Rekordy niekompetencji
To był sezon widzewskich rekordów. I nie chodzi już nawet o będących pośmiewiskiem piłkarskiego środowiska czterech bramkarzy i czterech trenerów.
Tego sezonu w Łodzi z pewnością długo nie zapomną... Fot. Artur Kraszewski / Press Focus
14. WIDZEW
W meczach ligowych w minionym sezonie grało 33 zawodników (plus trzech na ławce bez gry), w tym 22 (!) debiutantów w zespole. Było aż pięciu kapitanów, a także 11 reprezentantów siedmiu krajów. Widzew ustanowił polski rekord wysokości transferu do klubu (Bukari), zapłacił najwyższą kwotę w historii ligi za Polaka, ściągniętego z klubu zagranicznego (Wiśniewski), nikt jeszcze w transferze krajowym nie zapłacił więcej niż Widzew Legii za Kapuadiego, a jeszcze latem – przed rozpoczęciem sezonu, Koronie za Fornalczyka. Efekt – brak stabilizacji składu, masowe ściąganie zawodników bez rzetelnej oceny ich wartości i przydatności do drużyny, zmieniające się trenerskie koncepcje szkoleniowe i taktyczne. Kompletnie zawiodła polityka szeroko otwartego worka z pieniędzmi. Miliony euro szybko zostały przepalone, trując atmosferę nie tylko dwutlenkiem węgla, ale i zawiedzionymi nadziejami na błyskawiczny powrót do krajowej czołówki i ciągle obecnymi w widzewskiej mentalności marzeniami o europejskich pucharach. Po raz ostatni – przypomnijmy – Widzew grał w Europie ponad 26 lat temu (w listopadzie 1999 1:1 i 0:2 z Monaco).
Efekt tego wszystkiego to najgorsze miejsce w ekstraklasowej rywalizacji od 2015 roku. Wtedy przyczyną upadku klubu było bankructwo jego właściciela, teraz – nadmiar pieniędzy. Ot, taki paradoks…
Sportowo udana była tylko ostatnia faza sezonu, gdy Widzew dramatycznie bronił się przed spadkiem, zajmując od dziewiętnastej do trzydziestej pierwszej kolejki miejsce pod kreską. Od pokonania Lecha już z Aleksandarem Vukoviciem w roli głównodowodzącego na początku marca, drużyna zdobyła w jedenastu kolejkach 19 punktów, a więc 45 procent całego dorobku. Vuković wywiązał się z zadania odsiania plew od wartościowych ziaren, ustabilizował skład, był konsekwentny w wybieraniu meczowej kadry, umiejętnie połączył nowych w zespole (Drągowski, Wiśniewski, Kornvig, Kapuadi) ze starymi (Fornalczyk, Baena, Bergier, Shehu, Alvarez), z których tylko ci ostatni dwaj stanowili trzon drużyny w poprzednim sezonie. W ostatnim meczu swojego pierwszego gola dla Widzewa zdobył wreszcie Mariusz Fornalczyk – to brzmi może sarkastycznie, bo spodziewano się po nim znacznie więcej, ale też jest sygnałem odrodzenia.
Liderem drużyny był w dalszym ciągu Juljan Shehu, ale teraz miał on na boisku podwładnego, na którym drużyna mogła polegać. Sebastian Bergier strzelił 14 goli, co jest jego rekordem życiowym (13 dla GKS-u Katowice w I lidze w sezonie 2023/24). Bartłomiej Drągowski nie utrzymał miejsca w reprezentacji, Przemysław Wiśniewski z kolei był głównym filarem defensywy. Steve Kapuadi będzie reprezentował Widzew w mistrzostwach świata, bo znalazł się w ekipie DR Kongo na mundial. Nieudany transfer do Widzewa zaszkodził z kolei Andi Zeqiriemu, reprezentantowi Szwajcarii, który wiosną grał mało i słabo i ze szwajcarskiej kadry wypadł.
Wojciech Filipiak
STRZELCY (41):14 – Bergier
7 – Alvarez
4 – Shehu
2 – Baena, Kornvig
1 – Gallapeni, Kapuadi, Isaac, Therkildsen, Akere, Fornalczyk, Lerager, Pawłowski, Selahi, Zeqiri
2 gole samobójcze - Kowalczyk (GKS) i Donis (Radomiaka)
ZŁOTE BUTY (33 piłkarzy)
Shehu 165, Alvarez 160, Bergier 159, Fornalczyk 143, Żyro 113, Krajewski 105, Visus 97, Baena 94, Kozlovsky 80, Wiśniewski 79 (tylko wiosną), Drągowski 77 (w), Kornvig 76 (w), Andreou 75, Selahi 75, Czyż 74 (tylko jesienią), Akere 62 (j), Kapuadi 53 (w), Zeqiri 52, Kikolski 50 (j), Lerager 47 (w), Ilić 44, Cheng 38 (w), Gallapeni 38 (j), Isaac 35 (w), Therkildsen 32 (j), Pawłowski 28, Bukari 24 (w), Teklić 12 (j), Gikiewicz 10 (j), Ba 4 (j), Hanousek 1 (j), Klukowski 1 (j), Cybulski (j)
