Radykalne kroki?
Jarosław Królewski oczekuje wyjaśnień od Legii, ekstraklasy i PZPN-u po zamknięciu przy ul. Łazienkowskiej sektora gości od meczu z Białą Gwiazdą.
W marcu Wisła nie pojechała do Wrocławia. Czy Jarosław Królewski (z prawej) znów posunie się tak daleko? Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus
WISŁA KRAKÓW
Prawie dwie doby czekaliśmy na komentarz właściciela i prezesa Białej Gwiazdy dotyczący decyzji Legii o wyłączeniu z użytku sektora gości od meczu z Krakowianami zaczynając. W swoim oświadczeniu Jarosław Królewski podkreśla, że 11 dni wystarczy do zamontowania siatki, bramy i kilku kamer.
Zasady fair play i uczciwość
W poniedziałek klub ze stolicy wskazał powody zamknięcia części obiektu dla fanów drużyn przyjezdnych. Powołał się na kwestie dotyczące korzystania z terenu przy sektorze i zalecenia policji związane z bezpieczeństwem. Wczoraj Królewski przyznał, że decyzja ligowego rywala nie jest dla niego zaskoczeniem. Wczoraj prowadzony przez niego klub zwrócił się do Legii oraz organów PZPN-u i Ekstraklasy SA o wyjaśnienia: w świetle przepisów licencyjnych, regulaminu rozgrywek oraz uchwały dotyczącej udziału kibiców gości w meczach piłki nożnej. „W czasach, gdy pracuje się nad wysyłaniem rakiet na Marsa, wierzymy, że wspólnymi siłami PZPN-u, ekstraklasy i obu klubów uda się w ciągu 11 dni zamontować siatkę, bramę i kilka kamer – a tym samym pokonać trudności, które postawił przed nami los” – pisze 40-latek. Podkreśla, że obecność kibiców gości ma istotne znaczenie, wpływa na rywalizację na boisku, a przede wszystkim jest kwestią zasad fair play i zwyczajnej uczciwości. Przypomina przy tym sytuację z meczu Ligi Konferencji pomiędzy Szachtarem Donieck a Legią, który był organizowany przez Wisłę w Krakowie. Biała Gwiazda zapewniła wówczas miejsce dla około 1,5–2 tys. kibiców Wojskowych.
Znani z radykalnych kroków
Beniaminek na razie czeka na odpowiedzi i od ich treści uzależni dalsze ruchy. Królewski zaznacza, że bierze pod uwagę zarówno pozostawienie sprawy bez kolejnych działań, jak i „radykalne kroki, z których jesteśmy znani”. W marcu tego roku, po decyzji Śląska Wrocław o niewpuszczeniu zorganizowanej grupy kibiców Wisły na mecz I ligi, Królewski zdecydował, że zespół nie pojedzie na ligowe spotkanie. Krakowianie zostali ukarani walkowerem, a gospodarze karą finansową w wysokości miliona zł. Piłkarze Białej Gwiazdy mieli wówczas komfortową sytuację i brak możliwości zapunktowania na Dolnym Śląsku nie wpłynął na ich walkę o ekstraklasę. Wygrali I ligę i po czterech latach wrócili do elity. Za nimi finiszował Śląsk. Od tego czasu inne kluby nie odważyły się blokować kibicom Wisły udziału w spotkaniach wyjazdowych, obawiając się wysokich kar. Niektóre środowiska wciąż jednak bojkotują Krakowian i nie przyjeżdżają na ich stadion.
Bezprawnie od 2017 roku
Królewski komentował wczoraj, że Wisła chętnie dowie się więcej o działalności Zarządu Zieleni m.st. Warszawy oraz o współpracy Legii z policją i innymi służbami w sprawach bezpieczeństwa. To po pismach tych instytucji z ubiegłego tygodnia Legia zdecydowała o zamknięciu sektora, by uregulować status działki i przeprowadzić wskazane przez policję prace modernizacyjne. Na razie odpowiedziała nam przedstawicielka zarządu zieleni. Okazuje się, że Wojskowi bezprawnie zajmują teren przy Kanale Piaseczyńskim od 2017 roku. – Rozmowy z klubem zaczęliśmy latem. Ostatnie spotkanie z przedstawicielami klubu odbyło się 13 września. Omówiliśmy na nim szczegóły dotyczące możliwego sposobu zagospodarowania terenu, by klub wiedział, czego oczekujemy w kontekście przyszłej umowy dzierżawy – mówi Karolina Kwiecień-Łukaszewska, rzeczniczka instytucji. Zaznacza, że to klub wskazywał pierwszą jesienną przerwę reprezentacyjną jako czas, kiedy będzie miał więcej możliwości uporządkowania i uregulowania sytuacji.
Michał Knura
