Przydarzyła się nieodpowiedzialność
TRZY PYTANIA DO... Grzegorza Tomasiewicza, piłkarza Piasta
Grzegorz Tomasiewicz sfrustrowany schodził w sobotę z boiska w Zabrzu. Fot. Norbert Barczyk / Press Focus
1. Od 1:0 dla was do 1:2 – bolesna droga na inaugurację wiosny...
- Myślę, że z przebiegu pierwszej połowy byliśmy drużyną lepszą, po strzelonej bramce mieliśmy kontrolę na boisku. Fajnie złapaliśmy luz z piłką, wychodziliśmy spod pressingu i... przydarzyła się nam nieodpowiedzialność: zamiast pozwolić wyjść piłce na aut, daliśmy rywalom szansę na akcję. Druga bramka też została stracona po naszym błędzie. Przy 1:2 próbowaliśmy gonić, była poprzeczka.... Na pewno mamy duży niedosyt.
2. Faktem jest, że weszliście w mecz z wielkim animuszem i pomysłem!
- Chcieliśmy od samego początku zagrać wysokim pressingiem. Górnik nie ryzykował, grał długie podania, które wygrywaliśmy, zbieraliśmy drugie piłki. Szkoda tej pierwszej bramki, bo gdybyśmy prowadzili do przerwy, to jesteśmy na tyle doświadczonym zespołem, że w drugiej połowie utrzymalibyśmy wynik, przepchnęlibyśmy ten mecz...
3. Patrząc tylko na ten wasz sposób gry, zwłaszcza w pierwszej połowie, jest pan spokojny o to, że wiosna będzie nasza? To było to, co Piast chce prezentować wiosną?
- Tak. Wysoki pressing, zbieranie drugich piłek, wykorzystanie szybkich skrzydłowych, kontrola w środku pola... Jestem spokojny o tą drużynę.
(DaL)
