Real musi się wynieść
Polscy kibice, którzy przed rokiem liczyli na finał z udziałem Igi Świątek, znów będą ją dopingowali na trybunach Caja Magica.
Dwa lata temu Iga Świątek w stolicy Hiszpanii przeżyła wspaniałe chwile. W tym roku marzy o pierwszym półfinale… Fot. Oscar Gonzalez/SIPA USA/PressFocus
Była liderka światowego rankingu, a dziś numer 4, będzie jedną z największych gwiazd rozpoczynającego się we wtorek turnieju WTA 1000 na kortach ziemnych w stolicy Hiszpanii. Drabinka uczestniczek Mutua Madrid Open liczy 96 pań, a w pierwszej rundzie Iga Świątek będzie miała wolny los, podobnie jak 31 innych zawodniczek ze światowej czołówki.
Polka notuje najsłabszy początek sezonu od 2019 roku, gdy dopiero aspirowała do elity. W żadnym z pięciu turniejów w tym sezonie, w których wystąpiła, nie przebiła się wyżej niż do ćwierćfinału; licząc ubiegły rok ta seria liczy już 9 takich występów - po raz ostatni Świątek osiągnęła więcej we wrześniu, gdy wygrała turniej WTA 500 w Seulu.
Wspomnienie blackoutu
Przełom nie nastąpił w ubiegłym tygodniu w Stuttgarcie (WTA 500), gdzie bój o półfinał Raszynianka przegrała z Rosjanką Mirrą Andriejewą. Porsche Tennis Grand Prix był pierwszym występem pod okiem nowego trenera Francisco Roiga, który przez 17 lat był w sztabie Rafaela Nadala. Czy w ojczyźnie 58-letniego Hiszpana Raszynianka w końcu zrobi krok do przodu?
Przed rokiem kluczowym słowem podczas madryckiego turnieju był blackout. To właśnie w czasie rozgrywek doszło do ogólnokrajowej awarii zasilania w Hiszpanii, która zaskoczyła również kibiców i zawodników w pozbawionej prądu Caja Magica. Blackoutem można było również określić występ Świątek w półfinale, kiedy po fatalnej grze przegrała 1:6, 1:6 z Amerykanką Coco Gauff.
– Nie ma dużo do analizowania, mecz wyglądał podobnie od początku do końca. Nie mogłam wskoczyć na wyższy poziom – powiedziała na pomeczowej konferencji prasowej Świątek, która cały swój występ w Madrycie oceniała bardzo krytycznie.
Co to był za finał!
Kibice z Polski, których nie brakowało na trybunach, liczyli na finał z udziałem 24-letniej Raszynianki, która wie, jak smakuje zwycięstwo na kortach Caja Magica - w 2024 roku wygrała tu pasjonujący finał z obecną liderką światowego rankingu Aryną Sabalenką (7:5, 4:6, 7:6), uznany później za mecz sezonu. Rok wcześniej obie również zmierzyły się w finale, ale wówczas lepsza była Białorusinka, która triumfowała również w 2025 r., pokonując Gauff.
W tym roku Polacy również wybierają się do stolicy Hiszpanii, aby dopingować Świątek. Kilka osób z Polski, z którymi rozmawialiśmy, już w lutym śledziło ceny biletów, aby zasiąść z całymi rodzinami na trybunach głównego stadionu Manolo Santana, mogącego pomieścić prawie 12,5 tys. osób. W ubiegłym roku można było dostrzec polskie flagi, a w czasie gry Świątek usłyszeć również głośne komentarze w języku polskim. Teraz na Sabalenkę może trafić już w półfinale, ale po drodze ma kilka innych wymagających rywalek, z którymi ostatnio przegrywała...
Korty na Bernabeu
Co najmniej od marca w różnych częściach Madrytu można było zauważyć plakaty zapowiadające imprezę hasłem „Tenis que deja huella”, co dosłownie znaczy: tenis, który zostawia ślad. Hiszpańskie wyrażenie „deja huella” można też przetłumaczyć jako: odciska piętno albo zapada w pamięć.
Choć wszystkie mecze odbywać się będą tradycyjnie w kompleksie Caja Magica, to tenisiści i tenisistki będą mogli trenować również na piłkarskim stadionie Santiago Bernabeu, na którym na co dzień swoje mecze rozgrywa Real Madryt. „Królewscy” podejmą jeszcze we wtorek Deportivo Alaves, a trzy następne spotkania zagrają na wyjeździe; na Bernabeu wrócą dopiero 13 maja, a obiekt będzie odpowiednio przystosowany do tenisowych przygotowań.
Najwcześniej w czwartek
W drugiej rundzie Raszynianka zagra z kwalifikantką lub reprezentantką Australii, Darią Kasatkiną; była nr 8 na świecie (dziś 75.) wróciła do gry w zeszłym tygodniu w Rouen po prawie dwumiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją. Mecz najwcześniej odbędzie się w czwartek. Magda Linette rozpocznie zmagania od meczu z Amerykanką Robin Montgomery (339.), natomiast Magdalena Fręch od starcia z Czeszką Kateriną Siniakovą (42.).
Pula nagród w Madrycie to 9,7 mln dolarów; triumfatorka zgarnie z niej prawie 1,19 mln i oczywiście tysiąc punktów do rankingu.
(ToM, PAP)
Kawa odpadła
Pierwszą rywalką Igi Świątek w Madrycie w drugiej rundzie mogła być jedna ze zwyciężczyń kwalifikacji, ale nie będzie nią Katarzyna Kawa. 33-letnia tenisistka z Krynicy-Zdroju (163. WTA) przegrała na otwarcie dwustopniowych kwalifikacji z Czeszką Nikolą Bartunkovą (93.) 4:6, 6:2, 3:6.
Już tylko 6 punktów
W najnowszym notowaniu światowego rankingu Iga Świątek wciąż jest czwarta, ale zmniejszyła stratę do trzeciej Amerykanki Coco Gauff do… sześciu punktów. Nadal zdecydowanie prowadzi Aryna Sabalenka - Białorusinka (87. tydzień łącznie na czele zestawienia) ma 2395 pkt przewagi nad Jeleną Rybakiną z Kazachstanu, która triumfowała w Stuttgarcie. W czołowej dziesiątce doszło do jednej zmiany - na ósme z dziewiątego miejsca awansowała Rosjanka Mirra Andriejewa, która zamieniła się pozycjami z Włoszką Jasmine Paolini.Magdalena Fręch awansowała z 39. na 38. lokatę, a Magda Linette spadła z 56. na 57. miejsce. Na najwyższą w karierze 118. pozycję awansowała Maja Chwalińska, która w niedzielę wygrała turniej WTA 125 w portugalskim Oeiras.
