Rozkopana defensywa
Chorzowianie w jutrzejszym meczu z Pogonią Siedlce będą mieli... tylko jednego podstawowego obrońcę!
U Andreja Lukicia stabilizacja i powtarzalność – żółta kartka i zawieszenie. Fot. Marcin Bulanda/Press Focus
RUCH CHORZÓW
Trener Waldemar Fornalik uwielbia stabilizację, szczególnie w linii defensywnej. Jesienią przez długi czas tylną czwórkę stanowili: Konczkowski, Leśniak-Paduch, Komor oraz Preisler. Potem tego trzeciego, któremu zdarzały się pomyłki, zastąpił Andrej Lukić, lecz nowym zestawieniem Ruch długo nie pograł, bo w końcówce rundy z powodu kontuzji wypadł Dominik Preisler. Zastąpił go Szymon Karasiński.
Został tylko „Konczi”
Czeski lewy defensor nadal dochodzi do zdrowia i w jutrzejszym spotkaniu z Pogonią Siedlce nie należy się go spodziewać. Podobnie jak Nikodema Leśniaka-Paducha, który jeszcze przez kilka tygodni będzie leczył kontuzję. Po ostatnim spotkaniu ze Śląskiem wiadome było natomiast, że w piątek nie zobaczymy Lukicia. Chorwat obejrzał bowiem czwartą żółtą kartkę, która skutkuje zawieszeniem. W praktyce więc jedynym podstawowym obrońcą, którego do dyspozycji będzie miał Fornalik, jest Martin Konczkowski – swoją drogą zawodnik, z którego w trakcie całej swojej kariery „King” korzystał najczęściej. W Ruchu i Piaście Gliwice „Konczi” słuchał Fornalikowych wskazówek przy linii aż 265 razy.
Heheszki z Chorwata
W meczu z Pogonią na bokach chorzowskiej obrony zobaczymy, więc Konczkowskiego i Karasińskiego, zaś na środku... no właśnie – kogo? Pewniakiem w tej sytuacji jest Aleksander Komor, który skorzystał z kontuzji Leśniaka-Paducha i w starciu ze Śląskiem stworzył parę z Lukiciem. No ale Chorwata teraz nie będzie. Zabawne to zresztą o tyle, że dwukrotny mistrz Mołdawii słynie nie tyle z udanych interwencji, co właśnie kartek. W tym sezonie zaliczył 9 występów ligowych i 4 „żółtka”. Najwięcej „heheszków” było z niego w poprzedniej kampanii, gdy od 3. do 13. kolejki zebrał aż 7 sędziowskich napomnień, jedną z tych kolejek rzecz jasna opuszczając. „W życiu pewne są tylko trzy rzeczy. Śmierć, podatki i żółta dla Lukicia” – podśmiechiwano się wówczas. Z czasem jednak Chorwat się poprawił i z trzema kolejnymi kartkami... wytrwał niemal do końca sezonu, łapiąc kolejne zawieszenie dopiero na mecz nr 29.
Najszybszy w Ruchu
Komor nie należy do grona pewniaków. To stoper bardzo szybki na dłuższych dystansach (podobno najszybszy w Ruchu), ale że nie zawsze daje to efekty, pokazał mecz ze Śląskiem. 31-latek z Lublina niby wygrał pozycję z Przemysławem Banaszakiem, ale napastnik ostatecznie odebrał mu piłkę i zdobył piękną bramkę. Komor ma tendencję do wykonywania interwencji i spektakularnie dobrych, i spektakularnie... błędnych – o ile w przypadku skrzydłowego takie coś jest okej, o tyle u stopera, gdzie liczy się stabilność i pewność, już niekoniecznie. Stąd przed wyjazdem do Siedlec zaistniała duża niepewność odnośnie postawy środka chorzowskiej obrony, pozbawionego dwóch podstawowych zawodników. Zresztą zastanawiające jest, kto w ogóle będzie tworzył parę z Komorem.
Gotowy czy nie?
Wszystkie oczy kierują się tym samym na Przemysława Szymińskiego. Ze Śląskiem usiadł na ławce po raz pierwszy od połowy września. Nie wiadomo, czy jest już gotowy na występ, a już na pewno nie wiadomo, czy wytrzyma 90 minut. Niewykluczone jest więc także przesunięcie do tyłu kapitana Szymona Szymańskiego, również znającego tę pozycję.
Mając na uwadze ciągłe problemy zdrowotne Szymińskiego oraz fakt, że Komor, ale również Lukić nie do końca przekonują sztab swoją grą, można zrozumieć, dlaczego Ruch rozgląda się na rynku za zagranicznym środkowym obrońcą.
Piotr Tubacki
11 ŻÓŁTYCH KARTEK obejrzał w poprzednim sezonie Lukić, z czego 3 kartoniki przypadły na Puchar Polski – a dwa z nich obejrzał... w odstępie pięciu sekund w meczu z Unią Skierniewice (kara za wcześniejszy faul plus agresywna reakcja na tę decyzję). Więcej „żółtek” od Chorwata miał na koncie tylko Daniel Szczepan – 12.
