Silni jak nigdy
Islandia, kolejny grupowy rywal Polaków, od wielu lat z niecierpliwością wyczekuje wielkiego sukcesu na arenie międzynarodowej.
Czy to będzie ten wymarzony turniej dla islandzkich kibiców? Fot. Norbert Barczyk / Press Focus
MISTRZOSTWA EUROPY
Pojedynek Islandii z Włochami zainaugurował zmagania w „polskiej” grupie F. Jak było do przewidzenia, reprezentacja z Wyspy Gejzerów pewnie pokonała w teorii najsłabszy zespół w tym gronie. Wikingowie tylko w pierwszym kwadransie mieli pewne problemy ze złamaniem oporu włoskiego kopciuszka. W drugich 15 minutach nastąpiła demolka Italii. Wyspiarze złapali swój rytm, podkręcili tempo, zaczęli seryjnie zdobywać bramki, a 9 trafień na plusie przed drugą połową oznaczało, że pierwsze punkty na Euro zaksięgować może tylko jeden zespół.
Rachunki do wyrównania
16 lat temu Islandia zdobyła swój pierwszy i jak dotąd jedyny medal EHF EURO. Ostatnim razem drużyna z Wyspy Gejzerów stanęła na podium w 2010 roku podczas mistrzostw Europy w Austrii. W meczu o 3. miejsce Islandia pokonała wówczas… Polskę (29:26). W 2002 roku Islandczycy przegrali mecz o trzecie miejsce z Danią 22:29. Od tego czasu nie wiedzie im się aż tak dobrze. Choć cały czas w kadrze przewijają się wielkie nazwiska, ostatnie wyniki Islandczyków to 10. miejsce na EHF EURO 2024 i 9. lokata na mistrzostwach świata 2025. Podczas ME 2024 Islandczykom do półfinału zabrakło jednak tylko punktu.
Stawiają na Wikingów
Tym razem ma być inaczej. Wikingowie udowodnili wczoraj, że słusznie byli już przed turniejem uważani przez skandynawskich ekspertów za silną drużynę, która dojdzie do półfinału. - To jest czas Islandczyków. Nigdy nie mieli tak silnej drużyny, więc moim zdaniem zagrają w półfinale turnieju - stwierdził Ola Lindgren, trzykrotny wicemistrz olimpijski, dwukrotny mistrz świata i czterokrotny Europy, trener reprezentacji Szwecji w latach 2008-16, od 2019 prowadzący reprezentację Finlandii.
Podobnego zdania jest nasz obrotowy, Maciej Gębala. - Wielu reprezentantów Islandii występuje w czołowych klubach Europy. Mają dwóch zawodników, którzy stanowią siłę Magdeburga, a to teraz najlepsza drużyna na świecie. Mówię o rozgrywających: Omarze Ingi Magnussonie i Gisli Thorgeirze Kristianssonie. Do tego dochodzi mój kolega z byłej drużyny, Lipska, Viggo Kristjansson. On rzuca w lidze po 10 bramek w każdym meczu – uzasadnił zawodnik HC Erlangen.
Wytrzymać tempo
Siłę Wikingów podkreśla również selekcjoner reprezentacji Polski. - Islandia to według mnie kolejny z faworytów, z którym zagramy w turnieju. Mają znakomitych zawodników w grze jeden na jeden. Grają dobrze z obrotowymi, a kiedy jest miejsce, mocno rzucają z dystansu. Do tego są bardzo dobrze wyszkoleni technicznie i szybko biegają do ataku. To sprawia, że selekcjoner Snorri Gudjonsson ma według mnie jeden z najlepszych ataków w stawce. Kluczowe będzie więc, żeby wytrzymać ich tempo gry – podsumowuje Jota Gonzalez.
Zbigniew Cieńciała
CZY WIESZ, ŻE...
◼ Islandia to kolejny rywal, z którym na przestrzeni lat reprezentacja Polski mierzyła się bardzo często i ma niezwykle wyrównany bilans. Do tej pory drużyny zagrały ze sobą 65 razy, z czego 30-krotnie triumfowali Polacy, trzy razy padł remis, a w 32 przypadkach ze zwycięstwa cieszyli się Islandczycy. Mając tę statystykę w pamięci, dziwić może, że ostatni mecz między tymi ekipami odbył się… jeszcze w 2017 roku. W ramach towarzyskiego spotkania w norweskim Elverum Islandia wygrała 24:21.
