Sami robią sobie pod górkę
Remis w Gdańsku, z uwagi na okoliczności, został odebrany przy Okrzei pozytywnie. Testem będą kolejne mecze, w których Gliwiczanie muszą zacząć wygrywać.
Jakub Czerwiński nie tylko skutecznie stopował akcje Tomaša Bobčka, ale w końcówce dał arbitrowi pretekst do podyktowania dla Piasta rzutu karnego na wagę jednego punktu. Fot. PAP / Marcin Gadomski
PIAST GLIWICE
Odkąd jest trenerem Piasta, Daniel Myśliwiec nie zwykł remisować. W dwudziestu jeden meczach jego drużyna dzieliła się punktami tylko dwukrotnie: na początku jego pracy, z Koroną Kielce (0:0) i w poniedziałek w Gdańsku z Lechią (1:1).
Za dużo prezentów
Bezkompromisowość przyda się w decydujących meczach tego sezonu, bo śląska drużyna potrzebuje punktować za trzy, jeśli myśli o pozostaniu w ekstraklasie. Mecz z Lechią był kolejnym w ostatnim czasie, w którym drużyna z Gliwic sama utrudniła sobie sytuację, przy okazji pomagając rywalom. W Niecieczy proste błędy kosztowały utraty bramek, w spotkaniu z Pogonią rzut karny „z niczego” zniweczył plany na spotkanie, a w poniedziałek w Gdańsku czerwona kartka Emy Twumasiego już po dwudziestu minutach zmieniła nastawienie i sposób gry gości.
Wysiłek popłaca
Ostatecznie jednak, mimo ataków Lechii i przewagi w niemal każdym aspekcie gry, zespołowi Piasta udało się wywieźć cenny punkt. Jak bardzo cenny, okaże się na koniec sezonu. Teraz liczy się wola walki i charakter, czyli cechy fundamentalne w walce o utrzymanie. – W bardzo trudnych warunkach, z bardzo ofensywnie grającą drużyną, która u siebie pokazuje jeszcze więcej umiejętności, udało się przetrwać. Ale oczywiście nie taki był plan; żeby zapracować na remis, trzeba być konsekwentnym, cierpliwym, ciężko pracować – zwłaszcza w osłabieniu. Myślę, że to jest duża sztuka. Być może ten punkt w tabeli niczego nie zmienia, bo zostajemy w tym miejscu, w którym byliśmy, ale cieszy mnie on z tego względu na to, że jest to nagroda. Niewspółmierna do wysiłku, do tego, na co pracowali moi piłkarze, ale na pewno wystarczająca i lepsza... niż żadna – podsumował mecz z Lechią Myśliwiec.
Słowak zadowolony...
Zawodnicy Piasta nie tylko zmagali się z grającym w przewadze przeciwnikiem, ale również i z fatalną murawą w Gdańsku. - Czuć było na boisku, że wiemy, o co walczymy i tak naprawdę walczyliśmy do końca. Na pewno musimy docenić ten punkt. Myślę, że w całokształcie pod koniec maja będzie to bardzo ważne w kwestii utrzymania się w ekstraklasie – mówił najlepszy w ekipie gości Jakub Lewicki.
Najtrudniej mógł mieć Dominik Holec, który debiutował w gliwickiej bramce i spisał się bez zarzutu. – Pokazaliśmy charakter i graliśmy do końca. Wydaje mi się, że mogliśmy nawet wygrać. Musimy być zadowoleni z tego, że mamy ten punkt, który jest ważny w kontekście kolejnych meczów. Mam nadzieję, że to nam pomoże w przygotowaniach do następnych spotkań – podkreślał Słowak, który nie miał nic do powiedzenia przy golu dla Lechii.
... Anglik niekoniecznie
O rzucie karnym dla Piasta też dużo się mówi, gdyż decyzja Pawła Raczkowskiego o jego przyznaniu budzi kontrowersje. – Mógłbym ocenić tę sytuację jako jeden z najbardziej delikatnych karnych, jakie w życiu widziałem. Czasami zawodnicy też muszą wziąć odpowiedzialność. Nie wchodząc w dalsze szczegóły myślę, że zawodnik Piasta powinien tę sprawę przemyśleć. Padł jak rażony piorunem. Gdy oglądamy powtórkę tej sytuacji, to widzimy, że nie było tam kontaktu z jego twarzą. To mnie trochę rozczarowuje – ocenił trener gdańszczan, John Carver, odwołując się do niesportowej, jego zdaniem, postawy Jakuba Czerwińskiego.
(KRIS)
