Robi się ciasno
Na mecz z Polonią w Warszawie Ruch będzie miał prawie cały dostępny skład, a to oznacza, że kilku zawodników będzie musiało zostać w domu.
Opaska kapitańska na ramieniu pokazuje, jak ważną postacią jest dla Ruchu Filip Starzyński. Fot. Maciej Grygierczyk/ksruch.com
RUCH CHORZÓW
Po spadku, w trakcie lata, gdy sezon już wystartował, pretensje do działaczy „Niebieskich” odnośnie budowania składu były uzasadnione. Wiele tematów zaczęto zbyt późno, zespół był kompletowany w trakcie ligi, bo przecież okienko zamknęło się po 8 kolejkach. W międzyczasie z klubu wyleciał trener Janusz Niedźwiedź, którego wiara w utrzymanie w ekstraklasie mimo oczywistego widma spadku miała wpływ na to, że Ruch nie wykorzystał wielotygodniowego handicapu, dzięki któremu mógł zacząć przygotowywać się do I ligi szybciej niż konkurencja.
Wszyscy gotowi
To już jednak przeszłość, którą na szczęście chorzowian udało się uprzątnąć. Swój wpływ miał na to trener Dawid Szulczek, choć jak sam podkreślił – rola szkoleniowców jest przeceniana, bo robotę na boisku wykonują piłkarze. W połowie listopada można bez kontrowersji powiedzieć, że kto miał złapać odpowiednie przygotowanie, złapał, a kto miał się z kim zgrać – zgrał. Ma to odzwierciedlenie w wynikach i pozycji w tabeli. – Idziemy do przodu – powiedział Szulczek po sparingowej wygranej z Piastem, a słowa te jak echo odbijają się w chorzowskich korytarzach już od wielu tygodni.
Przez ten czas sytuacja kadrowa „Niebieskich” była różna. Ktoś miał kontuzję, ktoś był zawieszony, ktoś nieprzygotowany. W najbliższym spotkaniu z Polonią w Warszawie, które odbędzie się w niedzielę, trener Szulczek będzie miał do dyspozycji wszystkich piłkarzy poza kapitanem Patrykiem Sikorą, którego powrót jest planowany niezmiennie na rundę wiosenną. To oznacza 22 zawodników na 10 pozycji z pola (nie ma sensu liczyć bramkarzy). Jako że na ławce rezerwowych w meczu siedzi 8 piłkarzy z pola, łatwo policzyć, że do Warszawy z przyczyn czysto sportowych nie pojedzie czterech graczy. Pytanie tylko – których?
Warto było czekać
– Mamy kilka drobnych, przeciążeniowych spraw, bo mecze odcisnęły swoje piętno, ale nasz sztab medyczny, doktor oraz to, jakimi klub dysponuje możliwościami odnowy biologicznej, napawają mnie dużym optymizmem. Wiem, że gdy przyjdzie czwartkowy trening, wszyscy będziemy gotowi, by przygotowywać się już konkretnie na mecz w Warszawie – zapowiedział Szulczek.
Z Piastem po raz pierwszy od 12 sierpnia i spotkania z Wisłą w Krakowie zagrał Filip Starzyński. Najpierw pauzował za czerwoną kartkę, a potem borykał się z problemami zdrowotnymi. Tylko z Górnikiem Łęczna usiadł na ławce. Od jakiegoś czasu brał udział w normalnych treningach, ale sztab oszczędzał go, aby nie wpuścić do gry za szybko, ryzykując kolejną kontuzję. Tym bardziej że od momentu powrotu do Ruchu latem 2023 roku „Figo” miewa dość częste problemy zdrowotne. Fakt, że decyzja najwyraźniej była słuszna, pokazał wspomniany sparing z Piastem, gdzie zdaniem Szulczka Starzyński był najlepszym zawodnikiem.
Kogo skreśli?
Patrząc na kadrę Ruchu, aktualnie najbardziej „przeładowane” wydają się środek pola oraz skrzydła. Należy założyć, że do Warszawy nie pojadą Ksawery Kwiatkowski i Kamil Lipiński, którzy do tej pory i tak prawie nie grali. Dalej jest już większy kłopot. Zbyt wysokie nie są notowania młodzieżowca Mateusza Chmarka, więc nie zdziwi nikogo, jeśli on zostanie na Śląsku, a alternatywą dla Bartłomieja Barańskiego będzie na ławce tylko Szymon Karasiński. Poza tym możliwe, że o ostatnie miejsce „powalczą” Nono i Wojciech Łaski. Obaj odgrywają aktualnie marginalne role w drużynie. Hiszpan w I lidze zaliczył (bez czasu doliczonego) 380 minut, a 24-latek wypożyczony z Jagiellonii Białystok – 231 minut.
Piotr Tubacki
