Selekcjoner w opałach
Problem jest głębszy niż tylko Sami Trabelsi i to, czy ma prowadzić reprezentację, czy nie – mówił po przegranym spotkaniu z Mali selekcjoner tunezyjskiej reprezentacji.
Selekcjoner Tunezji Sami Trabelsi liczy się z tym, ze wkrótce zostanie zwolniony… Fot. cafonline.com
PUCHAR NARODÓW AFRYKI
Występowi tunezyjskich Orłów Kartaginy na turnieju w Maroku przyglądaliśmy się ze szczególnym zainteresowaniem. To przecież nasz potencjalny pierwszy rywal na mistrzostwach świata w czerwcu i lipcu w Ameryce Północnej.
Stracili pewną wygraną
W grupie C, w której Tunezyjczycy zajęli 2. miejsce, zagrali tak naprawdę dobrze tylko w swoim pierwszym spotkaniu, z najsłabszą Ugandą. Prowadzili 3:0, żeby stracić bramkę w końcówce. W kolejnym spotkaniu z Nigerią przegrywali już 0:3. Grali słabo, a Super Orły przez 70 minut rządziły na murawie. Dopiero w końcówce, po wprowadzeniu przez selekcjonera Samiego Trabelsiego takich piłkarzy, jak Ismael Gharbi z Augsburga i Sebastian Tounekti z Celticu, coś udało się zdziałać – zdobyć dwie bramki, ale ostatecznie i tak była porażka. Rozczarowaniem był remis z Tanzanią na koniec grupowych gier 1:1, który reprezentacji z Afryki Wschodniej dał awans do 1/8, po raz pierwszy w historii.
Sobotni mecz z Mali? Jak zwykle w środku pola i z przodu mocno starał się najlepszy w tunezyjskim zespole podczas PNA Hannibal Mejbri z Burnley. Tunezja atakowała, miała przewagę, sytuacje, ale przód nie jest mocną stroną jedenastki z Afryki Północnej. Kiedy jednak po świetnym dośrodkowaniu Eliasa Saada trafił głową rezerwowy Firas Chaouat, a wszystko działo się w 88 minucie, to wydawało się, że losy rywalizacji na Stade Mohamed V w Casablance są rozstrzygnięte. Tym bardziej że Mali przez prawie godzinę grało w osłabieniu, po czerwonej kartce Woyo Coulibaly.
Mimo straty zawodnika, a także gola, malijskim Orłom z Bamako udało się odwrócić losy rywalizacji! W doliczonych minutach sędzia dopatrzył się zagrania ręką w polu karnym Yassine Meriaha i wskazał na jedenasty metr! Po obejrzeniu wszystkiego na monitorze prowadzący mecz Abongile Tom z RPA podtrzymał swoją decyzję. Karnego na gola zamienił Lassine Sinayoko i potrzebna była dogrywka, a potem i konkurs jedenastek. Tunezji nie pomogło znacznie dłuższe posiadanie piłki niż rywal – aż 70 do 30 proc.
W serii karnych mylili się kolejni gracze. Z jednej strony nie trafił taki pewniak jak kapitan Mali Yves Bissouma z Tottenhamu czy jeden z najlepszych lewych obrońców na turnieju Ali Abdi. W piątej serii dobrze broniący Djigu Diarra odbił futbolówkę po strzale Mohameda Ali Ben Romhdanego, a trafienie El Bilala Toure dało awans zespołowi z Afryki Zachodniej, prowadzonemu przez doświadczonego belgijskiego szkoleniowca Toma Saintfieta. Mali jeszcze nie wygrało w PNA, w grupie zanotowało trzy remisy, a jest w ćwierćfinale!
Głębszy problem
Pod ostrym obstrzałem jest Sami Trabelsi. Kiedy po raz pierwszy prowadził reprezentację Tunezji, lata 2011-13, a ta na turnieju o Puchar Narodów w 2013 nie wyszła z grupy, to zrezygnował z pracy. Teraz zalicza drugi słaby turniej w przeciągu miesiąca, bo w grudniu w FIFA Arab Cup w Katarze zespół pod jego ręką nie wyszedł z grupy, ulegając m.in. Syrii i remisując z Palestyną…
– Odpadnięcie w tej fazie turnieju o mistrzostwo kontynentu to dla nas wszystkich wielki ból. Czuję to samo co piłkarze i nasi liczni kibice. Jeśli uznajemy, że wyniki nie były na odpowiednim poziomie, to naturalnie ponoszę wielką odpowiedzialność. Mam jasne stanowisko w głowie, ale musi być też jasna ocena i wszystkie problemy muszą zostać poruszone. To nie kwestia tego, jak się czuję, mojego odczucia. Problem jest głębszy niż tylko Sami Trabelsi i to, czy jest on potrzebny reprezentacji, czy nie – mówił ostro selekcjoner Trabelsi. Dodajmy, że nasz Henryk Kasperczak stracił pracę selekcjoner Tunezji po tym, jak ta w ćwierćfinale PNA 2017 przegrała z Burkina Faso. Teraz ciemne chmury gromadzą się nad 57-letnim Trabelsim…
Dobrze zareagowali
Mali w ćwierćfinale zmierzy się z faworyzowanym Senegalem. Ten mecz w sobotę w Tangerze. Lwy Terangi miały swoje problemy z dobrze prezentującym się na turnieju Sudanem, gdzie przecież od kilku lat toczy się krwawa wojna domowa. Pustynne Jastrzębie sensacyjnie prowadziły po bramce zdobytej na początku przez Amara Abdallaha, a mogły strzelić kolejną bramkę, gdyby nie świetna interwencja Edouarda Mendy'ego, który sparował piłkę po strzale Mohameda Eisy.
Kiedy nie szło, to sprawy w swoje ręce wziął kapitan Sadio Mane, który asystował przy dwóch golach Senegalczyków. Najpierw świetnym podaniem obsłużył bohatera spotkania Pape Gueye'a z hiszpańskiego Villarrealu, strzelca dwóch goli, a potem rewelację Pucharu Narodów, niesamowitego 17-latka z PSG Ibrahima Mbaye. Do dwóch wcześniejszych asyst młodziutki piłkarz dorzucił gola nr 2 w szóstym występie w reprezentacji Senegalu, który na teraz jest jednym z głównych kandydatów do tytułu, patrząc na jego moc z przodu. A trzeba pamiętać, że w sobotę brakowało kierownika obrońcy Kalidou Koulibaly'ego, który pauzował za czerwoną kartkę w grupowym meczu z Beninem.
– Bramka Sudańczyków na początku była zaskoczeniem, ale i karą dla nas za to, jak graliśmy w pierwszym fragmencie spotkania. Dobrze jednak na wszystko zareagowaliśmy i odpowiedzieliśmy. Zakwalifikowaliśmy się do ćwierćfinału, jest radość i kilka dni odpoczynku, co pozwoli na odpowiednie przygotowanie. Łatwo nie będzie, bo wszystkie gry w Pucharze Narodów są trudne – podkreślał Sadio Mane.
Michał Zichlarz, Rabat
1/8 PUCHARU NARODÓW
0:1 – Abdallah (6), 1:1 – P. Gueye (29), 2:1 – P. Gueye (45+3, 3:1 – Mbaye (77)
◼ Mali – Tunezja 1:1 (0:0, 1:1). Karne 3-2
0:1 – Chaouat (88 głową), 1:1 – Sinayoko (90+6 karny)
Piłkarze Mali cieszą się z awansu do ćwierćfinału Pucharu Narodów. Fot. Andrzej Surma
