Sądny dzień Ruchu
Dzisiaj okaże się, czy Niebiescy otrzymają obiecane miejskie pieniądze, jakże kluczowe dla ich funkcjonowania.
Czy Szymon Michałek dogadał się z politycznymi rywalami? Fot. Marcin Bulanda/Press Focus
RUCH CHORZÓW
Na niedawnym spotkaniu stowarzyszenia kibiców Wielki Ruch, na którym obecny był m.in. Seweryn Siemianowski, prezes chorzowskiego klubu przyznał, że niewiele mu brakuje do samowystarczalności. Oczywiście, do tego potrzebna jest lepsza frekwencja i podkręcenie wpływów z kilku innych źródeł, nie wiadomo też, na jakim poziomie pozwoliłaby funkcjonować ta samowystarczalność. Takie stwierdzenie nie jest jednak wyssane z palca, choć na pewno namaszczone dużą dawką optymizmu. Fakty szarej codzienności są bowiem takie, że Ruch... z niecierpliwością oczekuje na 6,8 mln zł, które ma otrzymać od miasta, stąpając po naprawdę kruchym finansowo lodzie, w dodatku w czasie roztopów. W klubie nieraz słyszeliśmy, że „bez miejskich środków będzie kapota”.
Taka kwota jest zapisana w projekcie budżetu miasta, który na grudniowym głosowaniu został odrzucony przez radę miasta (głosami Koalicji Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości). Dzisiaj, dzień przed deadlinem, odbędzie się kolejna sesja, na której ma się rozstrzygnąć, czy Chorzów będzie miał plan wydatków na rok 2026, czy też do akcji będzie musiała wejść Regionalna Izba Obrachunkowa. Jeśli tak się stanie, zamiast pieniędzy dla Ruchu będą... nici. Ale oczywiście taki scenariusz nie jest korzystny dla nikogo – ani dla rządzących, ani dla opozycji. Z tego powodu od kilkunastu dni słychać głosy, jakoby stronnictwo prezydenta Szymona Michałka dogadało się z politycznymi przeciwnikami w sprawie pozytywnego głosowania. Okaże się jeszcze, czy i jakie zmiany wprowadzone będą do budżetu względem grudniowej propozycji, lecz kasa dla Ruchu ma się tam znaleźć.
Wedle tego, co się mówi, Ruch Samorządowy Szymona Michałka ma ponownie zagłosować „za”, ale tym razem wspólnie z radnymi PiS-u. Spekuluje się, że ceną poparcia będzie urząd drugiego wiceprezydenta Chorzowa. A największa w pojedynkę w radzie KO? Jeśli RSSM będzie razem z PiS-em, to... bez znaczenia. Do tej pory słyszało się, że KO ma wstrzymać się od głosu – a do przegłosowania budżetu wystarczy większość względna, czyli więcej „za” niż „przeciw”, bez uwzględniania wstrzymanych, które jednak liczą się do frekwencji (musi być co najmniej połowa radnych).
Trzeba zakładać, że budżet zostanie przyjęty i wówczas miasto będzie miało otwartą drogę do tego, aby wspomóc Ruch. Oczywiście do tego będzie potrzebna kolejna emisja akcji itd., ale to już raczej formalność. Przed Bożym Narodzeniem klub stał się organizacją non-profit, co oznacza, że cały zysk, jaki ewentualnie wypracuje, ma być przeznaczony na cele statutowe (tj. funkcjonowanie). To ma stanowić ochronę przed potencjalnymi zarzutami o niewłaściwe wydawanie publicznych pieniędzy. Zysk nie może zostać wypłacony akcjonariuszom, z czym nie zgadza się posiadające 3,69 procenta udziałów w Ruchu Towarzystwo Finansowe Silesia, które sądownie zaskarżyło decyzję o przejściu na non-profit. W końcu na giełdzie inwestuje się po to, żeby w dłuższej perspektywie zarobić, a tu nie będzie się dało. Ten drobny konflikt wstrzymuje rejestrację zmian w KRS i może wpłynąć na obsuwę wykonania przelewu na Cichą, choć na ten moment trudno stwierdzić, jak dużym okaże się problemem.
Piotr Tubacki.
