Raptory z awansem
Znamy pierwsze rozstrzygnięcia w NBA Emirates Cup.
Niespodzianka w San Francisco - Portland wywiózł komplet punktów. Fot. PAP/EPA
Za nami czwarta noc gier grupowych w ramach NBA Emirates Cup. Raptors są pierwszym zespołem, który wywalczył awans do fazy pucharowej. Ekipa z Toronto rozgromiła Washington Wizards 30 punktami. Brandon Ingram i RJ Barrett zdobyli po 24 pkt, a Scottie Barnes i Sandro Mamukelashvili po 23. Raptory mają bilans 3-0 i pewne pierwsze miejsce w grupie A. W innych grupach blisko awansu są Detroit i Orlando (Wschód, grupa B), Milwaukee (Wschód, grupa C), Oklahoma City i Phoenix (Zachód, grupa A), a także oba zespoły z Los Angeles (Zachód, grupa B). Po piątkowej kolejce wiemy na pewno, że do ćwierćfinałów nie dostaną się Indiana, Utah i New Orleans. Faza grupowa zakończy się w piątek.
Wydarzeniem kolejki było starcie czołowych zespołów Konferencji Zachodniej. Do Toyota Center w Houston zawitały Denver Nuggets dowodzone przez Nikolę Jokicia. Mecz nie był równy, zespoły grały seriami. Pierwsza kwarta to dominacja gości, którzy rozbili Rakiety aż 25:12. W drugiej ćwiartce role się odwróciły, to gospodarze robili na boisku, co chcieli (37:21). Końcówka była zacięta, 6 sekund przed ostatnią syreną po trójce Smitha Nuggets miały tylko punkt przewagi (110:109), ale na więcej już Rakietom nie pozwoliły. Ostrzono sobie zęby na pojedynek Jokicia z Alperenem Sengunem, wszak Turek jest nazywany Baby Jokiciem. Serb nie pozostawił jednak złudzeń, kto jest lepszy w bezpośrednim starciu - miał 34 pkt, 10 zbiórek, 9 asyst. Sengun uzbierał 14 pkt, 5 zbiórek i 6 asyst. - Nie jest łatwo grać przeciw najlepszemu koszykarzowi na świecie - mówił z podziwem Sengun.
Ciekawe rzeczy działy się w Mortgage Matchup Center w Phoenix, gdzie na niewiele ponad minutę przed końcem Timberwolves prowadziły 113:105. Leśne Wilki w ostatnich sekundach roztrwoniły całą przewagę, a decydujące o wygranej Suns punkty zdobył rezerwowy Collin Gillespie. - Jesteśmy ambitnym zespołem. Zawsze gramy do końca - podkreślał Gilespie.
Niespodzianką zakończyło się spotkanie w Chase Center w San Francisco - Warriors przegrali z Portland Trail Blazers. Wynik rozstrzygał się w zaciętej czwartej kwarcie, w której błyszczeli Deni Avdija i Caleb Love. Ten duet zdobył dla gości aż 20 pkt w ostatnich 12 minutach i przesądził o wygranej. Gospodarzom nie pomogła bardzo dobra dyspozycja Stephena Curry'ego (38 pkt, 9 trójek).
Piątek: Cleveland - Indiana 120:109, Boston - Brooklyn 105:113, Toronto - Washington 140:110, Chicago - Miami 107:143, Dallas - New Orleans 118:115, Phoenix - Minnesota 114:113, Houston - Denver 109:112, Utah - Oklahoma City 112:144, Golden State - Portland 123:127
Sobota: Charlotte - LA Clippers 116:131, Orlando - New York 133:121, New Orleans - Atlanta 98:115, Chicago - Washington 121:120, Milwaukee - Detroit 116:129, Dallas - Memphis 96:102, Denver - Sacramento 123:128
(p)
