Remanent osobisty

REMANENT - Jerzy Chromik

Dobrze jest mieć gotowy tytuł felietonu. Uważam, że dobry nie powinien zawierać więcej niż dwa wyrazy. A jeden to ideał. Jeśli taki mieści wszystko i ma wielorakie skojarzenia, to powinien być zastrzeżony w Urzędzie Patentowym, a najlepiej jeszcze w ZAiKS-ie oraz Głównym Urzędzie Miar. W Warszawie ten ostatni jest przy Elektoralnej 2!

Gdy wydawałem tom 1 moich „dzieł zebranych”, nie miałem żadnych wątpliwości. W grę wchodził tylko jeden tytuł. REMANENT! Wysyłany jako dziecko po przyziemne nawet zakupy odbijałem się często od zamkniętych drzwi sklepów z wywieszką: „Przepraszamy, REMANENT. Przewidziane otwarcie 2 stycznia”.

Nie wiedziałem jeszcze wtedy, że przez 40 lat „robienia w słowie” napisałem tyle tekstów, że zajmą one aż sześć tomów, a teraz widać nawet gołym okiem, że może ich być przynajmniej osiem. Tego Remanentu to ja byłem pewien! Jak Urbana.

Każdy powinien raz w roku zrobić sobie spis z natury. A propos tej NATURY. Nie wierzę w świat yeti, ale chętnie powtarzam opowiedzianą mi kiedyś scenę z ich życia. Na wzgórzu z widokiem na cmentarz siedział ojciec z synem Yetikiem. Milczeli długo, patrząc refleksyjnie na znicze palące się na grobach, i dopiero po kwadransie senior odezwał się tubalnym głosem do potomka:

– Pamiętaj, mały, że człowiek z gruntu jest zły!

Cisza wokół cmentarza stała się wówczas jeszcze bardziej nieznośna, bo... to chyba prawda. Niewiele jest w nas dobra, a jeśli jest, to na poziomie minus pięćset i niełatwo temu dobru przebić się na powierzchnię. I nie dlatego, że windy są akurat zepsute.

Jaki był ten rok w moim życiu, a można nawet zaryzykować – w tym moim wciąż sportowym życiu? Niezły. Bo życiowa mądrość podpowiada nam nieustannie, że zawsze może być lepiej, ale też zawsze może być gorzej. Bierzmy zatem to, co jest, z dobrodziejstwem inwentarza, a inaczej rzecz ujmując – z dobrodziejstwem remanentu.

Ci, co skaczą i fruwają, na swój konkurs zapraszają? Turniej Czterech Skoczni to zapewne, jak w poprzednich latach, będą konkursy czterech smutków. Kubacki odsunięty, Zniszczoł odsunięty, a na przyuczeniu do zawodu jest dopiero Tomasiak. Mamy zimę kalendarzową, więc tylko dlatego zacząłem od skoków i dyscyplin zimowych, bo za progiem skoczni igrzyska.

Wyśmienicie idzie nam ciągle na żużlu. Do Bartka jest mi blisko, jak do kogoś z rodziny, bo Zmarzlik brzmi prawie jak Chromik. A w młodości skakałem i biegałem wyłącznie po bieżni żużlowej, więc tę nawierzchnię moje kolana znają jak żadną inną. Pamiętam także z dzieciństwa, że w Toto-Lotku każda z 49 liczb miała przypisaną dyscyplinę sportową, a ostatnią był właśnie żużel. Zawsze więc będzie swojski i żaden tartan tego nie zmieni.

Powinno być coś o futbolu, bo wiadomo, że ten rozpala tłumy! No to może coś o... Nie, nie, o PZPN ani słowa. Kusi mnie pirotechnika! Jest coraz droższa, ale gdy nie ma kolejek ligowych, to można zaoszczędzić na fajerwerki sylwestrowe. Wiadomo, że zwierzęta tego nie lubią, więc Norwegowie zakazali strzelania poza określonym przedziałem godzin ostatniego dnia roku. Za niezastosowanie się grozi grzywna, w przeliczeniu z koron od 1500 do 3000 złotych. A nawet trzy miesiące odsiadki. Ale kto Polakowi zabroni? Nie ma co oglądać na trawie i po trawie, to trzeba inaczej rozpalić wyobraźnię.

– Ogień, ogień się jeszcze tli... – śpiewała niezapomniana Mira Kubasińska z zespołem Breakout.

Zanim dotknie nas ogólnopolski blackout, bo nasze elektrownie mogą nie wytrzymać świątecznego poboru prądu, szybko podłączam laptop do gniazda elektrycznego, by napisać ostatnie zdanie w 2025:

– Do siego roku!

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się