Rozstrojeni po przerwie

Mistrzowie Polski w pierwszej połowie strzelili dwa gole, żeby w drugiej… nie oddać celnego strzału.

Bartosz Mrozek nie zachował czwartego czystego konta z rzędu, ale bardzo mocno ucieszył się z trzech punktów. Fot. Kacper Pacocha / Press Focus

Lechici przyjechali do Kielc napędzeni trzema zwycięstwami z rzędu i było to widać od pierwszej minuty. Korony przez długi czas nie było w tym meczu, a jak już się pojawiła, to tylko na moment.

Goście sprawnie radzili sobie z rozegraniem piłki i jako pierwsi strzelili gola. Po półgodzinie gryLeo Bengtsson ruszył z kontrą, podał w uliczkę do Aliego Gholizadeha, a Irańczyk płaskim strzałem wykończył tę akcję. Niewiele jednak brakowało, żeby to gospodarze jako pierwsi cieszyli się z bramki. Kilkanaście minut wcześniej niepilnowany Marcin Cebula uderzał głową, ale piłka przeleciała tuż obok słupka.

Z każdą minutą mistrzowie Polski byli bliżsi podwyższenia prowadzenia. W końcu kilka sekund przed zejściem na przerwę najbardziej przytomnie w polu karnym odnalazł się Antonio Milić i wpakował odbitą piłkę do bramki. Lechici w pierwszej połowie zagrali koncert godzien mistrzów Polski, ale po przerwie wszystkie instrumenty się rozstroiły…

Z tego powodu swój koncert chciała zacząć ekipa pod batutą trenera Jacka Zielińskiego i na początku im się to nawet udało! Wiktor Długosz dośrodkował z rzutu rożnego, a Mariusz Stępiński świetnie uderzył głową i zmniejszył straty w tym spotkaniu. Na tym jednak dobre dźwięki kieleckiej orkiestry się skończyły. Zresztą obie kapele przestały grać, znacznie przed czasem pakując powoli wszystkie instrumenty do futerału.

Gospodarze próbowali jeszcze zmienić obraz tego meczu, raz czy dwa udało im się przedrzeć w okolice pola karnego, ale wtedy piłkarze Lecha wyłaniali się i blokowali wszystkie próby. Z kolei goście nie mieli za wiele motywacji. Im taki wynik pasował i robili wszystko, żeby go utrzymać. Dosłownie wszystko! Każda akcja była spowalniana, niektóre piłki wybijane po autach, a podsumowaniem gry Poznaniaków po przerwie niech będzie fakt, że w tym okresie nie oddali żadnego celnego strzału. Kolejorz cel jednak osiągnął, zdobył trzy punkty, dzięki którym awansował na drugie miejsce w tabeli.

Miłosz Cebo

OCENA MECZU⭐  

◼ Korona Kielce – Lech Poznań 1:2 (0:2)

0:1 – Gholizadeh, 30 min (asysta Bengtsson), 0:2 – Milić, 45+1 min, 1:2 – Stępiński, 54 min (głową, asysta Długosz)

KORONA: Dziekoński 5 – Smolarczyk 4, Soteriou 4, Pięczek 3 – Długosz 6, Remacle 4 (64. Gustafson 4), Svetlin 5, Ciszek 4 – Cebula 4 (70. Niski 4), Stępiński 6, Antonin 4 (83. Nono niesklas.). Trener Jacek ZIELIŃSKI. Rezerwowi: Mamla, Błanik, Davidović, Minuczyc, Nikołow, Popow, Resta, Rubezić.

LECH: Mrozek 5 – Gumny 5, Mońka 5, Milić 6, Gurgul 4 – Kozubal 5, Jagiełło 4 (46. Walemark 4, 90+6. Agnero) – Gholizadeh 7 (80. Ismaheel niesklas.), Rodriguez 5 (80. Ouma niesklas.), Bengtsson 5 (64. Palma 3) – Ishak 4. Trener Niels FREDERIKSEN. Rezerwowi: Andrejew, Douglas, Moutinho, Pereira, Skrzypczak, Thordarson.

Sędziował Piotr Lasyk (Bytom) – 6. Asystenci: Sławomir Kowalewski (Bielsko-Biała) i Damian Rokosz (Będzin). Czas gry 97 min (47+50). Widzów 12 181. Żółte kartki: Ouma (86. faul) – Smolarczyk (51. faul).


MÓWIĄ LICZBY
KORONA   LECH
42  posiadanie piłki 58
1  strzały celne 4
6  strzały niecelne  7
1 rzuty rożne 5
12  faule  16
1  spalone  1
1  żółte kartki  1

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się