ROW bez wielkiej presji?

W sobotę o 14.00 w Katowicach czeka nas absolutny hit. Podlesianka, która przed tygodniem zasiadła w fotelu lidera, podejmie trzeci w tabeli ROW Rybnik.

Zielono-czarni chcą się zrehabilitować za ostatnią niespodziewaną porażkę u siebie. Fot. ROW Rybnik

4. LIGA ŚLĄSKA

Rozgrywki w IV lidze śląskiej powoli nabierają rumieńców. Na dwie kolejki przed końcem pierwszej części sezonu trzy drużyny wyraźnie wysunęły się na czoło tabeli i wiele wskazuje, że pomiędzy Podlesianką, Rakowem II oraz ROW-em Rybnik rozstrzygną się losy bezpośredniego awansu oraz występu w barażach. - Ciekawie jest od początku. W moim odczuciu poziom mocno się podniósł. Jest spora grupa zespołów, które mogą urwać punkty tym teoretycznie uważanym za faworytów. Dzięki temu te rozgrywki są tak ciekawe i warte oglądania – mówi nam Piotr Mandrysz, trener ROW-u Rybnik, który akurat stał się ofiarą coraz bardziej wyrównanego poziomu.

Chcą szybko wrócić

Rybniczanie przewodzili tabeli przez wiele tygodni, ale ostatnio świetne występy przeplatają wpadkami. Zaczęło się od bezdyskusyjnej porażki z rezerwami Rakowa (0:3) 11 października, potem ROW wygrał z Dramą Zbrosławice (2:0) oraz Victorią Częstochowa (9:0), by w ostatniej serii niespodziewanie przegrać 0:1 u siebie z Orłem Łękawica. Goście zdobyli gola „stadiony świata” już w 1 minucie strzałem z dystansu i dowieźli 3 punkty do końca. Rybniczan druga strata punktów w krótkim czasie kosztowała pozycję lidera, na którą awansowali ich sobotni rywale, czyli Podlesianka Katowice. - Z pewnością ta ostatnia porażka nie będzie miała przełożenia na najbliższe spotkanie. Jedziemy do zespołu, który do tej pory ma u siebie doskonały bilans (8 zwycięstw oraz remis – dop. red.). - Mamy świadomość, że zagramy z dobrą drużyną, która jest na fali i chce po spadku jak najszybciej powrócić do 3. ligi, ale zrobimy jednak wszystko, aby jej ten plan popsuć – odpowiada zapytany o sobotni mecz Mandrysz.

Wśród kibiców pojawiła się opinia, że ekipie ROW-u mogła zaszkodzić… zbyt wysoka wygrana w Częstochowie tydzień wcześniej, wszak niecodziennie wygrywa się 9:0. Z taką argumentacją nie zgadza się jednak szkoleniowiec. - Patrząc na przebieg spotkania z Łękawicą, nie widziałem samozadowolenia moich chłopaków z poprzedniej kolejki. Grali dobrze, z dużą determinacją. Po prostu takie mecze też się zdarzają. Czasami, nawet będąc uważanym za faworyta, można przegrać. Tak to w sporcie bywa, a piłka dzięki temu jest taka piękna, że nieprzewidywalna – mówi Mandrysz, który w meczu na szczycie będzie mógł liczyć na wszystkich zawodników poza kontuzjowanym Dawidem Niedźwieckim. W tej rundzie 21-letni pomocnik już nie wystąpi.

Czeka ich wiele pracy

W sezonie 2025 spadek z ekstraligi do 1. ligi zanotował żużlowy ROW. Czy w mieście czuć wyczekiwanie, aby choć w jakimś stopniu tamto niepowodzenie zrekompensował awans piłkarzy? – Nie czuć wielkiej presji. Mamy świadomość, ile pracy jeszcze nas czeka, aby móc myśleć o powalczeniu o awans. Z tyłu głowy cały czas mamy, gdzie ta drużyna była półtora roku temu, gdy praktycznie cudem utrzymała się w nowo zreformowanej 4. lidze. Progres jest widoczny gołym okiem, ale pomni doświadczeń zachowujemy chłodne głowy i nie patrzymy , co będzie w czerwcu. Jak pokazał nasz ostatni mecz, po jednej przegranej można stracić pozycję lidera – kończy Piotr Mandrysz.

Mariusz Rajek

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się