Sekcja bokserska
Spory między zawodnikami Realu są rozwiązywane siłą.
Fede Valverde (z lewej) i Aurelien Tchouameni (z prawej) - czy jest jeszcze miejsce dla tych zawodników w Realu? Fot. Cordon Press/SIPA USA/PressFocus
HISZPANIA
Na kilka dni przed El Clasico szatnia Realu Madryt stała się ringiem bokserskim lub oktagonem! Hiszpańskie media poinformowały, że Fede Valverde i Aurelien Tchouameni pobili się po tym, jak dzień wcześniej doszło między nimi do spięcia słownego. W wyniku starcia Valverde wylądował w szpitalu, a klub poinformował, że doszło u niego do „urazu czaszkowo-mózgowego”, który wyklucza go z gry przez dwa tygodnie! Szokujące wieści z Madrytu spowodowały, że w drużynie rozpoczęto poszukiwanie... kreta. To jednak sprawa drugorzędna, ponieważ sama bójka zawodników, którzy w teorii dążą do tego samego celu, jest czymś szokującym, szczególnie w tak wielkim klubie. Valverde próbował załagodzić sytuacje, tłumacząc w mediach społecznościowych, że rzeczywiście doszło do nieporozumienia między nim a Tchouamenim, ale Francuz go nie uderzył i w ogóle nie było bójki. Miał przypadkowo uderzyć głową w stół, rozcinając sobie czoło. Trudno jednak sobie wyobrazić przypadkowe uderzenie czołem w stół, które powoduje „uraz czaszkowo-mózgowy”.
Widać na pierwszy rzut oka, że sytuacja w drużynie jest napięta. Wpływ mają na to przede wszystkim słabe wyniki zespołu, niepewna pozycja trenera Alvaro Arbeloi (Real miał rozpocząć działania zmierzające do ponownego zatrudnienia Jose Mourinho), ale przede wszystkim brak sukcesów w drugim sezonie z rzędu. Presja na Królewskich jest ogromna i – jak widać – nie potrafią sobie z nią poradzić. Klub wiedział jednak, w jaki sposób zareagować. Początkowo prasa hiszpańska twierdziła, że zawiesi obu zawodników, ale rzecznik dyscyplinarny podjął inną decyzję. Na obu nałożona została kara 500 tysięcy euro. Czyli… obaj nie dostaną tygodniówki z „małym” hakiem. Dla środowiska Los Blancos spór Tchouameniego i Valverde jest o tyle trudny do zaakceptowania, że eksplodował bezpośrednio przed starciem z Barceloną. Być może kibice Realu już pogodzili się z tym, że ich ulubiona drużyna nie zostanie mistrzem Hiszpanii, ale przecież piłkarze mogli osłodzić im finisz sezonu i wygrać z Dumą Katalonii. W takiej atmosferze trudno jednak liczyć na to, że Real będzie dla Barcelony godnym rywalem.
Potencjalna wygrana Blaugrany oznaczać będzie jej mistrzostwo. W Katalonii już szykują się na świętowanie. Robert Lewandowski, który dołączył do zespołu w 2022 roku, jest o krok od trzeciego tytułu mistrza Hiszpanii. W tym sezonie zagrał w 31 meczach, w tym 14-krotnie od pierwszej minuty. Zdobył 13 goli i zaliczył trzy asysty. Z kolei rezerwowy bramkarz Blaugrany, Wojciech Szczęsny, może po raz drugi zdobyć złoty medal w Primera Division. W tym sezonie zagrał w sześciu spotkaniach, gdy zastępował kontuzjowanego Joana Garcię.
LA LIGA
Sobota: Elche – Deportivo Alaves (14.00), Sevilla – Espanyol (16.15), Atletico Madryt – Celta (18.30), Real Sociedad – Betis (21.00)Niedziela: Mallorca – Villarreal (14.00), Athletic – Valencia (16.15), Real Oviedo – Getafe (18.30), Barcelona – Real Madryt (21.00)
Poniedziałek: Rayo Vallecano – Girona (21.00)
