Ronaldo kontra Yamal

Rozmowa z byłym ligowcem, reprezentantem Polski w futsalu i beach soccerze

Oskar Pietuszewski (z prawej) mógłby być synem Kamila Grosickiego., Dzieli ich 20 lat i... 98 gier w reprezentacji. Łączy... skrzydło. Zdjęcia: Katarzyna Dzierżynska / Press Focus, Michał Kość / Press Focus

NA KOLEJKĘ ZAPRASZA ADAM KRYGER

Którą z trzech odmian piłki nożnej lubi pan najbardziej?

– Zanim odpowiem na to pytanie, powiem tylko, że z bliska zobaczyłem też reprezentacyjną drużynę z Amp Futbolu, bo byłem w sztabie trenerskim Biało-czerwonych. Natomiast z tych trzech odmian piłki nożnej na pewno najbliższa mi jest ta największa, bo od niej w Uranii Kochłowice zaczęła się moja pasja i dalej jestem w niej aktywny. Świadczy o tym komplet medali mistrzostw Polski oldbojów, zdobyty w ostatnich latach z reprezentacją Śląskiego Związku Piłki Nożnej. W tym roku, jako obrońca tytułu, sięgnęliśmy po brąz, a wcześniej mieliśmy srebro i złoto.

Czy jako były piłkarz Lecha, Widzewa i Piasta mecze tych drużyn ogląda pan z największym zainteresowaniem?

– Może zaskoczę niektórych, bo starsi kibice pamiętają mnie z gry w Ruchu, ale... najbardziej interesuje mnie gra Górnika! Dlatego już w piątek wieczorem rozpocznę piłkarskie biesiadowanie przed ekranem. Zabrzanie grają w Lubinie i jak na lidera przystało, są faworytami. Lata dobrej pracy w drużynie i marketingowa otoczka związana z klubem, którego motorem jest Lukas Podolski, sprawiły, że 14-krotny mistrz Polski liczy się w walce o najwyższą lokatę. Zawodnicy są teraz w „gazie”. Ich forma cały czas idzie w górę, więc stawiam na zwycięstwo gości, pewnych zarówno w obronie, w której podoba mi się doświadczony Rafał Janicki (nie zagra z powodu kontuzji – dop. aut.), jak i skutecznych w ataku, w którym nie tylko Senegalczyk Ousmane Sow, będący jeszcze „do obróbki”, czy „zimnokrwisty” Norweg Sondre Liseth potrafią zdobywać bramki. Natomiast otwierający kolejkę mecz Radomiaka z Cracovią potraktuję jako aperitif, na pobudzenie apetytu. Uważam, że gospodarze z osobowością, jaką ma Goncalo Feio, pracujący w Radomiu od 30 października, przepchną to spotkanie. Choć nie jestem zwolennikiem tej drużyny zbudowanej obcokrajowcach, myślę, że Pasy wrócą pod Wawel bez punktów.

Sobotnie popołudnie zaczyna się od meczu Widzewa...

– ... grałem tam ćwierć wieku temu, więc pozostały tylko wspomnienia. W meczu Lechia – Widzew postawię na gospodarzy. W klubie z Łodzi jest wszystko: pieniądze, kibice i organizacja, ale zawodnicy nie mogą się odnaleźć w tym „dobrobycie” i brakuje wyników. Natomiast gdańszczanie – wyjątkowo jak na ten klub, o którym ostatnio ciągle dużo się mówiło i pisało – imponują mi spokojem. John Carver skupił się na grze, jego podopieczni wyszli z minusowego dołka i będą się piąć w górę tabeli. Jedynkę postawię też przy drugim sobotnim meczu Motor – Wisła, choć goście są na pozycji wicelidera i nawet wygrali ostatnio z Pogonią, ale widać było u nich zadyszkę. A lublinianie to ekipa walczaków i ten charakter, połączony ze skutecznością Karola Czubaka, jest fundamentem sukcesu.

Kto wygra w małych derbach Śląska, które zakończą sobotni serial?

– GieKSa się obudziła i myślę, że Rafał Górak będzie się cieszył z piątego zwycięstwa – licząc z meczem pucharowym – z rzędu. O Gliwicach niestety nie mogę powiedzieć niczego pozytywnego. Nie rozumiem decyzji działaczy, trenerskich zmian, ruchów pozaboiskowych... W Piaście nie brakuje dobrych zawodników, ale ich potencjał jest przytłoczony złym zarządzaniem i dlatego drużyna jest na ostatnim miejscu.

W niedzielę do wyboru są cztery mecze. Na którym skupi pan swoją uwagę?

– Hitu nie ma, ale każdy ma swój ciężar gatunkowy. Korona – Raków to starcie solidnych kielczan Jacka Zielińskiego z obudzoną drużyną Marka Papszuna. Częstochowianie powinni swoim doświadczeniem i międzynarodowym obyciem, choć okupionym i zmęczeniem oraz kontuzjami, sięgnąć po zwycięstwo. Cieszę się, że kapitan naszej reprezentacji młodzieżowej Tomasz Pieńko ma się gdzie rozwijać. O tej samej porze Legia zagra z Termalicą. Warszawianie w sytuacji, w jakiej są, muszą wygrać. Wygrają więc ze... strachu. Najciekawiej będzie w Szczecinie, gdzie Pogoń podejmie Jagiellonię, a ja będę patrzył na pojedynek polskiego Ronaldo z polskim Yamalem. Doświadczony, ale ciągle będący w gazie Kamil Grosicki kontra 20 lat młodszy, brylujący w młodzieżówce Oskar Pietuszewski to będzie atrakcja meczu, w którym przewiduję jedyny w tej kolejce remis. Bo – moim zdaniem – w Gdyni Arka przegra z Lechem. Rozmawiałem ostatnio z Piotrkiem Reissem i wiem, że atmosfera w stolicy Wielkopolski jest podminowana, a każda pomyłka może grozić wybuchem. Lech po tej gibraltarskiej huśtawce i pucharowej męczarni w Słupsku z czwartoligowym Gryfem musi się w każdym meczu rehabilitować. Wprawdzie w Gdyni w tym sezonie w ligowych meczach jeszcze nikt nie pokonał drużyny Dawida Szwargi, ale zabrzanie zrobili „wyłom” w pucharowym starciu, więc teraz czas na mistrza Polski.

Rozmawiał Jerzy Dusik

Adam Kryger. Fot. Rafał Rusek / PressFocus

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się