Serce będzie wyglądało inaczej

Mistrz Polski ciągle jest w Turcji. Dość prawdopodobne, że wiosną pokaże zupełnie nowe oblicze.

Trener Adrian Siemieniec przed wiosną jest optymistą. Musi być! Fot. Michal Kość/PressFocus

JAGIELLONIA BIAŁYSTOK

Jeszcze tylko kilka dni spokoju i Jagiellonia - po powrocie z tureckiego Beleku - znowu trafi na karuzelę. Walczy przecież nie tylko o obronę mistrzostwa Polski, ale nadal rywalizuje w europejskich pucharach. Zanim się obejrzymy, znowu wpadnie w morderczy cykl: już za trzy głębokie oddechy czekają nas przecież mecze w 1/16 finału Ligi Konferencji z FK TSC Backa Topola – serbskim klubem utworzonym przez Węgrów (spotkania zaplanowano na 13 i 20 lutego).

Zmiany, zmiany, zmiany…

Jak wszędzie - najbardziej pożądane obecnie są wieści transferowe i nie inaczej jest w tym względzie w Białymstoku. Tym bardziej że Jagiellonii nie oszczędzają urazy. Wspomnijmy kontuzję środkowego obrońcy Adriana Diegueza, która wyklucza ponoć Hiszpana nawet na większość rundy wiosennej. Z urazem walczy również Taras Romanczuk. A jeśli dodamy, że Białystok opuścili już Nene, Jetmir Haliti, Aurelien Nguiamba, Miłosz Piekutkowski i Damian Wojdakowski, zauważymy, że skala zmian jest znacząca. A przecież być może odejdzie jeszcze tak dobrze prezentujący się jesienią Kristoffer Hansen. Podobno widzą go u siebie w Turcji… 

Trzeba więc bezzwłocznie szukać wzmocnień, więc mistrz szuka – zarówno w Polsce jak i za granicą. Są tego wymierne efekty. Jagiellonii udało się właśnie dopiąć transfer Norberta Wojtuszka z Górnika Zabrze (szerzej czytaj o tym w tekście o Górniku). Po sezonie temu zawodnikowi wygasa umowa, więc wygląda na to, że białostocczanie za niego zapłacą - po to, żeby mieć go u siebie już teraz. Mógłby więc zadebiutować w pucharach przeciw wspomnianym Serbom.

Dużo większe są plany związane z transferami piłkarzy zagranicznych. Jeszcze parę słów o transferze już dokonanym, który - jak nam się widzi - minął trochę jakby bez echa, a wydaje się istotny. Ba, być może nawet będzie on kluczowy dla wiosennych losów Jagiellonii! Chodzi o przenosiny na Podlasie Leona Flacha z Philadelphii Union. Amerykanin to środkowy pomocnik, który w tej niełatwej lidze miał bardzo przyzwoite osiągi. Trudno więc przypuszczać, żeby w Polsce miał teraz siedzieć na ławce. A skoro wyjdzie na plac, obraz gry będzie w dużej mierze zależał od niego. Z dużą dozą prawdopodobieństwa możemy stwierdzić, że serce Jagiellonii będzie więc wyglądało zupełnie inaczej. Skoro tak - jesteśmy więc bardzo ciekawi jak Amerykanin się zaprezentuje.

Wszystko jest możliwe

To jednak nie koniec zmian. „Jaga” interesuje się kolejnymi obcokrajowcami. Cypryjski stoper Nikolas Panagiotou wydaje się – w kontekście urazu Diegueza – wzmocnieniem niezbędnym. Potwierdził to niedawno w rozmowie z Polsatem Sport" Łukasz Masłowski, dyrektor sportowy Jagiellonii. - Nikolasem Panagiotou jesteśmy zainteresowani, jednak nie jest łatwo go wyjąć z Omonii. Myślę jednak, że wszystko jest możliwe – przyznał Masłowski. Pożądany zawodnik to nie byle kto: wystąpił do tej pory w szesnastu meczach pierwszej reprezentacji Cypru, a od wielu sezonów jest podstawowym piłkarzem Omonii Nikozja.

Kolejny obrońca to Chorwat Matia Barzić, który gra  w hiszpańskim drugoligowcu Elche. Hiszpańskie media donoszą, że oferta za piłkarza nie została na razie przyjęta. Kwestia ceny?

Czas na przód: ofensywnym piłkarzem, którego chciałaby Jagiellonia, jest Hiszpan Davo, znany już w polskiej ekstraklasie. W sezonie 2022/23 dla Wisły Płock zdobył dziewięć goli. Ostatnio grał w Deportivo La Coruna, któremu pomógł w awansie na drugi szczebel rozgrywkowy. Czy byłby chętny znowu pojawić się w naszej lidze? Coś musi być na rzeczy, skoro chce go także… Stal Mielec.

Białostocczanie wrócą do Polski 25 stycznia. Przypomnijmy - pierwszy mecz o stawkę rozegrają 2 lutego, gdy w lidze podejmie u siebie Radomiaka.

Paweł Czado