Siła kolektywu
W saudyjskiej lidze nie brakuje nazwisk wielkich piłkarzy, ale reprezentacja tego kraju wciąż czeka na swoją gwiazdę światowego formatu.
Saud Abdulhamid (nr 12) jest jednym z nielicznych Saudyjczyków grających w Europie. Fot. Jia Haocheng/Xinhua/PressFocus
MISTRZOSTWA ŚWIATA
Arabia Saudyjska to specyficzny futbolowy kraj. To właśnie tam znajdują się największe pieniądze w futbolu. To właśnie ludzie z tego kraju mają kaprys, żeby w przyszłości drużyna narodowa z tego kraju i liga były ważnym elementem na piłkarskiej mapie świata. I to marzenie powoli staje się faktem. W końcu nie można przejść obojętnie wobec tego, że w klubach z Saudi Pro Leauge grają znakomici piłkarze, którzy wcześniej wyróżniali się na europejskich boiskach. Najbardziej jaskrawym przykładem jest oczywiście 40-letni Cristiano Ronaldo, pięciokrotny zdobywca Złotej Piłki. Ale na co dzień w Arabii Saudyjskiej grają też znacznie młodsi znakomici piłkarze: Darwin Nunez, Matteo Retegui, Theo Hernandez, Kingsley Coman, Ruben Neves czy Joao Felix. Na przenosiny na Bliski Wschód dał się też skusić polski bramkarz Marcin Bułka, który jednak pechowo zerwał więzadła krzyżowe w kolanie na początku trwającego sezonu. Pięciokrotny reprezentant Polski podpisał kontrakt z „klubem przyszłości” NEOM SC, który jest częścią nieprawdopodobnego projektu stworzenia inteligentnego, futurystycznego miasta The Line (zakończenie prac budowlanych szacuje się na 2045 rok).
Saudyjczycy mają nieograniczone środki pieniężne, dlatego ich liga się rozwija. Zapewne chcieliby, żeby wraz ze wzrostem poziomu Saudi Pro League również reprezentacja grała coraz lepiej, żeby pojawiali się ich zawodnicy, którzy będą światowymi gwiazdami. Na razie na to się nie zanosi, choć oczywiście paru saudyjskich kadrowiczów jest rozsianych po różnych europejskich klubach, gdzie… nie odgrywają wielkiej roli.
Reprezentacją Arabii Saudyjskiej dowodzi Herve Renard, który został zatrudniony w 2019 roku. Pod jego wodzą zespół radzi sobie nieźle. Awansował na mundial w Katarze trzy lata temu, a teraz wywalczył kolejny awans na wielki turniej w Ameryce Północnej. Co ciekawe, francuski szkoleniowiec w latach 2023-24 zrobił sobie małą przerwę od pracy w Arabii Saudyjskiej – to on zrezygnował z funkcji selekcjonera, a i tak w październiku 2024 roku został z powrotem przywitany z otwartymi ramionami. Renard zdaje sobie sprawę z tego, że nie ma na pokładzie najwybitniejszych piłkarzy, dlatego robi wszystko, żeby zbudować zespół, który poczuje jedność i odpowiedzialność za reprezentowanie narodu. W ten sposób jego podopiecznym może uda się zaskoczyć któregoś z rywali na mundialu, podobnie jak zaskoczyć dała się Argentyna w Katarze, która na „dzień dobry” przegrała z Saudyjczykami 1:2 w fazie grupowej.
