Quo vadis, Ruchu?
Nastroje w Chorzowie są takie jak tegoroczne lato – chmury przykryły słońce. Mierność w zespole trwa od dłuższego czasu. Czy uda się ją przełamać?
Czy trener Dawid Szulczek da radę wyciągnąć Niebieskich z dołka? Fot. Paweł Andrachiewicz/Press Focus
RUCH CHORZÓW
Dla Śląska mecz z Ruchem nie stanowił większej historii – ot, faworyt w pełni zasłużenie pokonał drużynę, która była słabsza. Chorzowianie mieli dobry moment między strzelonym golem a tym straconym na 1:3. Trochę za mało. Optymizmu wobec tej drużyny nie ma wśród kibiców prawie wcale i nie ma się co temu dziwić.
Będzie lepiej!
Coraz większe grono sympatyków odwraca się od trenera Dawida Szulczka i żąda jego zwolnienia. Wynik punktowy nie jest tragiczny, ale gra zespołu – do tragedii daleko nie ma. Z Puszczą Niepołomice chorzowianie mieli wielkie problemy z kreowaniem zagrożenia, a zremisować z rywalem, który był niezły, ale nic ponadto, udało się w końcówce dzięki rzutowi rożnemu. Z Górnikiem Łęczna? Było szybko objęte prowadzenie i coraz to głębsze cofnięcie, proszenie o gola, który w końcu nadszedł. Dzięki Bogu, że w tym sezonie Niebiescy mają znakomite kornery, bo to właśnie za jego sprawą udało się wyszarpać wygraną. We Wrocławiu rożne już jednak nie pomogły. Zawiodła defensywa, szczególnie ta cofnięta, był problem z wychodzeniem spod pressingu, z przejęciem kontroli, zdominowaniem przeciwnika. – Naturalne, że kibice są sfrustrowani po porażce, my również. Wymagamy od siebie więcej, chcemy grać lepiej. Zgadza się to, że z każdym kolejnym tygodniem i miesiącem będzie lepiej. Gdy mówiłem o tym w marcu, to się sprawdziło. Potem w kwietniu i maju, bo zaczęliśmy robić punkty – powiedział trener, choć są to słowa... mocno przesadzone. Wiosną Ruch wygrał przecież tylko 3 mecze (z rzędu), na przełomie kwietnia i maja. W trzech ostatnich kolejkach zgarnął tylko 2 „oczka”. Chyba nie o taką poprawę chodziło, tym bardziej że gra drużyny wciąż była wtedy słaba. Teraz widzimy kontynuację, mimo że latem doszło do licznych zmian w składzie.
To już znamy
– Wiosną mieliśmy swoje problemy, ale nie sprowadzałbym ostatnich 3 miesięcy do tego, co się działo w lutym i marcu. Uważam, że byłoby to nieuczciwe. Patrząc na końcówkę poprzedniego sezonu, 6 spotkań, i teraz na 3 mecze, to trochę bardziej się to ustabilizowało. Zaczęliśmy w miarę regularnie zbierać punkty i nie było pod tym kątem tak źle. Wiedzieliśmy jednak, że będzie dużo roszad, więcej niż planowaliśmy w grudniu i ma to swój wydźwięk. Teraz jest nowy etap. Otwieramy sezon i równie dobrze może być tak, że zaraz wygramy 3 mecze z rzędu i we wrześniu będzie mówić, że mamy względnie udany start. Myślę, że tak może być w momencie, gdy wrócą kluczowi zawodnicy i trochę się zgramy – powiedział Szulczek, choć można odnieść dziwne wrażenie, że kiedyś już się to od niego słyszało...
Zdiagnozowane realia
– Śląsk to ekipa, która jest w top 4, top 5 ligi pod kątem jakościowym i myślę, że pokaże to w kolejnych spotkaniach – dodał trener Ruchu, który potem – naszym zdaniem trafnie – zdiagnozował pierwszoligowe realia. – Jest kilka drużyn, które w obecnym składzie personalnym poradziłyby sobie w ekstraklasie – Śląsk, Wisła Kraków, Wieczysta, ŁKS. Każdy ma świadomość tego, że finansowo I liga poszła mocno do przodu, pod kątem jakości również, natomiast nam też nie ma co odbierać, bo mamy w kadrze dobrych zawodników. Uważam, że będziemy potrafili się z tymi zespołami bić i im przeciwstawić. Oczywiście w skali sezonu, na papierze, jak to przewidują bukmacherzy i fachowcy, te drużyny mają ciut większe szanse od nas, żeby odnieść więcej zwycięstw. Jednak moim zdaniem przez dobrą pracę, zespołowość, można dużo zrobić. Już niejednokrotnie awans do ekstraklasy notowały kluby, które nie były w gronie faworytów. Uważam, że jest to do zrobienia, tak jak Ruch w sezonie 2022/23. Raczej każdy patrzył w środek tabeli, ale drużyna była zgrana, była dobra energia i wypracowano dobry wynik – analizował Szulczek. Tylko czy analiza w końcu przełoży się na boisko? W piątek Ruch gra u siebie z Pogonią Siedlce. To już na pewno nie jest pierwszoligowe top 5.
Piotr Tubacki
