Rozmowy pokojowe

Pomysł na futbol Jose Mourinho z roku na rok staje się coraz bardziej nieaktualny.

Portugalski szkoleniowiec prowadzi Benficę od września zeszłego roku. Fot PAP/EPA

W weekend portugalskie media rozpisywały się na temat Benfiki, której kibice odwiedzili ośrodek klubu, aby zaprotestować przeciwko słabym wynikom zespołu. Lizbończycy w poprzednią środę przegrali 0:2 z Juventusem, przez co ich szanse na awans do fazy pucharowej Ligi Mistrzów są minimalne, tym bardziej że w ostatniej kolejce zmierzą się z Realem, który powrócił do niezłej formy. Ponadto Benfica odpadła z Pucharu Ligi oraz Pucharu Portugalii, przegrywając w ciągu tygodnia w tych pierwszych rozgrywkach z Bragą (1:3) i z Porto (0:1) w drugich. Co więcej, w lidze Benfica znajduje się na trzeciej pozycji ze sporą stratą do liderujących Smoków. Wszystkie te skumulowane nieszczęścia sprawiły, że Orły mogą zakończyć sezon bez żadnego trofeum (poza wygranym w lipcu 2025 roku krajowym Superpucharem). A przecież nie po to we wrześniu 2025 roku zatrudniono wielkiego Jose Mourinho, żeby zespół niczego nie wygrał. Nie po to zwalniano Bruno Lage już po pierwszej kolejce Ligi Mistrzów, gdy zespół przegrał z Karabachem, który później okazał się rewelacją rozgrywek, żeby Mourinho notował gorsze wyniki od niego.

Bez szans?

Lizbończycy pod wodzą „The Special One” nie grają fatalnie, ale tracą punkty z konkurentami do bycia najlepszymi. Zremisowali 1:1 ze Sportingiem, 0:0 z Porto i 2:2 z czwartą w tabeli Bragą. Ponadto przydarzyły im się dziwne potknięcia: 1:1 z Rio Ave i 2:2 z Casa Pia. Ostatecznie Benfica nie przegrała ani jednego meczu w lidze, ale to za mało. Specyfika ligi portugalskiej jest taka, że poza liderującą trójką (w dobrym sezonie czwórką) nie ma silnych drużyn. Dlatego właśnie nieprzegrywanie nie jest wystarczające. Sześć remisów (jeden za kadencji Lage) na tym etapie sezonu powoduje, że drużyna ma sporą stratę do lidera. Dlatego właśnie Mourinho został zaszczycony odwiedzinami kibiców. Zaprosił ich przedstawicieli do swojego biura, gdzie odbyła się pokojowa rozmowa. Mourinho, ikona futbolu XXI wieku, musiał się tłumaczyć z tego, że jego podopieczni już w styczniu nie mają większych szans na zdobycie żadnego trofeum. A miało być tak pięknie…

Cel: Liga Mistrzów

Sytuacja, w której znalazł się Mourinho, wcale nie nastała z dnia na dzień. Szkoleniowiec skrupulatnie pracował przez ostatnie lata na to, żeby znaleźć się w takim miejscu, w jakim jest. Jeden z najlepszych trenerów pierwszej dekady XXI wieku, który niespodziewanie sięgnął po puchar Ligi Mistrzów z Porto, a kilka lat później z Interem Mediolan, w ostatnich latach stacza się, trenuje coraz gorsze zespoły, pociesza się coraz mniej wartymi trofeami. Niedawno był przecież na szczycie. Po sukcesach w Portugalii, Włoszech, a także w Anglii, gdzie z Chelsea dwukrotnie sięgał po mistrzostwo kraju, trafił do Realu Madryt. Miał poprowadzić zespół pełen gwiazd, z rok wcześniej sprowadzonym do zespołu Cristiano Ronaldo, który został obsadzony w roli pierwszoplanowej. Z Królewskimi współpracował przez trzy lata, ale chyba głównie przez to, że przemawiało za nim nazwisko. Z Realem zdobył tylko mistrzostwo kraju, Puchar Króla i Superpuchar Hiszpanii. A miał przecież poprowadzić drużynę do wygranej w Lidze Mistrzów. To nie nastąpiło, cierpliwość się skończyła, więc wrócił do Chelsea. Tam sięgnął po mistrzostwo Anglii po pięciu latach przerwy. Od tego momentu jednak jego kariera zaczęła zmierzać w przedziwnym kierunku. W 2016 roku otrzymał ofertę od Manchesteru United. Miał być nowym Alexem Fergusonem. Nie miał łatwego zadania, ale przecież wartości trenera nie określa się na podstawie wyników wykręconych tylko na miarę potencjału drużyny. Z Czerwonymi Diabłami nie zdziałał cudów, choć jest przedostatnim trenerem, który zdobył z nimi jakiekolwiek trofeum: w sezonie 2016/17 wygrał Ligę Europy, w ramach pocieszenia po tym, jak zespół nie awansował do Ligi Mistrzów. Dodatkowo do gabloty wstawił mniej znaczący Superpuchar Anglii i Puchar Ligi Angielskiej. Po nim dopiero Erik Ten Haag w latach 2022-23 zdobył Puchar Ligi i FA Cup.

Osiągnięcia się skończyły

Skoro więc z United zdobył trofeum, do współpracy zaprosił go Tottenham, który na jakikolwiek puchar czekał od sezonu 2007/08. Został zatrudniony w Spurs w 2019 roku. W tym czasie serwis Prime Video postanowił nakręcić serial o klubie. Jose Mourinho wypadł w nim fantastycznie, jako genialny lider, ale… co z tego, skoro żadnego trofeum nie wygrał, a pracował w klubie przez 1,5 roku. Następnie trafił do Romy, gdzie mógł poszczycić się zwycięstwem w Lidze Konferencji. Czy dla takiego trenera jest to jednak powód do euforii? Ten sam sukces dwa lata później osiągnął Olympiakos z trenerem Jose Luisem Mendilibarem, czyli – z całym szacunkiem – trenerem o znacznie mniejszej renomie od Mourinho. W końcu trafił do Fenerbahce, w którym nie osiągnął niczego i po roku pracy został zwolniony. Teraz jest Benfica, w której najpewniej znów nie sięgnie po oczekiwane przez fanów sukcesy.

Czy dla 63-latka jest jeszcze miejsce na szczycie? Czy już nie nadąża za rozwojem futbolu? Czy jeszcze poprowadzi jakikolwiek zespół ze światowej czołówki? Czy w ogóle wytrwa w roli szkoleniowca Benfiki do końca sezonu? Na razie wiemy, że daleko mu do długowiecznego 66-letniego Carlo Ancelottiego, który zastąpił go w roli trenera Realu i który przez ponad 20 lat utrzymuje się na szczycie, trenując najlepsze kluby na świecie, walcząc o najważniejsze trofea, a teraz prowadząc reprezentację Brazylii.

Kacper Janoszka

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się