Scenariusz dobrze znany

Kolejny remis po spotkaniu, w którym nie umiemy „skończyć” rywala – mówił po meczu trener Polonii z Bytomia. Goście stracili dwa punkty w końcówce, notując czwarty remis z rzędu.

Dwa gole Konrada Andrzejczaka – tu ucieka Jakubowi Budnickiemu, któremu odebrał piłkę i zaraz zdobędzie pierwszą bramkę dla gości – nie wystarczyły do wygranej przy Konwiktorskiej. Fot PAP/Leszek Szymański

Oba kluby mają wspaniałą historię i tradycję, ale w obecnym sezonie – i od wielu lat... – zbyt rzadko grywają na miarę tej tradycji. W piątkowy wieczór przy Konwiktorskiej nie rozpaliły kibiców ani jednej, ani drugiej Polonii. Ci z Bytomia pofatygowali się do stolicy w kilkudziesięcioosobowej grupce i... mieli déjà vu z kilku poprzednich gier. Najpierw pogoń za rywalem, potem prowadzenie i na koniec – tylko częściowa satysfakcja z jednego punktu.

Krzyżak „gasił” Germana

Piotr Stokowiec dokonał na ten mecz roszady w bramce: Mateusza Jelenia zastąpił Adrian Sandach, grający (w lidze) po raz pierwszy w tym sezonie. Po raz pierwszy w ogóle w tym sezonie w koszulce stołecznej drużyny pojawił się German Barkowskij. Gospodarze – zwłaszcza w pierwszej połowie – kierowali w stronę Białorusina wiele piłek. Świetnie jednak krzątał się przy nim Oskar Krzyżak. W efekcie do notesów komentatorów w zasadzie trafiła tylko jedna akcja z udziałem napastnika Polonii Warszawa. W 81. minucie posłał kapitalne uderzenie w okienko bramki gości. Na wysokości zadania – w efektownym i efektywnym stylu – stanął jednak Wojciech Banasik.

Sen o Warszawie

Bramkarz Bytomian, wychowanek stołecznego Świtu, przez 4,5 roku pobierający piłkarską edukację w akademii Legii, wrócił do macierzystego miasta w niebiesko-czerwonych barwach. I bardzo długo wydawało się, że przyniosą mu one szczęście i spełni się jego „sen o Warszawie”, a raczej – o jej zdobyciu. Poza wspomnianym uderzeniem Białorusina, w pierwszej połowie wybronił też groźne uderzenie Ilkaya Durmusa. Dwukrotnie jednak skapitulował, choć w obu przypadkach trudno było mówić o jego winie. No, może ewentualnie przy pierwszym golu można się zastanawiać, czy mógł zrobić coś więcej...

Gospodarzom bowiem tak naprawdę wystarczył przed przerwą pierwszy stały fragment gry – a konkretnie zebranie drugiej piłki przez Sebastiana Kowalczyka i ponowna wrzutka w „szesnastkę” w wykonaniu Simona Skrabba. Skuteczną „główką” popisał się Michał Marcjanik, który wygrał pojedynek – ot, złośliwość losu... – ze wspomnianym, dobrze spisującym się w innych okolicznościach Krzyżakiem.

Dublet w efektownym stylu

Bytomianie – choć z samego obrazu gry nie ustępowali w tej części Warszawianom – nie zdołali oddać w niej celnego strzału. Za to mocno rozpoczęli drugą połowę.Konrad Andrzejczak poluje na takie sytuacje, jaką sprezentował mu Jakub Budnicki. Odebrał piłkę rywalowi na 40. metrze, a potem popędził na bramkę gospodarzy i nie dał szans wspomnianemu Sandachowi. Po raz drugi pokonał go niemal pół godziny później – w zupełnie innym stylu. Kamil Wojtyra podanie Szymona Kądziołki głową zgrał na piąty metr, a Andrzejczak wyskoczył zza pleców Budnickiego i z pierwszej piłki – od poprzeczki – dał Bytomianom prowadzenie, samemu „wpychając się” do czołówki pierwszoligowych strzelców.

Stare demony

Nie wystarczyło to jednak do pierwszego w tym sezonie zwycięstwa jego zespołu na wyjeździe. Miejscowi co prawda długo bili głową w mur, ale w samej końcówce odezwały się stare bytomskie demony – czyli zagubienie w defensywie. W końcówce podstawowego czasu gry żaden z obrońców gości nie doskoczył do Dave'a Gnaase, który uratował punkt dla gospodarzy. W tym przypadku do Banasika nie sposób mieć pretensji. Do kolegów przed nim – jak najbardziej... „Kolejny remis po spotkaniu, w którym nie umiemy »skończyć« rywala. Zabrakło nam konsekwencji” – westchnął (któryż to już raz w tym sezonie) po końcowym gwizdku Konrad Gerega, którego podopieczni właśnie zremisowali czwarty kolejny mecz.

(DaL)

OCENA MECZU⭐ ⭐

◼ Polonia Warszawa – Polonia Bytom 2:2 (1:0)

1:0 – Marcjanik, 23 min (głową), 1:1 – Andrzejczak, 48 min , 1:2 – Andrzejczak, 75 min, 2:2 – Gnaase, 89 min

POLONIA W.: Sandach – Olszewski (86. Terpiłowski), Budnicki, Marcjanik, Olafsson – Gnaase, Skrabb (68. Wojciechowski) – Paszkowski (86. Kapusta), Kowalczyk (76. Vega), Durmus (76. Dadok) – Barkowskij. Trener Piotr STOKOWIEC.

POLONIA B.: Banasik – Szymański, Krzyżak, Wołkowicz – Stefański (69. Michalski), Kądziołka (79. Małachowski), Łabojko, Zieliński (88. Wolski) – Orlik (69. Mioć), Andrzejczak – Wojtyra. Trener Konrad GEREGA.

Sędziował Grzegorz Kawałko (Olsztyn). Widzów 2978. Żółte kartki: Marcjanik – Andrzejczak, Łabojko.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się