Przyklepcie ten awans!

Błażej Korczyński jest świadomy, przed jaką szansą stanęła jego drużyna. Łukasz Sobala/PressFocus
Przyklepcie ten awans!
Na zakończenie eliminacji MŚ biało-czerwoni podejmą Ukraińców. Dzisiejszy mecz w łódzkiej Atlas Arenie może zobaczyć ponad 5000 widzów.
Sytuacja w grupie B jest jasna i czytelna. W grze o awans na przyszłoroczny mundial pozostają jedynie Polacy i Ukraińcy. W lepszym położeniu są nasi reprezentanci, bo do pełni szczęścia wystarcza im remis, a ich rywale muszą wygrać. Komfortowe położenie naszego zespołu to oczywiście efekt wcześniejszych meczów ostatniej fazy eliminacji, w której poniósł tylko jedną porażkę (2:3 z Serbią w Koszalinie), ale dziś nie może sobie na nią pozwolić. Drużyna prowadzona przez Błażeja Korczyńskiego jest świadoma szansy przed jaką się znalazła, a selekcjoner od spotkania, które od 18.30 będzie można zobaczyć w TVP Sport.
- Musimy zagrać tak dobrze, jak w pierwszym meczu z Ukrainą, lub nawet lepiej - mówi trener Korczyński, mając na myśli starcie wygrane na Węgrzech 3:2. - Musimy wprowadzić mecz na takie tory, których rywale by nie chcieli. Nie może on przebiegać pod ich dyktando. Nie może on być schematyczny. Musimy więc w niego wprowadzić trochę „wariactwa”, bo czeka nas starcie z wyrachowanym przeciwnikiem.
Selekcjoner jest świadomy szansy przed jaką stoją jego podopieczni, ale nie chce na nich narzucać zbyt dużej presji. - W drodze na mundial postawiliśmy już 9 kroków (Korczyński ma również na myśli turniej preeliminacyjny i pokonanie Greków oraz Azerów - przyp. red.), a w środowy wieczór postawimy 10., ostatni krok. W każdym ze spotkań byliśmy skoncentrowani, w każdym graliśmy o zwycięstwo i nasza filozofia nie może się zmienić. Gramy u siebie, mamy szansę i chcemy ją wykorzystać - podkreśla 44-letni trener, który na odprawach sporo czasu poświęcił groźnemu i bramkostrzelnemu Danyiłowi Abakszynowi, ale to niejedyny atut Ukraińców. - To silny, wybiegany zespół, bardzo dobry fizycznie, nie popełniający głupich błędów - dodaje trener Korczyński, wracając do ostatniego spotkania z Serbią. Polacy wygrali 5:2, choć przegrywali 0:2. - Porażka postawiłaby nas pod ścianą i stracilibyśmy nawet szansę na grę w barażach. Na szczęście zdołaliśmy odwrócić wynik i teraz wszystko jest w naszych rękach. Mając zagwarantowane baraże z chłopaków spadło ciśnienie i pod względem mentalnym spotkanie z Ukrainą będzie całkowicie inne. A głowa w dzisiejszym sporcie jest chyba najważniejsza - uważa selekcjoner.
Polacy będą mogli liczyć na wsparcie trybun. Do wczoraj sprzedanych zostało ponad 4000 biletów, a zainteresowanie tym wydarzeniem stale rosło.
Mistrzostwa świata odbędą się na przełomie września i październiku 2024 roku w Uzbekistanie. Z Europy - poza gospodarzami - pewne awansu już są: Francja, Hiszpania, Portugalia i Kazachstan. Trzeba wierzyć, że po 32 latach w gronie 24 finalistów znajdzie się również Polska.
(m)
