Regularna bitwa na parkiecie
W Charlotte w połowie trzeciej kwarty koszykarskie boisko zmieniło się w... klatkę MMA!
Koniec niesamowitej serii zwycięstw Szerszeni. fot. PAP/EPA
Wydarzeniem dnia było spotkanie w Charlotte, gdzie niepokonane przez dziewięć kolejnych spotkań Szerszenie podejmowały liderów Konferencji z Detroit. Mecz był wyrównany, gospodarze wygrali pierwszą kwartę, potem jednak na prowadzenie wyszli goście, wśród których najlepiej grał Cade Cunningham (33 punkty, 9 zbiórek, 7 asyst). 17 sekund przed końcem Hornets mieli tylko cztery „oczka” straty do rywali (100:104), ale Harris i Cunningham z zimną krwią egzekwowali rzuty osobiste, pieczętując sukces gości.
Zanim jednak do tego doszło, w połowie trzeciej kwarty koszykarskie boisko zmieniło się w... klatkę MMA i widzowie byli świadkami regularnej bitwy. Zaczęło się od podkoszowego starcia między Jalenem Durenem a Moussą Diabate, którzy stanęli naprzeciw siebie niczym koguty – Duren jako pierwszy nie wytrzymał i uderzył rywala w twarz. To rozgrzało pozostałych graczy na parkiecie i ławkach rezerwowych. Najmniej zimnej krwi zachował Isaiah Stewart. Środkowy Pistons wyskoczył znienacka i brutalnie zaatakował Milesa Bridgesa. Sędziowie wyrzucili z boiska czterech koszykarzy (po dwóch z każdej drużyny), szykują się też potężne kary. Do szatni odesłano też trenera Szerszeni Charlesa Lee, gdy w połowie czwartej ćwiartki wbiegł na parkiet i wygrażał sędziom, gdy nie po jego myśli odgwizdali jedno z przewinień.
Duży ciężar gatunkowy miał też mecz w Los Angeles, gdzie Lakersi grali z obrońcami tytułu z Oklahoma City. Oba zespoły musiały sobie radzić bez gwiazd, bo zarówno Luka Doncić, jak i Shai Gilgeous-Alexander pauzują ostatnio z powodu kontuzji. 103 sekundy przed końcem po trójce LeBrona Jamesa gospodarze zbliżyli się na trzy punkty (108:111), ale finisz należał do przyjezdnych, wśród których pierwsze skrzypce grali Jalen Williams i rezerwowy Jaylin Williams. Ten pierwszy z powodzeniem wrócił po 10-meczowej przerwie spowodowanej kontuzją naciągnięcia ścięgna podkolanowego. Po meczu trener Lakersów był zadowolony z zaangażowania drużyny, ale skuteczność zespołu pozostawiała wiele do życzenia. – Nie radziliśmy sobie z podawaniem piłki do LeBrona. To była nasza pięta achillesowa w tym meczu – zauważył JJ Redick.
Warto też odnotować pełne emocji starcie w Denver, skąd komplet punktów wywieźli Kawalerzyści. W zespole z Cleveland bardzo dobrze odnalazł się James Harden, który ledwie kilka dni wcześniej zmienił klub w trakcie okienka transferowego. Brodacz zagrał przeciw Nuggets bardzo dobrze – zanotował 22 punkty, 10 zbiórek i 7 asyst. Równie dobre spotkanie rozegrali Donovan Mitchell (32 punkty, 10 asyst, 7/8 osobiste) i Jarrett Allen (22 punkty, 13 zbiórek). To Mitchell zdobył decydujące punkty na niespełna sekundę przed końcem meczu, pewnie egzekwując dwa rzuty osobiste. W drużynie z Kolorado tradycyjnie wybornie zagrał Nikola Jokić, który zaliczył swoje kolejne triple double (22 punkty, 14 zbiórek, 11 asyst).
Charlotte – Detroit 104:110, LA Lakers – Oklahoma City 110:119, Golden State – Memphis 114:113, Brooklyn - Chicago 123:115, Miami - Utah 111:115, Orlando - Milwaukee 118:99, Minnesota - Atlanta 138:116, New Orleans - Sacramento 120:94, Denver - Cleveland 117:119, Portland – Philadelphia 135:118
(p)
