Śląska twierdza
Ruch coraz lepiej czuje się na murawie „Kotła czarownic”, gdzie w tym sezonie jeszcze nie przegrał.
„Niebiescy” co mecz „u siebie” mogą liczyć na wsparcie wielotysięcznej publiki. To napędza ich do kolejnych zwycięstw. Fot. Łukasz Laskowski/Press Focus
RUCH CHORZÓW
Gdy w tle toczy się polityczna batalia o budowę nowego stadionu przy Cichej, Ruch musi(ał) zadomowić się na Stadionie Śląskim. Plus dla niego jest taki, że nie stanowi to żadnych problemów licencyjnych, bo przecież „Kocioł czarownic” także znajduje się w Chorzowie. Minus zaś, że na każdym kroku czuć, iż Ruch jest tam tylko gościem. Piłkarze i kibice potrafią jednak wycisnąć z legendarnego giganta maksimum.
Kreatywna księgowość?
„Niebiescy” w Parku Śląskim przez rok i jeden miesiąc zagrali 18 meczów. Przegrali z nich tylko 3, a przecież należy pamiętać, że 12 z nich przypadło na okres ekstraklasowy, kiedy chorzowski beniaminek wyraźnie odstawał od reszty stawki. Wtedy też zanotował 3 jedyne porażki na Stadionie Śląskim. Pierwsza pokonała go Legia, ale tylko 1:0. Był to wynik zasłużony, lecz wyłącznie w takiej skali, bo warszawiacy nie pokazali niczego specjalnego. Gola strzelili po kontrze sprokurowanej błędem technicznym Łukasza Monety. Potem były przegrane 1:2 Wielkie Derby z Górnikiem, kiedy zabrzanie wykorzystali swoje jedyne w praktyce sytuacje w tym spotkaniu.
W swoje 104. urodziny Ruch przegrał w pamiętnym starciu z Widzewem Łódź 2:3. Pogoda nie była najlepsza, ale dopisała frekwencja, która wg 14-krotnych mistrzów Polski wyniosła 50 087 widzów. Nieco inną liczbę podał delegat PZPN-u obecny na tym spotkaniu, bo 49 514, co wywołało zarzuty w stronę chorzowian o „kreatywną księgowość”, byle tylko przekroczyć 50 tys. Niezależnie jednak od paru osób w tę czy we w tę, nie zmienia to faktu, że mecz Ruch – Widzew przyciągnął na ekstraklasę najwyższą publikę od prawie pół stulecia!
Trzymają poziom
Średnia frekwencja na meczach „Niebieskich” na Śląskim wynosi ok. 18,5 tys (w sumie to prawie 334 tys. widzów). To znakomity rezultat, choć śrubowany rzecz jasna kilkoma wybitnymi wynikami z ekstraklasy. W I lidze ta liczba sukcesywnie spada, bo najwięcej osób – nieco ponad 13 tys. – pojawiło się na meczu ze Zniczem Pruszków, pierwszym „u siebie” w tym sezonie. Potem liczba kibiców nie przekroczyła już 11 tys., ale należy podkreślić, że Ruch jeszcze nigdy na Śląskim nie spadł poniżej 10 tys. Jak na polskie realia to rzecz warta odnotowania.
Dodatkowo trzeba pamiętać, że „Kocioł czarownic” nie jest obiektem typowo piłkarskim. To arena o kształcie elipsy, gdzie boisko znajduje się daleko od trybun. Różnie też bywa z akustyką, a i wiele fan klubów „Niebieskich” ma tam dalej niż na Cichą. Na wiele rzeczy na Śląskim Ruch nie ma wpływu i wiele zależy od dostępności obiektu. Tyczy się to nie tylko terminów rozgrywania spotkań (pamiętne 8 wyjazdów na 9 meczów), ale również sal konferencyjnych, których przez ten rok dziennikarze zwiedzili już 4 czy 5. Ostatnio mieliśmy też okazję do podziwiania bryły „Kotła”, gdy po zakończeniu konferencji prasowej najbliższa brama wyjściowa okazała się zamknięta i trzeba było okrążać giganta kilkunastominutowym spacerem w środku nocy...
Rywale czują moc
Piłkarzom niespecjalnie robi różnicę to, czy grają przy Cichej, czy w Parku Śląskim. Oni już przyzwyczaili się do ogromu Śląskiego, stąd obecnie jako jedyni w I lidze są niepokonani przed własną publiką. Oczywiście, „u siebie” grali najrzadziej (wspomniana seria wyjazdów), ale różnica nie jest już aż tak wyraźna – 6 meczów, gdzie najczęściej u siebie kluby grały 9 razy. Rywale czują moc Ruchu grającego w Chorzowie. – Kibice robią superrobotę. Nawet na wyjazdach często czujemy się, jakbyśmy grali u siebie. A gdy na Śląski przychodzi masa ludzi, czujemy ich wsparcie. Czuliśmy w ekstraklasie, również gdy wyniki się nie układały, a teraz czujemy w I lidze. Chcemy tu co mecz zdobywać trzy punkty, by dawać kibicom radość – powiedział skrzydłowy „Niebieskich” Miłosz Kozak.
Piotr Tubacki
RUCH NA STADIONIE ŚLĄSKIM
Data |
Rywal |
Wynik |
Frekwencja |
28.10.23 |
Śląsk Wrocław |
2:2 |
29 089 |
13.11.23 |
Radomiak Radom |
0:0 |
12 783 |
26.11.23 |
Korona Kielce |
1:1 |
13 099 |
08.12.23 |
Zagłębie Lubin |
2:2 |
10 112 |
09.02.24 |
Legia Warszawa |
0:1 |
37 223 |
17.02.24 |
Warta Poznań |
0:0 |
13 428 |
01.03.24 |
Piast Gliwice |
3:0 |
15 169 |
16.03.24 |
Górnik Zabrze |
1:2 |
38 106 |
06.04.24 |
Puszcza Niepołomice |
0:0 |
16 352 |
20.04.24 |
Widzew Łódź |
2:3 |
50 087 |
03.05.24 |
Lech Poznań |
2:1 |
14 718 |
25.05.24 |
Cracovia |
2:0 |
18 394 |
28.07.24 |
Znicz Pruszków |
0:0 |
13 194 |
02.08.24 |
Pogoń Siedlce |
1:1 |
10 083 |
31.08.24 |
Górnik Łęczna |
3:2 |
10 858 |
04.10.24 |
Kotwica Kołobrzeg |
1:0 |
10 407 |
25.10.24 |
Warta Poznań |
2:1 |
10 744 |
07.11.24 |
Chrobry Głogów |
5:0 |
10 111 |
Bilans: 18 meczów, 7-8-3. Bilans goli: 27:16. Średnia frekwencja: 18 553
CZY WIESZ, ŻE...
W ostatnim meczu z Chrobrym Głogów chorzowianie zdobyli najszybsze 4 bramki w swojej historii. Potrzebowali na to 25 minut, a do siatki trafiali Miłosz Kozak, Soma Novothny, Mo Mezghrani i Denis Ventura. „Niebiescy” pobili tym samym osiągnięcie z... 1934 roku! Wówczas w meczu ze Strzelcem Siedlce Ruch – wygrywając 5:3 – potrzebował ok. 60 sekund więcej na cztery trafienia. Zdobyli je: Ernest Wilimowski, Teodor Peterek (dwa) i Edmund Giemza. Nieco wolniej, choć też w 26 minut, chorzowianie strzelali w 1957 roku Zagłębiu Sosnowiec (6:2). Wówczas autorami byli Gerard Cieślik oraz Rudolf Pruterk, który skompletował hat tricka.
