Przestał grać

Jonatan Kotzke (w białej koszulce) niespodziewanie zrezygnował z uganiania się za piłką. Fot, Marcin Bulanda/Pressfocus.pl
Przestał grać
Jeszcze rok temu Jonatan Kotzke był podstawowym zawodnikiem Górnika...
GÓRNIK ZABRZE
Doświadczony niemiecki zawodnik ma ponad 300 ligowych gier od 3. ligi niemieckiej po naszą ekstraklasę. 33-letni Jonatan Kotzke występował m.in. w rezerwach 1.FC Nuernberg oraz w TSV 1860 Monachium, Jahn Regensburg czy FC Ingolstad 04.
W pierwszym składzie zabrzan
Z tym ostatnim klubem w sezonie 2021/22 występował jeszcze na zapleczu Bundesligi, zaliczając 11 występów. Po spadku do 3. ligi postanowił zmienić rozgrywki i kraj. Przyjechał do Polski i podpisał kontrakt z Górnikiem, gdzie akurat doszło do zmiany szkoleniowca, a Jana Urbana latem 2022 niespodziewanie zastąpił młody szkoleniowiec zza zachodniej granicy Bartosch Gaul.
W letnim okresie przygotowawczym Kotzke spisywał się na tyle dobrze, że wywalczył sobie miejsce w wyjściowym składzie. W pierwszej części sezonu grał regularnie w podstawowej jedenastce. Także 2023 zaczął od pierwszych minut, bo wybiegał na boisko w lutowych meczach z Radomiakiem i Rakowem. Potem było już gorzej. W pamiętnym spotkaniu z Wisłą Płock, które Górnik wygrał w marcu 3:2, na murawie pojawił się w końcówce. Był to dla niego mecz numer 16 w ekstraklasie, jak się okazało ostatni. Był też to ostatni mecz dla trener Gaula, którego wkrótce zastąpił ponownie Jan Urban.
Kotzke tak mówił o grze w Polsce: - W drugiej Bundeslidzie jest pięć, sześć topowych i silnych zespołów, a reszta walczy. Podobnie rzecz ma się w polskiej ekstraklasie. Kilka czołowych drużyn, a reszta stara się jak może. Każdy tutaj może wygrać z każdym. Co do mnie, to przede wszystkim chcę grać w wyjściowym składzie. Pokazywać się z jak najlepszej strony i wygrywać. Dla mnie decyzja o przenosinach, patrząc na to z perspektywy kilku miesięcy, była dobra. W klubie bardzo dobra atmosfera, wielkie zainteresowanie ze strony kibiców. Do tego trener, który mi ufa. To dodaje pewności siebie - wyjaśniał „Sportowi” jesienią zeszłego roku. Potem wszystko się jednak posypało… Kotzke nie był może jakimś wybitnym graczem, ale pokazywał się z solidnej strony. Częściej występował wtedy w drugiej linii niż w obronie, gdzie jest jego nominalne miejsce. Inna rzecz, że można było dać szansę komuś z miejscowych graczy.
Chce go Odra
Po zmianie szkoleniowca Kotzke w ogóle przestał grać, a latem tego roku rozstał się z Górnikiem. Gdzie trafił? Nigdzie. Został w Polsce, a konkretnie kilkadziesiąt kilometrów od Zabrza w miejscowości Czyżowice tuż obok Wodzisławia, skąd pochodzi jego żona i gdzie oczywiście przyjeżdżał zanim pojawił się w Górniku. - Żona urodziła się w Niemczech, ma na imię Żaklina. Na Święta Bożego Narodzenia nieraz przyjeżdżałem do rodziców do Czyżowic. Kiedy wiec pojawiła się oferta z Zabrza, to już dokładnie wiedziałem, gdzie jadę. Łatwiej było podjąć decyzję i to było świetne rozwiązanie - opowiadał. Teraz zaszył się w Czyżowicach i o futbolu… nie chce słyszeć. A propozycja gry była, przynajmniej jedna i konkretna, a chodziło o czwartoligową Odrę Wodzisław. Działacze klubu, który w przyszłym sezonie chce grać w Lidze Śląskiej, nie raz, nie dwa rozmawiali z piłkarzem i z jego żoną, żeby namówić go na grę u siebie. Z Czyżowic do Wodzisławia to przecież rzut kamieniem, ledwie kilka kilometrów. Na stadion przy ulicy Bogumińskiej można stamtąd dojechać rowerem. Kotzke nie chce jednak nawet mysleć o powrocie na murawę. Na razie poświęca się rodzinie, ale może zmieni zdanie i jeszcze zobaczymy doświadczonego piłkarza z Niemiec na naszych boiskach? Michał Zichlarz
