Rady od taty: pieniądze, dziewczyny i kasyno
MUCHA NIE ŚPI - Tomasz Mucha
Daniił Miedwiediew to tenisowy Doktor Jekyll i Mister Hyde. Fot. PAP/EPA
Daniił Miedwiediew znów pokazał swoje dwa oblicza – tenisowego furiata oraz dowcipnego inteligentnego młodego mężczyzny. Trzykrotny finalista Australian Open uniknął jednej z największych sensacji w historii ostatnich Wielkich Szlemów, odrabiając straty i po pięciosetowej batalii pokonując numer 418 na świecie Kasidita Samreja. 24-letni tenisista jest pierwszym Tajem w Melbourne od 2012 roku, w grudniu wygrał turniej o dziką kartę w regionie Azji i Pacyfiku, a przed Nowym Rokiem przez tydzień na wyspie Phuket trenował z samym Novakiem Djokoviciem. I dobrze odrobił lekcje z żywą legendą tenisa.
We wtorek z Miedwiediewem spędzili w australijskim upale 3 godziny i 8 minut, Taj nigdy nie grał zawodowo więcej niż trzech setów, w czwartym zaczęły łapać go skurcze, ratował się piciem soku z kiszonych ogórków, ledwie wytrwał na korcie do końca.
Z kolei Miedwiediew to specjalista od pięciosetówek, rok temu w Melbourne wygrał takie trzy na drodze do finału. We wtorek wydawał się jednak nieco zardzewiały – gdy rywale od dwóch tygodni sparowali po całej Australii i Nowej Zelandii, Daniił przyleciał na antypody w ostatniej chwili, po tym jak w Nicei, gdzie mieszka, z żoną Darią, powitali na świecie drugie dziecko. Na Instagramie opublikował zdjęcie uśmiechniętego idealnego taty z dwójką dzieci.
Rosjanin ma też oblicze demoniczne. Pod koniec trzeciego seta z Samrejem sfrustrowany swoją grą kilkukrotnie uderzył rakietą w siatkę na korcie, aż ta pękła, niszcząc przy tym kamerę. Od sędziego dostał ostrzeżenie, od kibiców koncert gwizdów, a dla wielu innych jego zachowanie zasługiwało na dyskwalifikację – nie pierwsze takie w karierze. Tenisista rodem z Moskwy słynie z wybuchów na korcie, kłótni z sędziami, kąśliwych pogadanek z publiką i cwanych zagrywek wobec rywali; jeden z odcinków serialu Netfliksa „Break point” uczynił wręcz z niego czarny charakter.
Po meczu z rozbrajającym uśmiechem na ustach Daniił roztoczył przed swoim rywalem wizję przyszłości. - Jeśli będzie tak grał w każdym meczu, życie może być dobre – pieniądze, dziewczyny, kasyno lub cokolwiek innego – skwitował ojciec dwójki dzieci. Tak więc drogi Kasidicie Samreju, ścieżkę masz jasno wytyczoną, teraz tylko więcej soku z ogórków!
