Rewolucja cierpliwości
Czy polskie kluby w końcu zrozumiały, że stabilizacja popłaca?
Trener Artur Gronek może w Dąbrowie Górniczej spokojnie budować solidne podstawy. Fot. Press Focus
Stałość i spokój od lat nie były mocnymi stronami naszych klubów. Ciągłe roszady w składach, często zaskakujące zmiany trenerów to codzienność polskiej ekstraklasy. To przekłada się na wyniki w lidze oraz europejskich pucharach.
Wydaje się, że w ostatnim czasie przynajmniej niektóre kluby Orlen Basket Ligi zaczynają myśleć długofalowo.
Dąbrowa Górnicza: Planowanie pod okiem fachowców
Dobrym przykładem jest to, co teraz dzieje się w MKS-ie Dąbrowa Górnicza. Odkąd dyrektorem sportowym został Michał Dukiewicz, klub wydaje się zmierzać w dobrym kierunku. MKS już jest prawie pewien awansu do fazy playin, powoli kompletuje kadrę na nowy sezon. Dobrym strzałem okazało się postawienie na polskiego trenera – Artur Gronek, który przez lata zbierał doświadczenie w sztabie reprezentacji Polski, gwarantuje fachowość i znakomite przygotowanie taktyczne oraz przedmeczowy skauting. Nic dziwnego, że zagłębiowski klub przed dwoma tygodniami poinformował o przedłużeniu kontraktu Gronka o kolejne dwa lata z opcją prolongaty o kolejny sezon. Dodatkowo drugi trener Maciej Raczyński też już ma umowę na kolejny sezon. To nie koniec – MKS w nowym sezonie może liczyć na Marcina Piechowicza (kapitan ma kontrakt do końca sezonu 2026/27) oraz reprezentanta Czech Martina Peterkę (ostatnio podpisał umowę do czerwca 2027).
Północny model sukcesu: Sopot i Warszawa stawiają na kontynuację
Długofalowo myślą też w Sopocie i Warszawie. Tam już od dawna wiadomo, kto będzie trenerem w kolejnym sezonie. Legia latem ubiegłego roku podpisała trzyletnią umowę z Heiko Rannulą, więc zostanie on w stolicy do końca sezonu 2027/28. Estończyk w szybkim czasie zmienił oblicze Legii, doprowadził zespół do mistrzostwa Polski, a w tym sezonie co najmniej do drugiego miejsca w sezonie zasadniczym.
W Sopocie kontrakt Mikko Larkasa będzie obowiązywał co najmniej do końca sezonu 2026/2027. Nic dziwnego, bo Fin po niespełna roku pracy ma już na koncie wymierne sukcesy – zdobycie Pucharu Polski, finał Superpucharu oraz miejsce w czołowej szesnastce Europe Cup!
Trefl także się nie wahał, by podpisać długoterminowy kontrakt z Jakubem Schenkiem – kadrowicz ma gwarantowaną umowę w Trójmieście aż do roku 2028! Trudno się jednak dziwić władzom klubu, bo Schenk doprowadził zespół do mistrzostwa Polski oraz brązowych medali, ma też na koncie statuetkę dla MVP finałów. Podobnie długą umowę ma Mikołaj Witliński, środkowy reprezentacji Polski.
Zielona Góra i Szczecin: Budowanie wokół sprawdzonych liderów
Budowę na lata założyli sobie także w Zielonej Górze. Arkadiusz Miłoszewski zamienił Szczecin na Winny Gród, bo obiecano mu kontrakt na trzy lata. Szkoleniowiec, który z Kingiem zdobył mistrzostwo Polski, w Zastalu podpisał kontrakt do końca sezonu 2027/28. W kolejnym sezonie w Zielonej Górze zobaczymy też byłego rozgrywającego reprezentacji Andy'ego Mazurczaka.
W Szczecinie tymczasem kibice Wilków Morskich w kolejnych rozgrywkach nadal będą oglądać Tomasza Gielo, Jovana Novaka oraz Przemysława Żołnierewicza (wszyscy mają umowy do czerwca 2027). – Jako organizacja jesteśmy bardzo zadowoleni z przedłużenia umowy z Przemkiem na kolejny sezon. Bardzo chcieliśmy, żeby ta współpraca była kontynuowana. „Żołnierz” jest kolejnym zawodnikiem, wokół którego chcemy i możemy budować zespół. Ciągłość składu jest dla nas bardzo ważna, a przedłużając z Przemkiem umowę na kolejny sezon mamy także gwarancję zaangażowania dużej klasy zawodnika. On na pewno pomoże naszemu zespołowi w walce o najwyższe cele – mówił po podpisaniu kontraktu z Żołnierewiczem Maciej Majcherek, trener Kinga Szczecin.
Wszystko wskazuje na to, że czas nerwowych ruchów odchodzi do lamusa, a w ich miejsce wchodzi profesjonalne planowanie, które wkrótce może stać się nowym standardem polskiej koszykówki. Oby tak się stało!
(pp)
