Remis cudem wywalczony
Grająca w dziesiątkę Jaga w 10 minucie doliczonego czasu zdobyła cenny punkt w rywalizacji ze Skendiją.
Afimico Pululu i strzelec gola Liridon Latifi (z lewej). Fot. PAP/EPA
Mecz z albańskim zespołem z ligi macedońskiej rozegrano nie w Tetowie, gdzie część kibiców Jagi zabukowała sobie wcześniej miejsca, ale na głównym stadionie w Skopje, który może pomieścić 33 tysiące widzów. W czwartek wieczorem świecił pustkami, kibiców było niewielu.
Tym razem trener Adrian Siemieniec postanowił oszczędzić swojego asa, Jesusa Imaza, który zaczął mecz na ławce rezerwowych. Z przodu za wszystko odpowiadali Oskar Pietuszewski, Dawid Drachal (nie wykorzystał szansy) i oczywiście Afimico Pululu.
Z optycznej przewagi Jagi niewiele wynikało, nie było dobrych dośrodkowań czy celnych strzałów. Pierwsza konkretna sytuacja to 22. minuta i dobra okazja miejscowych. Po składnej akcji przed szansą na zdobycie bramki stanął najlepszy snajper mistrza Macedonii, Fabrice Tamba, ale przestrzelił. Potem celnie z wolnego uderzał Bartłomiej Wdowik, na miejscu był jednak gambijski bramkarz Skendiji, Boubacarr Gaye. Pod koniec I połowy w jednym ze starć poszkodowany został Albańczyk Arbin Zejnullai. Nie był w stanie kontynuować gry, a zastąpił go Endrit Krasniqi.
Nudny w pierwszej części mecz ożywił się zaraz po wznowieniu. Niestety dla Jagi, to ona zainkasowała trafienie. Po serii rzutów rożnych do bramki Miłosza Piekutowskiego trafił pięciokrotny reprezentant Albanii, Liridon Latifi. Trener Siemieniec nie czekał i zaraz po stracie bramki dokonał potrójnej zmiany. Na boisku pojawił się w końcu Imaz. Duma Podlasia próbowała odrobić stratę, ale – jak do przerwy – niewiele z tego wychodziło. Brakowało pomysłu, ikry, energii, czyli tego, co Jagiellonia pokazywała wcześniej. Na dodatek w doliczonym czasie drugą żółtą kartkę za próbę wymuszenia karnego otrzymał Imaz i polski zespół kończył mecz w dziesiątkę…
Węgierski arbiter przedłużył spotkanie o 7 minut, ale z powodu wielu przerw wszystko przeciągnęło się jeszcze o cztery dodatkowe. I wtedy grająca w osłabieniu Jaga wyrównała! Do piłki dopadł rezerwowy Sergio Lozano i potężnym uderzeniem zaskoczył bramkarza rywala, ratując bezcenny punkt, który sporo może ważyć na koniec fazy ligowej Conference League.
(zich)
◼ Skendija Tetowo – Jagiellonia Białystok 1:1 (0:0)
1:0 – Latifi, 48 min, 1:1 – Lozano, 90 + 10 min
SHKENDIJA: Gaye – Trumci, Fetai, Cake, Webster – Spahiu (89. Murati), Ramadani, Alhassan (68. Qaka), Zejnullai (44. Krasniqi), Latifi (68. Ibraimi) – Tamba (89. Mazari). Trener Jeton BEQIRI.
JAGIELLONIA: Piekutowski - Wojtuszek, Vital, Stojinović, Wdowik – Prip (55. Pozo), Romanczuk (76. Jackson), Flach (55. Lozano), Drachal (55. Imaz), Pietuszewski (76. Mazurek) – Pululu. Trener Adrian SIEMIENIEC.
Sędziował Mihaly Kapraly (Węgry). Widzów 2000. Żółte kartki: Alhassan, Ibraimi, Qaka – Romanczuk, Imaz. Czerwona kartka: Imaz (90+5. druga żółta).
