Skuteczność do poprawy

Cztery pytania do... Rafała Kędziora, komentatora meczów reprezentacji Polski na Euro

Fot. Łukasz Sobala/Pressfocus.pl

1. Jak w polskiej ekipie przyjęto inauguracyjną porażkę 2:4 z Węgrami?

- Tak naprawdę przegraliśmy mecz, który musieliśmy wygrać, bo graliśmy z teoretycznie najsłabszą drużyną. Sprawdziło się - niestety - co trener Błażej Korczyński powiedział po meczu, że jesteśmy mistrzami świata sparingów, gier towarzyskich i turniejów kwalifikacyjnych. W nich wyglądamy dobrze, a nawet bardzo dobrze. Natomiast gdy przychodzą mistrzowskie turnieje, to mentalnie nie dojeżdżamy, tracimy pewność siebie. Miał też pretensje, że graliśmy w za bardzo jednostajnym tempie. Nawet kontry, które są naszą silną bronią, nam nie wychodziły.

2. Rozczarowanie brakiem historycznego zwycięstwa w mistrzostwach Europy nie wygasiło optymizmu, że jeszcze nie wszystko stracone?

- Na szczęście nie było czasu na rozmyślanie, choć margines błędu sprowadza się teraz do warunku, że trzeba wygrać z Włochami. Zresztą Włosi - po 2:6 z Portugalczykami - zapewne myślą tak samo; też muszą wygrać, chcąc liczyć się w turnieju. Nasz optymizm opiera się przede wszystkim na fakcie, że... mamy mecz. Wszystko wciąż zależy od nas. Trzeba się więc maksymalnie zmobilizować. Szczelnie bronić i wyprowadzać kontry, bo to jest nasza - można powiedzieć - silna broń, jak na dużym boisku. Atakować na pewno będą Włosi, więc to chyba na nas optymalna taktyka.

3. A pan wierzy w zwycięstwo z Italią?

- Nie jestem megaoptymistą, ale powiem tak: gdyby grał Tomek Kriezel, wierzyłbym mocniej. Wiem na pewno, że pod jego nieobecność, ktoś musi wziąć na siebie rolę lidera. Jak znajdziemy go na boisku i poprawimy skuteczność, to nasze szanse wzrosną. Szczególnie jeśli piłka będzie „siedziała” na nodze Sebastianowi Leszczakowi, który z Węgrami oddał 17 czy 18 strzałów, co było drugą liczbą w całej pierwszej kolejce, ale tylko 3 uderzenia były celne.

4. No i trzeba liczyć na zwykle najmocniejszy punkt Polaków, czyli bramkarza Michała Kałużę?

- Do niego można się „przyczepić” najwyżej o jedną z bramkę, wyciągnął naprawdę mnóstwo piłek. Michał jako jedyny ma zagraniczne doświadczenie. Grał w hiszpańskiej primera division, o niego jestem spokojny.

Zbigniew Cieńciała

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się