Seria zatrzymana

Mocno osłabieni Bielszczanie urwali 2 punkty rozpędzonej Sandecji, ale po końcowym gwizdku mieli pełne prawo, żeby czuć niedosyt.

Dawid Mazurek (z prawej) doczekał się występu w wyjściowym składzie. Fot. FB/Sandecja Nowy Sącz

Goście przyjechali do Cygańskiego Lasu z serią czterech zwycięstw, co stawiało ich w roli wyraźnego faworyta zaległego spotkania. Jego początek upłynął pod znakiem wzajemnego badania sił i sporej dawki nerwowości. W ekipie gospodarzy od pierwszego gwizdka zaprezentowali się debiutanci, Mateusz Broda oraz Dawid Mazurek, którzy zostali rzuceni na głęboką wodę. Sandecja bowiem starała się narzucić swój styl gry, dłużej utrzymując się przy piłce i szukając szans w bocznych sektorach boiska, gdzie aktywny był zwłaszcza Kacper Talar. Najgroźniejszą sytuację dla przyjezdnych w tej fazie meczu wypracował Przemysław Skałecki, którego uderzenie z dystansu minimalnie minęło światło bramki.

Z upływem czasu podopieczni trenera Piotra Twora zaczęli odważniej gościć na połowie przeciwnika. Sygnał do ataku dał Jan Ciućka, który kilkukrotnie próbował dynamicznych rajdów. Przełom nastąpił tuż przed przerwą, gdy kibice zobaczyli modelową akcję gospodarzy. Daniel Ściślak precyzyjnie zagrał do Daniela Świderskiego, a ten przytomnie przedłużył podanie do wbiegającego w pole karne Ciućki. Młody zawodnik zachował zimną krew i strzałem bez szans dla Mateusza Jelenia otworzył wynik.

Gol do szatni nie podciął skrzydeł przyjezdnym. Wyszli na drugą połowę zdeterminowani, by jak najszybciej odrobić stratę i już 52 minucie dopięli swego. W potężnym zamieszaniu po rzucie rożnym najlepiej odnalazł się Skałecki, który z bliska skierował piłkę do siatki. Od tego momentu gra nabrała rumieńców, a obie strony dążyły do przechylenia szali zwycięstwa na swoją korzyść. Kibice oglądali więc niezłe spotkanie. Świetną okazję dla Sandecji zmarnował Simeon Oure, przegrywając pojedynek z Wiktorem Kaczorowskim, który był jednym z najjaśniejszych punktów swojej drużyny. W 72 minucie bramkarz Rekordu ponownie popisał się fenomenalną interwencją, ratując zespół po groźnym uderzeniu Kamila Słabego. Końcówka meczu należała jednak do Rekordu. Wprowadzony z ławki Michał Hornik dwukrotnie był bliski wpisania się na listę strzelców, a w 87 minucie piłkę po jego strzale niemal z linii bramkowej musiał wybijać jeden z obrońców. Mimo doliczonych 3 minut oraz walki o pełną pulę, wynik nie uległ już zmianie i zespoły podzieliły się punktami.

(gru)

◼ Rekord Bielsko-Biała - Sandecja Nowy Sącz 1:1 (1:0)

1:0 - Ciućka, 44 min, 1:1 - Skałecki, 53 min

REKORD: Kaczorowski - Pawłowski, Boczek, Broda, Mazurek (80. Tekieli) - K. Kasprzak (63. Kempny), Ściślak, Gibiec (76. Soszyński), Ciućka, Łaski (63. Klichowicz) - Świderski (63. Hornik). Trener Piotr TWOREK.

SANDECJA: Jeleń - Ogorzały, Pleśnierowicz, Słaby, Nawotka - Talar, Skałecki (80. Kołbon), Wołczek (63. Brenkus), 33. B. Kasprzak (63. Żurawski), Oure (74. Smajdor) - Piszczek (63. Juszczyk). Trener Rafał SMALEC.

Sędziował Paweł Wrzeszczyński (Kalisz). Widzów 450.

Żółte kartki: Ciućka - B. Kasprzak.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się