Sędzia pod ostrzałem

Kamil Socha, trener Unii Skierniewice, kulturalnie, aczkolwiek ostro ocenił formę arbitra meczu z Hutnikiem w Krakowie.

Kamil Socha (z lewej) i Krzysztof Świątek mogliby długo opowiadać o poziomie sędziowania w niedzielnym spotkaniu. Fot. Michał Kędzierski/PressFocus

BETCLIC 2. LIGA

Opiekun gospodarzy Krzysztof Świątek po rywalizacji Hutnika z Unią Skierniewice nie był tak ostry, ale zgadzał się, że czasem decyzje arbitrów są niezrozumiałe.

Trzecia pora roku

Liderujący na trzecim szczeblu beniaminek ze Skierniewic dopiero czwarty raz podzielił się punktami z rywalem. Za nim dwa z rzędu remisy z małopolskimi drużynami: Podhalem Nowy Targ (3:3) i wspomnianym Hutnikiem (1:1). Podopieczni trenera Kamila Sochy są niepokonani od ponad pół roku. 27 września trzy gole strzeliło im Podbeskidzie Bielsko-Biała i od tego czasu już zawsze podnosili z murawy punkt lub trzy. I to właśnie z Góralami zmierzą się przed własną publicznością w Wielką Sobotą - chcąc zrehabilitować się za jesienne 0:3 i potwierdzić, że należy się im fotel lidera, z kilkoma punktami przewagi nad grupą pościgową. Skierniewiczanie suchą stopą przeszli przez jesień i część zimy, a wiosna pod kątem wyników też nie jest dla nich zła. Po przerwie bardziej regularna jest tylko Sandecja Nowy Sącz, jednak ma jedno spotkanie rozegrane więcej i z tego wynikają 3 punkty przewagi w tabeli za 2026 rok. Trener Socha nadal może się pochwalić średnią ponad dwóch „oczek” - dokładnie 2,2.

Jak ustawka kibiców

Po meczu w Krakowie szkoleniowiec lidera wiele mówił o sędziowaniu. Choć doceniał ostatnią niezłą grę i wyniki rywali, stwierdził, że jego podopieczni grali 11 na 12. Przeprosił, że tak mówi, ale przyznał, że dawno nie skarżył się na panów z gwizdkiem. A na Suchych Stawach - jak widać - coś w nim pękło i nie cedził słów, zdając sobie w pełni sprawę, że może zostać ukarany. Krytykował Piotra Pazdeckiego z Koszalina, prowadzącego spotkania 2. ligi od lipca 2022 roku, za jego postawę w niedzielnym spotkaniu. - Po tym, co wyprawiał sędzia w pierwszych 35 minutach, kiedy mecz nie przypominał w ogóle piłki nożnej, tylko był po prostu zwykłą nawalanką, jaką można spotkać na ustawkach kibiców, no to sorry, ale nie mogę zareagować inaczej, tylko właśnie otwarcie o tym powiedzieć - podkreślił Socha. W jego ocenie był to drugi mecz, w którym jego drużyna straciła bramkę po ewidentnym faulu na zawodniku Unii i puszczeniu gry przez arbitra. Uważa także, że już w pierwszej połowie gościom należał się rzut karny, a w wielu sytuacjach rozjemca mylił się także na niekorzyść Hutnika. - To nie jest tak, że tylko my byliśmy poszkodowani - zaznaczył doświadczony szkoleniowiec Unii.

Niezrozumiałe decyzje

Kamil Socha największe pretensje miał o puszczanie gry, co jego zdaniem doprowadziło do szarpaniny. Uważa, że sędziowie powinni zdecydować, czy piłka nożna ma iść w kierunku rywalizacji czysto fizycznej, czy przede wszystkim będzie się liczyć gra techniczna. Trener Hutnika sam z siebie nie skrytykował arbitra niedzielnego meczu, ale też miał z nim na pieńku i został ukarany kartką. - Człowiek nie chce dostawać żółtych kartek, ale czasami decyzje arbitrów są niezrozumiałe. Nie tylko ja się z tym borykam, wielu trenerów jest karanych za swoje zachowanie, gdy sędziowie w prostych sytuacjach popełniają błędy. W meczach są duże emocje, trzeba brać to pod uwagę, a ja jestem impulsywny - nie kryje Krzysztof Świątek. Jego starszy kolega po fachu domagał się jeszcze jednego rzutu karnego, z kolei szkoleniowiec krakowian przekazał, że „jedenastka”, którą po przerwie wykorzystał Bartosz Bida, zdaniem Adama Gałązki (miał faulować rywala) drużynie lidera się nie należała.

Michał Knura

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się