Przerwana passa

Pierwsza w sezonie przegrana tyskich mistrzów Polski może boleć tym bardziej, że przydarzyła się w domu.

Forma Igora Tyczyńskiego rośnie. Fot. Marcin Bulanda/PressFocus

Za faworyta tego meczu uchodził GKS Tychy, jednak już pierwsza tercja temu zaprzeczyła. Oświęcimianie od pierwszego gwizdka dyktowali warunki, a Tyszanie zostali zmuszeni do głębokiej destrukcji i ograniczali się do kontrataków. W 10 min Damian Tyczyński zdobył gola po strzale z nadgarstka. Radość podopiecznych Markusa Juurikkali nie trwała jednak długo, bo 185 sekund później był remis. Szymon Kiełbicki zdobył swoją pierwszą bramkę w tyskich barwach, zmieniając lot krążka po wrzutce Valtteriego Kakkonena.

Kluczowy moment nastąpił w 16 min. Gdy goście grali w osłabieniu, Otto Nieminen odebrał krążek Bartłomiejowi Pociesze niemal na granicy faulu i wygrał sam na sam z bramkarzem. W 19 min Dominik Nahunko strzelił w słupek, zaś chwilę po tym Jere Jokinen zdobył gola po efektownym strzale na 10 sek. przed końcem tej odsłony.

W drugiej tercji gospodarze szybko oddali trzy strzały, jednak to Oświęcimianie powiększyli przewagę. Santeri Ventela wrzucił krążek w kierunku bramki, a ten odbił się od jednego z zawodników i kompletnie zmylił Tomáša Fučika. Wkrótce podopieczni Pekki Tirkkonena zamknęli rywali w ich tercji i Mark Viitanen w 25 min zdobył gola z najbliższej odległości. Tyszanie szukali kolejnych szans, jednak świetnie dysponowany był bramkarz gości Igor Tyczyński, i to głównie dzięki niemu utrzymał się korzystny wynik dla jego ekipy. Trójkolorowi bili głową w mur, aż Oświęcimianie wyjechali z akcją i zdobyli kolejnego gola. Lukash Matthews ładnym strzałem z niebieskiej nie dał szans zasłoniętemu Fučikowi. Gospodarze atakowali niemal do końca tej odsłony, jednak brakowało im szczęścia i skuteczności.

W trzeciej odsłonie nadal grę prowadzili Tyszanie. Już w 43 min zdobyli gola, gdy krążek po strzale Kaskinena odbił się od Gościńskiego, następnie od Bizackiego i wpadł do bramki. GKS był blisko gola kontaktowego w 52 min, jednak guma po strzale Pasia odbiła się od poprzeczki. Na około 90 sek. przed końcem Fučik opuścił taflę, ale mimo gry o jednego więcej Tyszanie nie potrafili zdobyć gola i stracili prowadzenie w tabeli.

Mateusz Pawlik

◼ GKS Tychy - Unia Oświęcim 3:5 (1:3, 1:2, 1:0)

0:1 – D. Tyczyński - Ahopelto (9:24), 1:1 - Kiełbicki - Kakkonen - Łyszczarczyk (12:29, w przewadze), 1:2 - Nieminen (15:17, w osłabieniu), 1:3 - Jokinen - Immonen - Valtola (19:50), 1:4 - Ventela - Ahopelto (21:17), 2:4 - Viitanen - Gościński (24:19), 2:5 - Matthews - Ronkkonen (33:59) 3:5 - Gościński - Bryk - Kiełbicki (42:24)

Sędziowali: Przemysław Gabryszak i Patryk Kasprzyk - Łukasz Sośnierz i Kamil Wiwatowski. Widzów 2200.

GKS: Fučik; Pociecha - Kovár, Kakkonen - Viinikainen, Bryk - Kaskinen, Sobecki - Sertti; Knuutinen - Paś - Łyszczarczyk, Jeziorski - Ainali - Kerkkänen, Gościński - Kiełbicki - Viitanen, Janik - Kucharski - S. Lewandowski. Trener Pekka TIRKKONEN.

UNIA: I. Tyczyński; Valtola - Bizacki, Ventela (2) - Mäkela, Diukow (2) - Matthews, Stanieczko - Płatacz; Nieminen - Ronkkonen (2) - Wilkins (4), Jokinen - Immonen - Ahopelto, Nahunko – D. Tyczyński - J. Lewandowski, Sołtys - Krzemień - Kusak. Trener Markus JUURIKKALA.

Kary: GKS – 0 min, Unia - 12 (2 tech.) min.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się