Śląsk rulez!

PARAGRAFY I SPORT - cotygodniowy felieton Roberta Kiłdanowicza

Zbliżający się mecz Górnik - Piast to świetna okazja do głębszej analizy nad poziomem polskiej ligi. Hasło głoszone przez różnego rodzaju ekspertów, fachowców i specjalistów od polskiego futbolu, że „polska liga się rozwija” jest odmieniane we wszystkich przypadkach.

No właśnie, jaka ona właściwie jest? Przaśna, profesjonalna, rozwojowa czy przynajmniej z perspektywicznym potencjałem? Te wszystkie, wyżej wymienione przeze mnie oceny ludzi wypowiadających się o naszej rodzimej piłce mają wspólny mianownik – posługują się ogólnikami i inżynierią percepcji poznawczej (zarządzaniem tym, co dopływa do naszych zmysłów). Chodzi mi o to, że oceniając w taki sposób, posługują się oni subiektywnymi, a nie obiektywnymi wskaźnikami. Obiektywną miarą byłyby np. takie wskaźniki: większa liczba kibiców na trybunach, bogatsza i lepsza infrastruktura stadionowa, ilość środków inwestowanych w kluby, co wprost przekłada się na coraz wyższe budżety drużyn ekstraklasowych. Tak faktycznie jest. A czy wzrasta poziom sportowy albo poziom szkolenia zawodników naszych drużyn? Tak w istocie, to jest najważniejszy czynnik tejże dziedziny życia. W kontekście jedynej w miarę wiarygodnej miary, jaką są rozgrywki europejskie, ocena jest negatywna. Stąd też po ostatnich meczach naszej reprezentacji, gdy kilka opinii trenera Jana Urbana o zawodnikach z naszej ekstraklasy – choć były poufne, ujrzały światło dzienne – że poziom graczy nie jest reprezentacyjny, wzbudziło oburzenie tychże ekspertów. Żaden z nich nawet się nie zreflektował, że może choć odrobinę coś jest na rzeczy w takiej ocenie naszego selekcjonera.

Nasze drużyny eksportowe niestety nie potrafią nawiązać równorzędnej rywalizacji z dobrymi przeciwnikami, że nie wspomnę o topowych. Jesteśmy, biorąc pod uwagę poziom gry, przeciętną ligą z zafałszowaną na naszą korzyść oceną w klasyfikacji klubowej, prowadzonej przez UEFA. Paradoksem przy tym jest, że Górnik, pomimo przyzwoitego poziomu gry, ale w następstwie „nieszczęśliwej ręki” po losowaniu trudnych przeciwników, odpadł z rozgrywek europejskich. Lecz ogólny obraz jego jakości gry na tle naszych innych drużyn był co najmniej przyzwoity.

Śląskie derby są więc świetną okazją nie tylko do rozważań na temat polskiego futbolu, lecz także statusu śląskich drużyn w kontekście ekstraklasy. Nieważne są przy tym utyskiwania malkontentów, że prawdziwe śląskie derby to Górnik z Ruchem, bo czasy się nieustannie zmieniają, świat pędzi do przodu. To, co dzisiaj niemożliwe, daje szansę zaistnienia innym: GieKsie i Piastowi. Generalnie każda z drużyn przeżywa dobre i gorsze momenty, natomiast sztuka zarządzania polega na tym, aby przemóc kryzys. Górnik, GKS Katowice czy Piast nie odbiegają przy tym od normy. Piłkarze z Roosevelta zmierzają w ostatnim czasie, po latach posuchy, w pozytywnym kierunku. Klub ustabilizował swoje kwestie organizacyjno-prawne i ekonomiczne, przeszedł w ręce prywatnego właściciela. Skutkuje to wzrostem jakości sportowej drużyny i stałym podnoszeniem jej poziomu. Górnik będzie walczył o mistrzostwo Polski, wprowadzając przy tym gros młodych zawodników, w tym wielu Polaków. To naprawdę cenna sprawa i duża wartość dodana. Co więcej, doświadczenie z tegorocznych europejskich pucharów może przynieść owoce w przyszłym roku. Zresztą z korzyścią dla całego polskiego futbolu.

Piast Gliwice to pozytywne zaskoczenie tegorocznego sezonu. Pytanie tylko, czy problemy referendalne pani prezydent miasta po części nie odbiją się czkawką na kondycji organizacyjnej, sytuacji prawnej i ekonomicznej klubu. A jak donoszą moi informatorzy, pragnący zachować anonimowość, pojawiają się do tego zatory płatnicze w klubie. Sytuacja Piasta jest do tego dosyć niejasna poprzez spory współwłaścicieli akcji. Albowiem w toku jest sprawa w sądzie gospodarczym i postępowanie przygotowawcze w prokuraturze, które rozstrzygną o strukturze właścicielskiej pakietu akcji oraz, najdelikatniej mówiąc, o gospodarowaniu majątkiem spółki (klubu). Powoduje to jednak raczej niemożliwość sprzedania akcji Piasta prywatnemu właścicielowi, o co zabiega już od dłuższego czasu samorząd gminy, do momentu uporządkowania (czytaj: zakończenia tych dwóch postępowań prawnych).

Wprowadzanie szeroką ławą młodych Polaków do gry w ekstraklasie wyróżnia Piastunki w skali naszej najwyższej ligi. Przy tym – co najważniejsze – nie odbija się to wcale na poziomie i wyniku sportowym. Ze śląskich zespołów również GieKSa trzyma wysoki poziom sportowy, poważnym jednak mankamentem jest starszy wiekowo zespół i bardzo niewielka liczba wprowadzanych do gry młodyх (do 21 lat) polskich graczy. Generalnie można stwierdzić, że śląskie zespoły przeżywają renesans w najwyższej polskiej lidze piłkarskiej i odciskają swoje wyraźne piętno na wizerunku ekstraklasy. Wszyscy byśmy sobie życzyli, aby był to trwały trend, a najbliższe derby powinny to potwierdzić, ale i tak punkty zostaną... na Śląsku.

__________________________
* Robert Kiłdanowicz jest doktorem nauk prawnych. W przeszłości występował m.in. w I-ligowych (wg dzisiejszego nazewnictwa ekstraklasowych) zespołach Stomilu Olsztyn, Widzewa Łódź czy Śląska Wrocław

Dwie porażki Lecha Poznań po 0:4 pokazały, że naszym drużynom wciąż daleko do Europy. Fot. PAP/Jakub Kaczmarczyk

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się