Przeżyć przygodę życia

Rozmowa z Adamem Majewskim, trenerem reprezentacji Polski do lat 21

Tomasz Pieńko to jeden z tych zawodników, na których podczas MME mocno liczymy! Fot. Artur Kraszewski / Press Focus

Za wami trwający ponad tydzień pobyt na zgrupowaniu w Woli Chorzelowskiej, a od poniedziałku przebywacie już na Słowacji, w miejscowości Bela niedaleko Żyliny. Jest pan zadowolony z tych krótkich przygotowań? Wszystko przebiegło bez komplikacji?

– Tak, nie było żadnych problemów, żadnych kontuzji, jeden z zawodników miał problemy na początku zgrupowania, ale potem było w porządku, wszyscy uczestniczyli w zajęciach. Wszystko zakończyliśmy grą wewnętrzną. Kadra jest ustalona, zrobiliśmy to, co sobie zaplanowaliśmy. Jesteśmy zmobilizowani i już koncentrujemy się na pierwszym meczu w turnieju.

Z jakimi nadziejami i z jakim celem pojechaliście na Słowację?

– Wiadomo, że chcemy zaprezentować się jak najlepiej i można powiedzieć, że chcemy przeżyć przygodę życia. Dla wielu zawodników to przecież ostatni turniej w karierze młodzieżowca, bo kończą ten wiek. Celem podstawowym, ale myślę, że dotyczy to wszystkich tych, którzy zagrają na młodzieżowym Euro, to oczywiście wyjście z grupy. Jedziemy z takim nastawieniem, żeby o to powalczyć. Oczywiście wiemy, z kim gramy – to trzy mocne zespoły. Na pewno w tym wszystkim kluczowe będzie spotkanie z Gruzją w środę. Z drugiej strony też trzeba pamiętać, że na tym meczu turniej się jeszcze nie kończy. Zobaczymy, jak to wszystko tam na miejscu na Słowacji się rozwinie.

Pamiętamy, co było w 2017 roku, kiedy Młodzieżowe Mistrzostwa Europy rozegrano w Polsce. Mamy takie przekonanie, że teraz będzie lepiej niż wtedy, kiedy z grupy nie udało się wyjść, a zdobyliśmy ledwie punkt?

– Tego, że będzie lepiej, nie zagwarantuję. Przed turniejem nie chcę ani niczego deklarować, ani obiecywać. Uważam, że tutaj bardzo ważne będzie nastawienie i mentalność. Mamy solidny zespół, drużynę, która dobrze czuje się w swoim towarzystwie. Ta kadra jest wyrównana i to jest nasz atut. Niczego jednak nie obiecuję przed pierwszym gwizdkiem. Jedziemy zaprezentować się jak najlepiej, a gdzie i jak skończymy, to okaże się wkrótce.

Wspomniał pan, że kluczowe może być właśnie to pierwsze starcie z Gruzją. Co wiemy o tym przeciwniku, który na turniej awansował po barażach z Chorwacją, a który ma w składzie piłkarzy grających w zagranicznych klubach, we Włoszech i Szwajcarii. Czego można się po nich spodziewać?  

– Słabych przeciwników na Euro nie ma. Co o nich wiem? Wiemy dużo, prawie wszystko. To drużyna, która jest poukładana, która jest powtarzalna. Jest lepsza w ofensywie niż w tyłach. Nieprzypadkowo na ostatnim Euro przed dwoma laty wyszła z grupy, nie przegrywając spotkania, a będąc przed Portugalią, Holandią i Belgią. Mają doświadczenie turniejowe, akurat wtedy ten turniej był rozgrywany u nich. Jesteśmy przygotowani teoretycznie, wiemy, czego się spodziewać, ale teraz wszystko to trzeba pokazać na boisku. Pierwsze spotkanie jest kluczowe, ale nie ma to znaczenia, że gramy z Gruzją. Gdyby była to Francja, to tak samo byśmy do tego podchodzili.

Faworytami w naszej grupie są Portugalia i Francja. Tak się akurat złożyło, że 1 czerwca obie reprezentacje, tyle że w kategorii 17-latów zagrały między sobą w finale. Słyną ze świetnego szkolenia młodzieży, ale wasz mecz z Niemcami w eliminacjach pokazał, że my też jesteśmy w stanie rywalizować z tymi najlepszymi. Zgadza się pan?

– Oczywiście. Nie po to walczyliśmy, żeby awansować bezpośrednio na ME, żeby teraz kogoś się obawiać. Jasne, mamy pokorę, bo wiemy, z kim gramy i wiemy, że rywale mają w swoich składach piłkarzy, którzy grają w klubach na najwyższym światowym poziomie. Natomiast mecz z Niemcami czy z innymi przeciwnikami pokazały, że przy dobrej organizacji gry i nastawieniu, bo tutaj głowa będzie miała decydujące znaczenie, z każdym można powalczyć. I  właśnie z takim nastawieniem przyjechaliśmy na Słowację.

Sprawy kadrowe… Wiele dyskusji tradycyjnie dotyczyło powołań. Nie ma w reprezentacji Kacpra Urbańskiego. Z szerszego składu wypadł też Szymon Włodarczyk, a jest na przykład Arkadiusz Pyrka, który nie grał wiosną w klubie. Dlaczego takie decyzje?

– Nie było łatwo z ustaleniem tej 23-osobowej kadry. Wiadomo, że sytuacja każdego z zawodników jest inna. Szymon nie jedzie, bo grał ostatnio mniej albo wcale. Z kolei Arek jedzie, bo to piłkarz, który może zagrać na kilku pozycjach. Postawiliśmy na zawodników, którzy są czy byli w meczowym rytmie i na takich, którzy ten awans wywalczyli na boisku. Nie są tutaj przypadkowo. Mają doświadczenie, nawyki, znają się, a to ma bardzo duże znaczenie, patrząc też na to, że mieliśmy ledwie tydzień do przygotowań na mistrzostwa Europy. Dlatego postawiliśmy na całokształt umiejętności zawodników, mentalność, doświadczenie, funkcjonowanie w grupie. To się złożyło na to, że wyselekcjonowana została ostateczna kadra. Rozmów było bardzo dużo, do końca nad wszystkim się zastanawialiśmy, tak samo, jak i teraz, a chodzi o wystawienie podstawowego składu na pierwszy mecz z Gruzją. Za nami trudne decyzje, atmosfera jednak jest bardzo dobra, a wszyscy te kadrowe rozstrzygnięcia przyjęli ze zrozumieniem.

Spoglądając na bogatą historię Młodzieżowych Mistrzostw Europy, widzimy, że nie brakowało w nich zawodników, którzy potem robili wielkie kariery. Voeller, Littbarski, Neuer, Cannavaro, Pirlo – same gwiazdy światowego futbolu. Teraz, jak patrzy się na kadry drużyn, które zagrają na Słowacji, to też są nazwiska, bo przykładowo w Portugalii Mateus Fernandes, który gra w Southampton, a wyceniany jest na 15 mln euro. Z kolei u Francuzów dwójka z Tottenhamu – Mathys Tel i Wilson Odobert. Ale my też mamy chyba w kadrze graczy, którzy na tym światowym topie mogą zaistnieć?

– Tak, mamy takich zawodników. Nie wiem, czy to będzie w przyszłości trzech, pięciu, dziesięciu czy jeden, bo to już potem zależy od ich wyborów, podejścia i celów, jakie sobie postawią. Po to jednak jest taki turniej, żeby zobaczyć i skonfrontować się, sprawdzić, na jakim poziomie są zawodnicy. Mówimy tutaj o takich graczach jak Tomasz Pieńko, Mariusz Fornalczyk czy Kacper Kozłowski i jeszcze paru innych. Potencjał jest, a – jak mówię – co z tego wyniknie, na teraz nie potrafię odpowiedzieć. Skupiamy się na tym, co tu i teraz, ale na pewno nie jest tak, że nie mamy u siebie perspektywicznych graczy.

Trener Adam Majewski, rocznik 1973, znana postać jako piłkarz z ligowych boisk, od lat trener. Można powiedzieć, że turniej na Słowacji to takie podsumowanie, ukoronowanie drogi piłkarza i trenera?

– Dokładnie. Jak byłem zawodnikiem, to człowiek marzył o tym, żeby zagrać w reprezentacji. Ja grałem w drużynie narodowej do lat 18, do lat 20 i zadebiutowałem też w pierwszej drużynie, zanotowałem jedno spotkanie. Tak samo jest w pracy trenera, każdy szkoleniowiec chciałby być na moim miejscu. Pierwszy krok został wykonany – awans po wielu latach na turniej, teraz chodzi o to, żeby pójść za ciosem. Mam nadzieję, że na Słowacji godnie będziemy reprezentować nasz kraj.

Rozmawiał Michał Zichlarz        

Podział na grupy piłkarskich MME

Grupa A

◾  Słowacja 
◾ Hiszpania 
◾ Włochy 

◾ Rumunia

Grupa B 

◾ Czechy 
◾ Anglia 
◾ Niemcy 

◾ Słowenia

Grupa C 

◾ Portugalia
◾ Francja
◾ Polska 

◾ Gruzja

Grupa D 

◾ Finlandia 
◾ Holandia
◾ Ukraina

◾ Dania

W ćwierćfinałach zagrają po dwa najlepsze zespoły z każdej grupy. Pierwszy zespół z grupy A zmierzy się z drugim zespołem z grupy B (21 czerwca, Trnawa), pierwszy z C z drugim z D (21 czerwca, Żylina), pierwszy z B z drugim z A (22 czerwca, Dunajska Streda) i pierwszy z D z drugim C (22 czerwca, Preszów). Półfinały odbędą się 25 czerwca w Bratysławie i Koszycach, a finał trzy dni później w stolicy Słowacji.

 

Terminy meczów w grupie C

11 czerwca (środa)

◾ Polska – Gruzja, Żylina, 21.00

◾ Portugalia – Francja, Trenczyn, 21.00

14 czerwca (sobota)

◾ Francja – Gruzja, Żylina, 21.00

◾ Polska – Portugalia, Trenczyn, 21.00

17 czerwca (wtorek)

◾ Polska – Francja, Żylina, 18.00

◾ Gruzja – Portugalia, Trenczyn, 18.00          

Trener Adam Majewski. Fot. Artur Karaszewski / Press Focus