Seans interkontynentalny

Czy Real Madryt po raz szósty w historii zatriumfuje w grudniowych zmaganiach międzynarodowych?

Carlo Ancelotti chce sięgnąć po kolejne trofeum z „Królewskimi”. Fot. Acero / Press Focus

Puchar Interkontynentalny zastąpił znane od lat Klubowe Mistrzostwa Świata, które tradycyjnie kończyły kalendarzowy rok futbolowy. Zmieniła się nazwa zmagań, ale także delikatnie zmodyfikowany został system turnieju. W Klubowych Mistrzostwach Świata grali zwycięzcy kontynentalnych Lig Mistrzów – UEFA, AFC, CAF, CONCACAF, OFC oraz Copa Libertadores – CONMEBOL. Do tego w ostatnich latach do turnieju dobierane były zespoły z kraju gospodarza. Rozgrywana była runda play off, w której brał udział przedstawiciel Australii i Oceanii oraz zespół gospodarza. W ćwierćfinałach do gry dołączały zespoły z Afryki, Ameryki Północnej i Azji. Dopiero w półfinałach grali przedstawiciele Europy i Ameryki Południowej.

Nieznaczne zmiany

Zasady Pucharu Interkontynentalnego są podobne – także grają przedstawiciele wszystkich kontynentalnych federacji – ale trochę zmienione. W tym roku kluby z Azji (Al Ain), Australii i Oceanii (Auckland City) oraz Afryki (Al Ahly) mierzyły się w play offie (turniej „afrykańsko-azjatycko-pacyficzny”). Zespół z Ameryki Południowej (Botafogo) i Ameryki Północnej (Pachuca) walczyły w tzw. derbach Ameryk. Po tych spotkaniach wyłoniono drużyny awansujące do fazy „challenger”, która odbyła się w minioną sobotę. W meczu tym rywalizowały Pachuca oraz Al Ahly. Meksykański zespół wygrał w rzutach karnych i dostał się do finału, gdzie czeka na niego zwycięzca europejskiej Ligi Mistrzów, Real Madryt.

Finał za darmo

Tym samym „Królewscy” są jedynym zespołem biorącym udział w Pucharze Interkontynentalnym, który nie musiał rozegrać ani jednego meczu, a miejsce w finale miał zagwarantowane. Taka decyzja FIFA została podjęta na podstawie ostatnich lat zmagań w KMŚ. Ostatni raz drużyny z Europy w tych rozgrywkach zabrakło podczas pierwszej edycji zmagań, w 2000 roku, kiedy mecz finałowy rozgrywany był pomiędzy Corinthians a Vasco da Gama. Co więcej, po raz ostatni europejski zespół przegrał w KMŚ w 2012, gdy Corinthians pokonał Chelsea. Od tego momentu Europejczycy zdominowali zmagania, więc zmiana zasad i przyznanie zwycięzcom Ligi Mistrzów UEFA miejsca w finale wydaje się racjonalna. Nowa regulacja, która nadeszła wraz z nowym nazewnictwem turnieju, redukuje też liczbę spotkań rozgrywanych przez topowe europejskie zespoły, które narzekają na wypchany po brzegi kalendarz.

Dodajmy, że z nazwą „Klubowe Mistrzostwa Świata” się nie żegnamy. Tak zostały nazwane nowe rozgrywki, które odbędą się na przełomie czerwca i lipca 2025 roku (mistrzostwa mają odbywać się co cztery lata). Wezmą w nich udział 32 zespoły. Turniej będzie regulaminem przypominał standardowy mundial. Zmagania w 2025 roku odbywać się będą w Stanach Zjednoczonych.

Liderzy zdrowi

Dziś wieczorem zostanie rozegrany finał Pucharu Interkontynentalnego. Faworytem są oczywiście „Los Blancos”, którzy od poniedziałku znajdują się w Katarze, gdzie odbywa się cała zabawa. W Klubowych Mistrzostwach Świata wygrywali już pięciokrotnie. Madrytczycy na stadionie Lusail powinni zaprezentować się w optymalnym ustawieniu. Do zdrowia powrócił Vinicius, a hiszpański dziennik „Marca” poinformował, że gotowość do gry zgłosił także Kylian Mbappe, który zmagał się z urazem mięśniowym uda. Szanse Pachuki na wygraną są nikłe, ale Meksykanie mają nad Realem przewagę aklimatyzacyjną – w Katarze znajdują się już od tygodnia.

Finał Pucharu Interkontynentalnego

Środa, 18 grudnia, godz. 18.00
◾  Real Madryt – Pachuca
Sędzia Jesus Valenzuela (Wenezuela). Stadion Lusajl (Katar).
Kacper Janoszka