Rózgi na Mikołaja
Porażka z Oranje oznacza, że Biało-czerwone straciły szanse na awans do ćwierćfinału. Dziś na pożegnanie z mundialem zagrają o miejsca w strefie 9-12, a rywalkami będą Austriaczki.
Marzenia Polek o ósemce znalazły się w pozycji horyzontalnej... Fot. Łukasz Laskowski/PressFocus
MISTRZOSTWA ŚWIATA KOBIET
Mikołajkowe spotkanie z Holandią było jednym z najtrudniejszych egzaminów Biało-czerwonych w mistrzostwach świata. Aby zachować szanse na awans do ćwierćfinału, musiały wygrać lub co najmniej zremisować z niepokonaną dotąd reprezentacją współgospodarzy turnieju, od lat należącą do ścisłej czołówki, występująca przy pełnej fantastycznych kibiców hali Ahoy w Rotterdamie. Skala trudności dla sytuowanej zdecydowanie niżej w światowym rankingu naszej drużyny była więc porównywalna do zimowego wejścia na K2, ale ambitne dziewczęta znad Wisły i ich norweski szkoleniowiec zapowiadały mocną walkę o niespodziankę; chociażby taką, jak 40 minut wyrównanej gry w spotkaniu fazy grupowej z obrończyniami tytułu, Francją. Niestety, szybko okazało się, że przepaść dzieląca obie ekipy jest niemożliwa do zasypania, nawet największymi pokładami serducha i marzeń.
Gorzej być nie może? Może!
Arne Senstad przed sobotnim meczem zdecydował się na dokonanie miany wśród bramkarek - Paulinę Wdowiak zastąpiła Barbara Zima. Pomarańczowe błyskawicznie otworzyły wynik, dorzuciły kolejną bramkę, a my na premierowe trafienie (Daria Michalak) czekaliśmy 4 minuty. Wydawało się, że gorzej zacząć nie można, ale na początku drugiej połowy nasze zawodniczki pokazały, że można, bo na pierwszego gola oczekiwaliśmy ponad 8 minut. Trener Senstad już w 7 minucie poprosił o czas, ale minutowa przerwa, mająca obudzić jego podopieczne i zaburzyć rytm gry przeciwniczek, spaliła na panewce. Ataki Holenderek - ku uciesze widzów - sunęły niczym japoński Shinkansen, chiński Maglev, czy francuski TGV. Tylko Adrianna Płaczek trzymała poziom, ale co miała biedna robić, jak reagować, gdy Pomarańczowe co chwilę stawały z nią oko w oko z 7 metrów. Denerwowało manieryczne wycofywanie bramkarki w momencie gry w liczebnym osłabieniu, a ten wariant naszym paniom kompletnie nie wychodzi; przynosi zdecydowanie więcej strat niż zysków, bo rywalki zaliczają proste trafienia do „pustaka”.
Kwintesencja niemocy
W 20 minucie do bramki weszła Zima i - podobnie jak Płaczek - pokazywała się z dobrej strony, ale gospodynie miały mecz pod pełną kontrolą. Nawet niezawodna w egzekwowaniu rzutów karnych Magda Balsam przegrała pojedynek z późniejszą MVP, znakomitą Yarą Ten Holte. Kwintesencją niemocy była strata trzech bramek w ostatnich 80 sekundach pierwszej połowy, choć to trzykrotniePolki były w posiadaniu piłki. Z 11:15 zrobiło się 11:18 i właściwie nie było co zbierać... Po przerwie Oranje spokojnie kontrolowały przebieg spotkania. Jak trzeba było, to włączały wyższy bieg, jak nie trzeba było, to redukowały przełożenie z uśmiechami po każdym dobrym zagraniu. Skończyło się na 11 bramkach w „plecy”, a marzenia o ósemce włożyliśmy - raczej bez zaskoczenia - między bajki. Na dziś jesteśmy w 2. lidze światowego handballu, co bez mydlenia oczu trzeba sobie powiedzieć.
Już tylko Austria
W mundialowym terminarzu Biało-czerwonym został już tylko dzisiejszy mecz z Austriaczkami, które mają za sobą nieudany występ w sobotę, bo sensacyjnie przegrały z Tunezyjkami. To spotkanie zadecyduje, kto zajmie 3. miejsce w grupie C, i czy reprezentacja Polski zostanie sklasyfikowana na miejscach 9-12. Gdyby tak się stało, to i tak byłaby to najwyższa lokata za kadencji Arne Senstada, bo w 2021 i 2023 roku plasowała się odpowiednio na 15. i 16. pozycji. Nasze panie zapowiadają, że poniedziałkowy mecz jest do wygrania i obiecują, że zrobią wszystko, aby tak się stało.
Zbigniew Cieńciała
◼ Polska - Holandia 22:33 (11:18)
POLSKA: Płaczek, Zima - Balsam 2/1, Kobylińska 2, Kochaniak 6, Pankowska 2, Uścinowicz, Nocuń 1, Michalak 1, Cygan 3, Głębocka 1, Rosiak 1, Nosek 1, Olek 1, Janas 1, Drażyk. Kary: 6 min. Trener Arne SENSTAD.
HOLANDIA: Ten Holte, Duijndam - Malestein 2, Housheer 4/1, Nusser 2, Maarschalkerweerd 2, Dulfer 3, Van Wetering 5, Van Maurik 1, Abbingh, Van Der Helm 2, Freriks 4, Sprengers 2, Vollebregt 3, Van Der Vliet 1, Polman 2. Kary: 4 min. Trener Henrik SIGNELL.
Sędziowali: Vladimir Jovandić i Marko Sekulić (Serbia). Widzów 9000.
Przebieg meczu: 0:2 (4), 1:2 (5), 1:5 (7), 2:7 (9), 4:8 (13), 5:10 (16), 8:12 (20), 8:14 (24), 10:15 (28), 11:18 (30), 11:20 (32), 13:20 (40), 16:23 (47), 16:26 (49), 17:28 (52), 18:30 (54), 19:32 (57), 20:33 (59), 22:33 (60).
CZY WIESZ, ŻE...
Poniedziałkowy (18.00) mecz z Austriaczkami rozstrzygnie kwestię 3. miejsca w grupie C. Zwycięstwo lub remis zapewni naszej drużynie zakończenie turnieju na miejscach 9-12, a przegrana najprawdopodobniej uwikła w małą tabelę razem z Austrią i Tunezją (pod warunkiem, że Tunezja pokona Argentynę). W takim wypadku Polki mogą skończyć mistrzostwa w strefie 13-16, jeśli przegrają z Austriaczkami co najmniej trzema bramkami, lub nawet na miejscach 17-20, jeśli przegrają pięcioma golami. Jeśli Tunezja nie wygra z Argentyną, a Polska przegra z Austrią, uplasuje się w strefie 13-16.
SPOD SZATNI
Daria MICHALAK: - Mecz z Holandią nie ułożył się, jak byśmy chciały. Było za dużo błędów i za dużo nieskutecznych rzutów, natomiast rywalki rozegrały wyśmienite zawody. Może to po prostu dziś nie jest jeszcze nasz poziom, ale będziemy dążyć, żeby w przyszłości na niego wejść. Mistrzostwa się jeszcze dla nas nie kończą. Nie wyobrażam sobie innej opcji, jak wygrana w meczu z Austrią na zakończenie turnieju.
Aleksandra OLEK: - Inaczej wyobrażałyśmy sobie to spotkanie. Holandia często grała z kontrataku, wykorzystując nasze błędy i nieskuteczność w ofensywie. Starałyśmy się, przez długi miałyśmy rywalki w zasięgu, ale wystarczyło kilka akcji, aby wynik uciekł. Tylko rywalizacja z najlepszymi zespołami zaprocentuje w przyszłości. Im więcej takich meczów, tym więcej doświadczenia zbierzemy. Atmosfera panująca w Ahoy Rotterdam była wspaniała, nakręcająca. Dla mnie to była frajda grać przy takiej publiczności. Nieczęsto się to zdarza. Być może dlatego do naszej gry wkradły się błędy, ale takie są uroki grania w mistrzostwach świata czy Europy. Przed meczem z Austriaczkami nie będziemy jednak zwieszać głów. Wiemy, że są w naszym zasięgu, i że będziemy musiały postawić im warunki. Ten mecz będzie do wygrania i zrobimy wszystko, żeby tak się stało. Jak postawimy się mocno w obronie, to jesteśmy w stanie dużo zdziałać. Nawzajem sobie pomagając, walcząc i nie robiąc prostych błędów, jesteśmy w stanie wygrać ostatnie spotkania na tych mistrzostwach.
Poniedziałek, 8 grudnia
◼ Polska - Austria, godz. 18.00; transmisja - TVP2
