Punkt z karnego

Borja Galan zdobył w niedzielę swojego 6 ligowego gola w tym sezonie. Fot. Mateusz Porzucek/PressFocus
Punkt z karnego
Snajper Odry Opole Borja Galan wytrzymał próbę nerwów w doliczonym czasie gry.
Walcząca o miejsce w czołówce tabeli Odra dopiero w doliczonym czasie gry, golem z karnego, zdołała uratować punkt, remisując 1:1 w meczu z coraz pewniej czującą się w środku stawki Stalą Rzeszów.
Adam Nocoń, trener opolan, przed niedzielnym spotkaniem miał sporo zadań domowych do rozwiązania. Po pierwsze, musiał załatać dziury po pauzujących za nadmiar żółtych kartek defensywnych pomocnikach - Rafale Niziołku i Adrianie Purzyckim. W dodatku miał wybrać wariant taktyczny do rozegrania meczu w roli gospodarza, ale na wyjeździe, czyli w Bełchatowie, który na zimową aurę jest stadionem zastępczym dla opolskiego obiektu.
Nocoń zdecydował, że w drugiej linii sięgnie po „naturalnych”, ale znacznie mniej ogranych zmienników - Wojciecha Kamińskiego i Macieja Urbańczyka, natomiast do obrony wycofał skrzydłowego Tomasza Mikinicia. Ponadto, nie będąc zbyt pewnym, czy przemeblowany środek zespołu będzie funkcjonował sprawnie, w pierwszej połowie zastosował wariant defensywny.
Rzeszowianie byli więc w tej części gry częściej przy piłce, a opolanie czekali na okazję do kontry. Wyprowadzili ją w 19 minucie, ale finalizujący szybką akcję Jakub Antczak nie zdołał pokonać Jakuba Wrąbla, który pewnie obronił płaski strzał z 15 metra. Natomiast mająca przewagę Stal też oddała w sumie jeden celny strzał w ciągu 45 minut. W 36 minucie Sebastien Thill przymierzył z rzutu wolnego z 19 metrów i Artur Haluch instynktownie nogą odbił piłkę. Jeszcze w podbramkowym zamieszaniu próbował główkować Kamil Kościelny, ale Jakub Szrek ostatecznie wyjaśnił sytuację.
Po zmianie stron „gospodarze” ruszyli do ataku i… nadziali się na kontrę. W 51 minucie bowiem goście odpowiedzieli szybką akcją prawą stroną boiska, skąd Patryk Warczak dograł na 5 metr do Szymona Kądziołki. Pozostawiony bez opieki 17-latek nieczysto trafił wprawdzie w piłkę, ale ten kiks okazał się zaskakujący dla bramkarza i futbolówka wtoczyła się do siatki.
Po stracie gola Odra napędzana zmianami w składzie coraz mocniej atakowała i już w 69 minucie wprowadzony na boisko chwilę wcześniej Jean Franco Sarmiento skierował piłkę do siatki, ale sędzia odgwizdał spalonego. Jeszcze w 72 minucie Urbańczyk nie wykorzystał złego wybicia piłki przez bramkarza rywali i choć przejął piłkę na 20 metrze, to ani nie oddał strzału, ani nie wypracował okazji partnerom.
Ofensywne poczynania przyniosły jednak efekt, bo w 90 minucie przyjmujący futbolówkę w polu karnym rywali Sarmiento został kopnięty przez Milana Szimczaka i arbiter wskazał na wapno. Pewnym egzekutorem jedenastki okazał się Borja Galan, który zapewnił opolanom czwarty remis w sezonie i sprawił, że ciągle jeszcze mogą mieć nadzieję, na „zimowanie” w strefie bezpośredniego awansu.
Jerzy Dusik
