Rekord za rekordem

Latem rekord transferowy ekstraklasy został pobity przez Legię, która sprowadziła Miletę Rajovia, po czym zimą przebił ją Widzew.

Mileta Rajović na razie nie może odnaleźć się w ekstraklasie. Fot. Pawel Bejnarowicz/PressFocus

Widzew Łódź rozbił bank. Pobił rekord transferowy ekstraklasy, wydając na zawodnika 5 milionów euro. Osman Bukari jeszcze nie zadebiutował w polskiej lidze, a już zapisał się w jej historii. Nie jest to jednak jedyny piłkarz, który za sporą kwotę przeniósł się do polskiej ligi w ostatnich kilku lub kilkunastu miesiącach. Kogo Bukari wyprzedził pod względem kwoty transferu? Oto lista najdroższych transferów w historii ekstraklasy.

Osman BUKARI (5 mln euro*, 19 grudnia 2025 r.**)

To 19-krotny reprezentant Ghany. Po raz pierwszy wyjechał z Afryki w 2018 roku, gdy trafił na wypożyczenie do młodzieżowego zespołu Anderlechtu. Później przeniósł się do Trenczyna, a potem wykonał kolejne poważne kroki w karierze. Przeniósł się do KAA Gent, potem do Nantes i Crvenej zvezdy. W końcu w lipcu 2024 roku wyprowadził się z Europy i przeniósł do Stanów Zjednoczonych. Grał w MLS, w drużynie Austin. W minionym sezonie w USA skrzydłowy zagrał w 33 meczach, ale jego liczby nie zachwycają. Zdobył trzy gole i zaliczył pięć asyst. Miewał wcześniej znacznie lepsze okresy. W sezonie 2023/24, gdy grał w Serbii, zdobył siedem goli i pięciokrotnie asystował w 24 meczach ligowych. Na papierze nie widać, dlaczego Widzew zapłacił za niego 5 milionów euro. Wiosną przekonamy się, czy było warto…

Mileta RAJOVIĆ (3 mln euro, 15 lipca 2025 r.)

Gdy Legia ogłaszała transfer Duńczyka, był on przedstawiany wręcz jako... zbawiciel. W wyobraźni kibiców warszawskiego klubu zapewne pojawiły się obrazki z czasów, gdy gole przy Łazienkowskiej zdobywali Danijel Ljuboja lub Nemanja Nikolić. Rajović trafił do stolicy Polski prosto z Watfordu. W sezonie 2023/24 zagrał 41 spotkań w Championship, zdobywając 10 bramek. Może to nie jest wybitny rezultat, ale Rajović miał talent zaprezentować dopiero w naszym kraju. Na razie w Legii spędził pół roku i delikatnie mówiąc… nie zachwyca. Nie byłoby przesadą powiedzenie, że prezentuje się po prostu... słabo! Czy jest to wynik beznadziejnej gry całego zespołu? A może Rajović po prostu rozczarowuje? Pewne jest jedno – gdy napastnik jest w sytuacji sam na sam, powinien wiedzieć jak ma się zachować. Tymczasem Rajoviciowi nieraz brakowało tej wiedzy. Na razie zdobył trzy gole w lidze. To wynik fatalny, biorąc pod uwagę ogromne zamieszenie, jakie wzbudził jego transfer. To wynik katastrofalny, biorąc pod uwagę kwotę jego przenosin z Watfordu.

Yannick AGNERO (2,3 mln euro, 1 września 2025 r.)

Do Lecha dołączył w trakcie sezonu, na początku września. Regularnie pojawia się na murawie, ale często wchodzi z ławki. Trudno się temu dziwić, skoro jego rywalem na pozycji snajpera jest Mikael Ishak. Kolejorz zapłacił za niego ponad 2 miliony euro, a jego sytuacja przypomina transfer Adriela Ba Louy w sezonie 2021/22. W jednym i drugim przypadku Lech zapłacił niezłe pieniądze za młodych Iworyjczyków, którzy mieli się rozwinąć i przynieść klubowi zysk. Ba Loua nie stał się jednak gwiazdą futbolu i Agnero na razie też daleko do tego miana.

Ruben VINAGRE (2,3 mln euro, 6 lutego 2025 r.)

Zapłata za Portugalczyka była przemyślana. Najpierw Vinagre był w Legii przez pół roku na wypożyczeniu ze Sportingu. Po tym czasie warszawianie zdecydowali o tym, że chcą zatrzymać zawodnika u siebie. Taka decyzja nie mogła dziwić, ponieważ był jednym z najlepszych lewych obrońców w lidze, a przy okazji jedną z najjaśniejszych postaci w Legii. Poprzedni sezon miał bardzo dobry, pokazał, że potrafi zarówno bronić jak i atakować. Z kolei w bieżących zmaganiach jest taki sam, jak cała Legia – nijaki.

Jonatan BRAUT BRUNES (2 mln euro, 1 lipca 2025 r.)

Początkowo Norweg był tylko wypożyczony do Rakowa z OH Leuven. Częstochowianie skorzystali jednak z prawa zapisanego w umowie z Belgami i zapłacili 2 miliony euro za wykupienie piłkarza na stałe. Raków wiedział, na kogo wydaje pieniądze, ale początkowo po wykonaniu potężnego przelewu mógł się zawieść, bo Norweg zaczął się... stawiać. Zależało mu na tym, żeby odejść z polskiej ligi. Przez moment w sierpniu został za fochy odsunięty od składu. W końcu jednak zrozumiał: żeby dostać się na zachód, musi zacząć grać i zdobywać gole. Przebudził się pod koniec rundy jesiennej, gdy znów pokazał, że jest jednym z najlepszych napastników ligi, zdobywając pięć bramek w pięciu ostatnich meczach 2025 roku.

Sam GREENWOOD (2 mln euro, 27 sierpnia 2025 r.)

Gdy przychodził do Pogoni, trener Robert Kolendowicz powiedział, że ma potencjał, żeby stać się gwiazdą ligi. Te słowa nie mogły dziwić – w końcu latem do Portowców trafił piłkarz angielskiego Leeds. Na razie jednak 23-latek nie sprawił, że gra Pogoni znacząco się poprawiła. Co więcej – nie wyróżnia się szczególnie na tle kolegów, którzy często zawodzą. Greenwood nie przewyższa ligi swoimi umiejętnościami. Jest - jak się okazuje - kolejnym solidnym piłkarzem. Może potrzebuje więcej czasu? A może wcale nie będzie gwiazdą ligi?

Andi ZEQIRI (2 mln euro, 8 września 2025 r.)

To miał być poważny transfer Widzewa. Łodzianie sięgnęli po Albańczyka we wrześniu, ściągając go z Genku. Zapłacono  za niego 2 miliony euro, ale na razie zdecydowanie nie spełnia oczekiwań. Napastnik w 11 meczach zdobył tylko jednego gola. Nie jest nawet w stanie wygrać rywalizacji z Sebastianem Bergierem. W ostatnich dwóch meczach 2025 roku trener Igor Jovicević postawił obu snajperów obok siebie na boisku, ale i tak lepiej wyszedł na tym Polak. Co ciekawe, ze Bergiera Widzew nie zapłacił ani złotówki, a on wbił już dziewięć goli, wyrównując własny wynik z poprzedniego sezonu. Zeqiri od takiego rezultatu jest oddalony o lata świetlne.

Patrik WALEMARK (1,8 mln euro, 31 stycznia 2025 r.)

Lech wypożyczył go przed sezonem 2024/25, a następnie po pół roku zapłacił za niego Feyenoordowi 1,8 miliona euro. Szwed stał się naturalnym następcą Kristoffera Velde. Norweg pozostawił po sobie świetnewrażenie w Poznaniu, więc Szwed musiał wejść w bardzo duże buty. Przymierzył je i okazało się, że… pasują. Walemark radził sobie bardzo dobrze i zapewne jego kariera w Kolejorzu rozwijałaby się dalej, gdyby nie kontuzja kolana, która sprawiła, że musiał przejść operację. W trwających rozgrywkach nie wyszedł na boisko nawet na minutę. Może w styczniu wróci do pełni sprawności.

Ali GHOLIZADEH (1,8 mln euro, 11 lipca 2023 r.)

Lech zaszalał dwa lata temu i kupił Irańczyka, wiedząc, że ten będzie potrzebował sporo czasu na dojście do pełni sprawności po kontuzji. Poznaniacy wykazali się sporą dozą cierpliwości, a w premierowych rozgrywkach wziął udział w zaledwie 10 meczach. Rozkręcił się dopiero w drugiej połowie sezonu 2024/25 i pomógł Lechowi w sięgnięciu po mistrzostwo Polski. Demony jednak wróciły do niego w trwających zmaganiach, bo znów doznał poważnej kontuzji i na razie zagrał w pięciu meczach ligowych. Czy Gholizadeh był warty wydanych pieniędzy? Cóż, Lech spodziewał się, że sprowadza azjatyckiego księcia futbolu. Zyskał piłkarza, który niewątpliwie potrafi grać w piłkę, o ile jest zdrowy. A to wcale nie jest u niego takie oczywiste.

Tomasz PIEŃKO (1,75 mln euro, 25 lipca 2025 r.)

Wydawanie dużych pieniędzy na wewnętrzne transfery przez lata nie było szczególnie popularne wśród klubów ekstraklasy. Ten trend się zmienia. W ostatnich sezonach Legia potrafiła zapłacić ponad milion euro Zagłębiu Lubin za Bartosza Slisza czy Stali Mielec za Ilję Szkurina. Widzew w letnim oknie kupił z Korony Mariusza Fornalczyka za 1,5 miliona euro, ale na rynku nie oszczędzał też Raków, który z Zagłębia Lubin kupił Tomasza Pieńkę za 1,75 miliona euro. U Marka Papszuna grał regularnie, co właściwie już jest sporą pochwałą dla 21-latka. Wszyscy, którzy obserwują ekstraklasę, zdają sobie jednak sprawę z tego, że stać go na dużo więcej. Niech będzie przykładem, że większe kluby w ekstraklasie mogą kupować piłkarzy od tych mniej zamożnych rywali. Raków robi to regularnie – przed tym sezonem ściągnął nie tylko Pieńkę, ale zapłacił też GKS-owi Katowice za przenosiny Oskara Repki (700 tysięcy euro). Wcześniej do Częstochowy trafiali też Leonardo Rocha z Radomiaka (700 tysięcy euro), Ariel Mosór z Piasta (750 tysięcy euro), Patryk Makuch z Cracovii (milion euro) czy Michael Ameyaw z Piasta (milion euro).

Kacper Janoszka

__________________
 *dane według portalu Transfermarkt

** data transferu

Osman Bukari wiosną zadebiutuje na polskich boiskach. Fot. Martyna Kowalska/widzew.com

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się