ze strony klubu. Trafiłem do zespołu, który walczy o coś, który ma ambicje. To raz. Druga rzecz, to przede wszystkim chciałem grać, pokazywać się na boisku, bo przed trafieniem do Zabrza, nie kopnąłem piłki przez trzy miesiące… Gram, dostałem szansę, mogę się pokazać i walczymy o sukcesy. To były główne przyczyny, dla których zdecydowałem się na transfer. Też mieszkam blisko Ołomuńca, od Zabrza niedaleko. Mam więc okazję jeździć do domu.

O kłopotach w Slavii

- Czy miałem kłopoty z trenerem Tripisovskym? Nie, nie, absolutnie nie! Slavia miła swoją wizję co do mojej osoby, ja swoją. Musieliśmy znaleźć rozwiązanie i cieszę się, że w końcówce zimowego okienka transferowego mogłem zmienić klub i trafić do Polski. Zimą było zainteresowanie z niemieckiego Holstein Kiel. Nie byłem jednak przekonany. Potem pojawił się Górnik i zdecydowałem się na przyjście do Polski. Była też opcja powrotu do Sigmy, ale nic z tego nie wyszło.

O czeskich piłkarzach w Górniku

- Czuję się tu jak w Slavii czy Sigmie? Tak, będąc w Górniku, czuję się jak w domu (śmiech). Ale zaznaczę, że nie tylko z powodu dużej liczby moich rodaków w klubie, ale również ze względu na innych chłopaków. Atmosfera w szatni jest naprawdę świetna. Zostałem bardzo dobrze przyjęty i mogę powiedzieć, że cieszę się, że w Górniku jestem. Walczymy o trofea i chcę w tym pomóc. Na pewno to, że w klubie mam tylu rodaków, pomogło w decyzji. To mój pierwszy klub i gra poza Czechami. Jest trener, który zna czeski, do tego wielu rodaków i to mnie przekonało.

O walce z Erikiem Janżą

- Przychodząc do Górnika, zdawałem sobie sprawę, kto gra na lewej obronie, kto jest kapitanem. Ale jestem gotowy, żeby rywalizować o miejsce w zespole. Trener Gasparik już wcześniej mówił też o innych opcjach dla mnie na boisku i jak widzimy, to tak jest, bo często razem gramy ze sobą (Zmrzly jest ustawiany na pozycji lewoskrzydłowego – przyp. red.). Walczę o miejsce w zespole.

O ekstraklasie

- Nie widzę wielkich różnic pomiędzy czeską a polską ligą. Duża intensywność gry, wiele walki na boisku. Też wpływ na to mają murawy, na których gramy i które nie są w najlepszym stanie. Po tym, co widziałem, boisko w Zabrzu jest najlepsze. W domu możemy grać w piłkę, a na wyjazdach, gdzie graliśmy ostatnio dużo częściej, więcej jest walki niż takiej futbolowej jakości. Wiele długich piłek, powietrznych pojedynków.

O reprezentacji

- Mam na swoim koncie dwa występy w czeskiej reprezentacji. Debiutowałem w niej za trenera Szilhavego. Potem zagrałem jeszcze za trenera Haszka. Ale w sytuacji, kiedy w ogóle nie pojawiałem się na boisku, a tak było w końcówce roku, nie ma co marzyć, żeby w narodowym zespole grać, tym bardziej że wielu chłopaków gra w wielkich klubach. Nie mogłem myśleć o tym, żeby być zaangażowany w walkę o powołanie. Teraz jestem w Górniku, jestem zaangażowany w pomoc klubowi w lidze i w pucharze. Chcę grać jak najwięcej, tym bardziej że – jak podkreślam – przed przyjściem tutaj nie występowałem przez trzy miesiące. Dlatego każda minuta spędzona na boisku jest dla mnie ważna. Kiedy tutaj trafiłem, to od razu zagrałem połowę. Potem kolejne spotkanie, gra w pucharze. To było dla mnie coś.

O awansie Czechów na MŚ

- Pokonaliśmy w barażach Irlandię, potem w finale Danię. To dla nas wielka sprawa, że awansowaliśmy do amerykańskich mistrzostw, bo w elicie nie było nas przez 20 lat. Szansa została wykorzystana. Cieszę się, że koledzy awansowali, że pojada grać z najlepszymi (Czesi znaleźli się w grupie A z Meksykiem, Koreą Południową i RPA – przyp. red.). Co do mnie, to oczywiście temat kadry narodowej nie jest zamknięty. Jak zacznę grać regularnie, pokazywać się z dobrej strony, a jeszcze ktoś z reprezentacji z różnych powodów wypadnie, to kto wie? W piłce wszystko jest możliwe. Na teraz pierwszą rzeczą w głowie jest Górnik.

O finiszu ekstraklasy

- Stać nas na to, żeby na koniec sezonu być w pierwszej trójce, bo mamy dobry zespół. Widzę to po treningach, widzę po meczach. Wiele z tych meczów w poprzednich tygodniach nie były, niestety, takimi futbolowymi grami, bo więcej na tych ciężkich boiskach było walki niż gry. Gdybyśmy grali na swoim dobrym stadionie, to byłoby jeszcze lepiej. Pokazał to choćby mecz z Rakowem, który rozstrzygnęliśmy po dobrej grze na swoją korzyść. Wierzę w kolegów, w drużynę, w trenerów. Stać nas na dobre wyniki!

O numerze 67

- Dlaczego występuję z takim numerem w Górniku? To zupełny przypadek. Kiedy tutaj trafiłem, to wszystkie „moje” numery były pozajmowane. Moim ulubionym jest „15”. Dodałem do tego jedynkę, do tego szczęśliwa siódemka, no i jest numer, z którym występuję w Górniku (uśmiech).

 Opr. Michał Zichlarz       

ONDREJ ZMRZLY

◾ Data urodzenia : 22 kwietnia 1999 r.  
◾  Wzrost/waga : 185 cm/73 kg
◾  Pozycja na boisku : lewa obrona, lewe skrzydło
◾  Kariera : SK Belkovice-Lastany, Sigma Ołomuniec, Slavia Praga, Górnik Zabrze
◾  Reprezentacja : 2 mecze    
◾  Sukcesy : mistrzostwo Czech ze Slavią (2025)

 

LICZBA ZMRZLEGO

310 MINUT ma dotychczas rozegranych w Górniku w sześciu ligowych i jednej pucharowej grze z Lechem w Poznaniu. W czterech z nich wychodził w podstawowym składzie, w tym ostatnio z Legią, z którą zagrał w pełnym wymiarze czasowym. Jesienią w Slavii grał do listopada w 11 spotkaniach, w których zaliczył jedną asystę. Łącznie na boiskach Chance Liga przebywał przez 524 minuty.

Ze Slavią grał w europejskich pucharach. Tutaj w starciu z  Christian Rasmussenem z Ajaksu. Fot.  Pro Shots Photo Agency/SIPA USA/Press Focus

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się