Siedem lat odsiadki
Francuski dziennikarz sportowy Christophe Gleizes został w Algierii skazany za pisanie o JS Kabylie! To klub Stefana Żywotki.
Dziennikarz Christophe Gleizes został skazany na 7 lat więzienia! Fot. Sofoot / AIPS
Nie tylko piłka
Pokrótce: Christophe Gleizes został aresztowany w maju 2024 podczas zbierania materiałów i pisania o JS Kabylie. To klub z miejscowości Tizi Ouzou, ok. 100 km na wschód od Algieru, leżący w rejony Kabylii. Kabylowie, inaczej Berberowie, to rdzenni mieszkańcy tamtych ziem. Arabów często uważają za najeźdźców. Od lat walczą o swoją emancypację, a nawet oderwanie się od kraju. Byłem tam w kwietniu 2018 roku, zbierając materiały do książki „Stefan Żywotko. Ze Lwowa po mistrzostwo Afryki”.
Polski szkoleniowiec - urodzony w 1920 roku we Lwowie, zmarł w lutym 2022 roku - pracował w JS Kabylie od grudnia 1978 do roku 1991, czyli początku krwawej wojny domowej w Algierii. Jego bilans w klubie Kabylów to dwa klubowe mistrzostwa kontynentu (1981, 1990), siedem mistrzostw kraju, Puchar Algierii i jeszcze Superpuchar Afryki (1982). Żywotko jest najbardziej utytułowanym polskim trenerem pracującym w zagranicznym klubie. W dużej mierze dzięki jego pracy klub z Tizi Ouzou jest najbardziej utytułowanym w Algierii.
Pisząc, że pracował w JS Kabylie, popełniam jednak błąd, bo wtedy pełna nazwa kluby brzmiała Jeuness Electronique de Tizi Ouzou w skrócie JET. Wobec sukcesów do klubu przylgnęła w latach 80. łatka Jambo JET. – Te puchary latały za nami – wspominał z uśmiechem trener Stefan Żywotko.
Nazwy Kabylie nie można było wtedy używać ze względu na intensywną arabizację kraju, który niepodległość uzyskał w wyniku krwawej wojny z Francją w latach 1954-62. Lounes Matoub, wielki kibic JS Kabylie, pieśniarz, poeta, myśliciel i orędownik sprawy kabylskiej, zginał w do dziś niewyjaśnionych okolicznościach w czasie wojny domowej w latach 90.
Dramat dziennikarza
Klub JS Kabylie (do starej nazwy powrócono w latach 90.) jest forpocztą walki Kabylów o swoją podmiotowość. Dopiero w 2016 r. ich język tamazigh - którym też posługiwał się Żywotko, bo chciał wiedzieć, co mówią i myślą piłkarze - został uznany za oficjalny. To właśnie o tych rzeczach pisał, z wieloma osobami rozmawiał Christophe Gleizes. Skontaktował się też z ludźmi z MAK (Mouvement pour l’autodétermination de la Kabylie), organizacji walczącej o autonomię dla Kabylii, która w Algierii uznawana jest za terrorystyczną. To dlatego został w pierwszej instancji skazany na 7 lat za to, że w swoich publikacjach „gloryfikował terroryzm” oraz za „posiadanie publikacji w celach propagandowych szkodliwych dla interesów narodowych". Na jego niekorzyść działało też to, ze pojechał do Algierii z wizą turystyczną. Sam przez miesiące musiałem walczyć o wizę dziennikarską, tracąc przez to choćby bilet lotniczy w marcu 2018.
Skrajnie niekorzystny i nad wyraz surowy wyrok dla Gleizesa został podtrzymany w apelacji w sądzie w Tizi Ouzou 3 grudnia. Najbliżsi dziennikarza są zdruzgotani. Trwa akcja na rzecz uwolnienia siedzącego za kratkami od maja zeszłego roku francuskiego reportera.
Akcja #FreeGleizes
Kiedy w kwietniu 2018 byłem w Tizi Ouzou na meczu JSK z Mouloudią Alger, razem z moim przewodnikiem, miejscowym dziennikarzem Maherem Mezahim, zostaliśmy przypytani przez miejscowe służby bezpieczeństwa, co tam robimy, o czym piszemy. Oficera policji Abdelhaka interesowały nasze papiery i zaciekawiła go informacja o tym, że polskie MSZ ostrzegało wtedy o wyjazdach w rejon Kabylii. To jednak spokojny teren, szczególnie kiedy zna się i wypowie nazwisko Żywotki, którego do dziś wszyscy tam znają. My z Maherem spokojnie byliśmy tam przez kilka dni, rozmawiając z wieloma osobami, byłymi zawodnikami JSK, którzy pracowali z polskim trenerem. Christophe Gleizes przebywa w więzieniu i tak ma być przez kilka kolejnych lat… Ruszyła akcja #FreeGleizes, a być może coś da odwołanie do Sądu Najwyższego Algierii
Michał Zichlarz
