Śląski nasz kochany, znów wykorzystywany!
Z DRUGIEJ STRONY - Paweł Czado
To oczywiste, czego dotyczyła ta rozmowa: możliwości gry reprezentacji Polski na Stadionie Śląskim w 2025 roku. Kulesza nie chciał zdradzić żadnych szczegółów tych negocjacji, woli zaczekać do formalnych decyzji, które mają zapaść w przyszłym tygodniu. „Sportowi” udało się jednak dowiedzieć, że w grę wchodzi model „1+1” – czyli jeden mecz reprezentacji Polski w eliminacjach mistrzostw świata oraz jeden towarzyski.
Który mecz eliminacyjny? Właściwie nie ma wątpliwości, że chodzi o spotkanie z Finlandią, które odbędzie się 7 września. Dlaczego? W tym samym czasie Narodowy ma być zajęty. Kilka dni później odbędzie się tam bowiem samochodowa impreza o nazwie „Drift Masters”: 40 najlepszych kierowców z całego świata będzie rywalizować na specjalnie zaprojektowanym torze, który powstanie na płycie. Na to jednak trzeba czasu.
Na Śląskim miałby się odbyć jeszcze mecz międzypaństwowy, ale wspomniany już towarzyski. Trudno mówić na razie o przeciwniku. Dwa spotkania w roku to i tak coś pięknego. Przecież w poprzednich latach w ogóle w Chorzowie reprezentanci nie grali, dosłownie wszystko zawłaszczyła Warszawa. Ostatni raz Biało-czerwoni pojawili się na Stadionie Śląskim w 2022 roku z okazji barażu o poprzedni mundial. Wygrali wtedy ze Szwecją 2:0.
W piątek delegacja PZPN-u ma przeprowadzić jeszcze ostateczne rozmowy w Warszawie, a w poniedziałek decyzja dotycząca tegorocznych meczów powinna zostać już ogłoszona. Zaznaczmy jednak, bo to istotne: operator chorzowskiego „Kotła Czarownic” jest gotowy zorganizować... wszystkie tegoroczne spotkania Biało-czerwonych!
Wydaje się, że sprawiedliwości staje się tym sposobem zadość. Uczciwe jest, że mecze będą odbywać się w różnych miejscach w Polsce. W mojej opinii absurdalne są sformułowania związane z domem reprezentacji, nowym domem reprezentacji i tym podobne dziwadła. Od kilku lat zdumiewało mnie, choć i imponowało, to sprawne i chytre zarazem budowanie narracji, że dla reprezentacji nie ma nic lepszego niż Stadion Narodowy. Oczywiście: po obejrzeniu choćby meczu Polska – Niemcy w Warszawie w 2014 roku byłem pełen uznania zarówno dla architektury warszawskiego stadionu, jak i ówczesnej atmosfery. Jaka ta atmosfera była później, już nie wiem, nie zaglądałem tam, ale wiem, co na ten temat sądzi uznany sprawozdawca Jacek Laskowski, który przecież z niejednego pieca komentatorskiego chleb jadł. W „Meczykach” powiedział ostatnio, że mecze kadry na Stadionie Narodowym często mają dość słabą atmosferę i brakuje dopingu kibiców. Komentator TVP Sport ma nadzieję, że teraz na Stadionie Śląskim będzie inaczej. Mnie, szczerze powiedziawszy, to obojętne, bo dla mnie zawsze najważniejszy jest mecz na murawie, a nie atmosfera na trybunach. Nie potrzebuję być zakochany w sobie... A propos murawy – tej Śląski, w przeciwieństwie do Narodowego, nie musiał się wstydzić... Stop! Nie mam zamiaru się już wyzłośliwiać, moje stanowisko jest koncyliacyjne – nie mam zamiaru uchybiać Narodowemu, to świetny stadion. Z mocą jednak będę przypominał: mamy również inne znakomite obiekty w Polsce.
I tego się trzymajmy!
