Ratownicy górniczy czują grę
Już w sobotę w Katowicach odbędzie się Puchar Polski ratowników górniczych. Jest również praktyczny powód, dla którego ta gra jest dla nich ważna
Już w sobotę można się dobrze bawić i pomóc Frankowi. Fot. archiwum
Delegacja ratowników górniczych odwiedza redakcję "Sportu". Opowiadają, że w hali w Szopienicach spotka się dziesięć drużyn. - Pierwotnie miało być ich więcej, ale tak się złożyło, że ta sobota będzie dniem pracującym w wielu kopalniach. Dlatego nie wszystkie mogły przysłać własne reprezentacje - tłumaczy Dawid Gros, przewodniczący organizacji podstawowej związku zawodowego ratowników górniczych przy KWK Staszic. - Nasza praca to niesienie pomocy innym - przyznaje Artur Domowicz, ratownik górniczy, wiceprzewodniczący zarządu krajowego związku zawodowego ratowników górniczych w Polsce.
Dyscyplina i sumienność
Piłka nożna jest ważna dla ratowników górniczych. - Żeby nim być, trzeba posiadać wiele zalet: przytomność umysłu, dyscyplinę, umiejętność szybkiego reagowania, sprawność fizyczną. A tę ostatnią najlepiej szlifować poprzez sport. Wielu górników i ratowników górniczych było i jest piłkarzami, siatkarzami, hokeistami. Sprawdzeni sportowcy to najlepsi ratownicy. Zdyscyplinowani i sumienni, umiejący pracować w grupie - podkreśla Domowicz.
Są wśród ratowników byli piłkarze - w Jastrzębiu pracuje Grzegorz Tomala, były bramkarz Odry Wodzisław (raz zagrał nawet w reprezentacji Polski), w kopalni Chwałowice pracuje inny były bramkarz Wojciech Skaba, były zawodnik Rymera Niedobczyce, Odry, Legii czy Ruchu. W kopalni Wujek ratownikiem górnikiem był Damian Sadowski, były napastnik GKS-u Katowice. Wielu ratowników grało lub gra w niższych ligach, choćby w MK Górniku Katowice czy w UKS-ie Szopienice. - Jest jeszcze jeden ważny wymiar - integracyjny. Jeśli ratownicy poznają się na turniejach, łatwiej im potem współpracować na co dzień - przyznaje Domowicz. - Kiedy spotykamy się czasem na akcji ratowniczej na dole, to mówimy sobie: warto spotkać się w innych okolicznościach. Teraz wreszcie będzie okazja - dodaje Gros.
Grają dla Franka
Turniej rozpoczyna się w sobotę o godz. 8.00. Jak przy każdych tego rodzaju zawodach - sprawa ma również wymiar charytatywny. - Na tym turnieju gramy dla 12-letniego Franka. To ciężko chory syn jednego z naszych kolegów, ratownika górniczego. Jego tata niósł innym pomoc niejednokrotnie, teraz uznaliśmy, że my możemy pomóc jego dziecku, które przechodzi rehabilitację po operacji. Na imprezie będzie nie tylko zbiórka, ale również licytacja pamiątkowych koszulek piłkarskich przekazanych między innymi przez wnuka Pelego i Falcao, sławnego zawodnika futsalu, a także koszulka z Manchesteru United z autografem trenera Rubena Amorima czy koszulka Barcelony podpisana przez Edmilsona. - Wszystko pójdzie na rzecz Franka - uśmiechają się ratownicy.
Paweł Czado
Bohaterstwo ratowników górniczych
23 marca 1971 roku, dzień przed meczem Górnika z Manchesterem City, w kopalni Rokitnica w Zabrzu w wyniku potężnego tąpnięcia na głębokości 800 metrów dochodzi do zawału ściany wydobywczej. W rejonie katastrofy znajduje się 19 górników. Tego samego dnia udaje się uratować ośmiu z nich. Ale rębacz, 37-letni Alojzy Piontek ciągle czeka na pomoc. Jest uwięziony w małej szczelinie, która tworzy się w pogruchotanej ścianie. Nadgryza dziąsła i ssie krew, gdy czuje suchość w ustach. Kilkanaście razy pije własny mocz z hełmu. Alfred Gebauer leżący niedaleko prosi o wspólną modlitwę, żegna się i umiera. Do zasypanych przebija się 150 ratowników. Po tygodniu, gdy właściwie nie ma już nadziei na odnalezienie żywego człowieka, jeden z nich słyszy głos. - No co tam do pieruna z wami! Pomóżcie mi, nie moga stond wyjść. Zawołajcie sztygara, jo żech jest tu od wczora, od drugi zmiany! - denerwuje się Piontek.
Ratownicy jeszcze przez godzinę drążą dojście. Po 158 godzinach górnik jest wolny. Gdy wynoszą go na powierzchnię, pyta o godzinę.
- 6.05.- To wieczorem byda patrzył na mecz Górnika.
- Chopie, ten mecz już był.
- Jak to?!
- Będziesz oglądał trzeci mecz.
- Jaki trzeci?
- A, bo tamten my przegrali. Teraz są na równo. Będzie trzeci mecz z Manchesterem.
- Cholera!
Fragment książki Pawła Czado "Górnik Zabrze. Opowieść o złotych latach" (wyd. 2017)
