Przepalanie publicznych pieniędzy

PARAGRAFY I SPORT - Robert Kiłdanowicz

„Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie ” - parafrazując słowa Jana Zamoyskiego wypowiedziane przed 400 lat, kogoś kto, łączył onegdaj rolę Ministra Obrony Narodowej i Naczelnego Dowódcę Sił Zbrojnych RP (ważna osoba w strukturze państwa). Słowa te, choć mogłoby się wydawać, że brzmią nazbyt pompatycznie, oddają esencję działania wszelkich szkółek sportowych kształcących adeptów i adeptki (zgroza współczesnych feminatywów) przyszłych drużyn seniorskich naszych sportów zespołowych. Nie umniejszając szacunku sportom indywidualnym jednak metodologia procesu szkoleniowego w tych dyscyplinach jest inna, praca wychowawcy nad swoim wychowankiem koncentruje się przede wszystkich na indywidualnej progresji cech swojego podopiecznego. W sportach zespołowych zaś oprócz rozwoju indywidualnego istotny jest również rozwój waloru zespołowego drużyny czyli umiejętności wzajemnego współfunkcjonowania w grupie. Pierwszorzędna zauważalna różnica pomiędzy tymi dwoma trybami szkoleniowymi jest taka, że lepszy zespół od przeciwnika nie musi być zbudowany z lepszych indywidualnie wyedukowanych zawodników. Co więcej często się dzieje, że jest na odwrót. Mówimy wtedy, że zadecydowała o wyniku zespołowość drużyny. Tylko o co konkretnie chodzi, w tym młodzieży chowaniu? Abstrahując już od tego, że w niebezpiecznych czasach jakich żyjemy lepsze przygotowanie fizyczno-psychiczne wspólnoty daje wyższą szansę na jej przeżycie (element strategicznego przygotowania dual use), zauważam ogromnie wiele marnotrawionych środków finansowych inwestowanych przez władzę państwową, samorządy lokalne i w końcu przez rodziców tych młodych adeptów w tą młodzież. 

Kwestia „przepalania” tych finansów nie dotyczy takich sportów zespołowych jak siatkówka, piłka ręczna, koszykówka - pewnie po części dlatego, że zawodnicy w ramach dual use również się edukują- są z tzw. środowisk akademickich, a dotyka przede wszystkim wszelkich szkółek piłkarskich w Polsce, zwanych czasami dumnie akademiami. Kluczowymi są trzy kryteria oceny; efektywności zainwestowanych w ten cel pieniędzy, otrzymanego w konsekwencji poziomu wyszkolenia młodych sportowców do ich wejścia w etap seniora oraz statusu wykonania działań zaplanowanych do osiągniętych po zamknięciu jakiegoś umówionego cyklu. Oczywiście wszystko nie jest takie proste, dodatkowo dochodzą inne ważne okoliczności np. olbrzymie pokłady ambicji rodziców chcących poprzez swoje dzieci najczęściej zrealizować swoje niespełnione marzenia niedoszłych sportowców. Faktycznie takie szkółki-akademie działają w Polsce w dwóch podstawowych formułach organizacyjno-prawnych, tzw. organizacjach non profit w formie stowarzyszeń albo fundacji oraz przedsięwzięciach komercyjnych, gospodarczych. Na te pierwsze przeznaczane są z funduszy publicznych, centralnych (z zasobów trzech ministerstw) oraz zasobów samorządowych (najczęściej gminnych) ogromne ilości pieniędzy. 

Co mamy w zamian? Rzesze przeciętnych obcokrajowców wynagradzanych w złotówkach, zajmujących miejsce młodych Polaków. To w istocie sprawy jakie zadanie mają spełniać te akademie w Polsce? Ile zawodników i zawodniczek wieku juniorskiego przechodzi w wiek seniora? Jaki jest ich poziom wyszkolenia co docelowo ma wpływ na poziom sportowy na którym będą występować? Czy w kontekście profesjonalnego uprawiania piłki nożnej przyszłych futbolistów owe szkółki piłkarskie spełniają swoją rolę czy służą tylko za instrumenty w zakresie pozyskiwania tych środków od władzy publicznej (centralnej i lokalnej) i „naciąganiu” rodziców dzieci i młodzieży. W obszarze kształtowania profesjonalnych graczy szkółki piłkarskie w Polsce generalnie nie realizują swoich zadań, wyszkoleni piłkarze trafiający do drużyn seniorskich są liczeni w promilach. W ramach wiarygodności moich słów wystarczy eksperymentalnie prześledzić we własnym zakresie ilość wychowanków grających w swoim ukochanym zespole. Chyba, że założymy, że nie to jest celem akademii piłkarskich i nie muszą one edukować przyszłych zawodowców a wystarczy, że ukształtują przyszłego obywatela z pozytywnymi cechami jak pracowitość, wytrwałość i determinacja w dążeniu do obranego celu. 

Znam tą materię od podszewki, wielokrotnie dyskutuję na te kwestie z moim byłym prezesem w dwóch klubach ekstraklasowych panem Zenonem Jarzębskim twórcą Szkoły Piłkarskiej w Szamotułach. Wielelat odpowiadał on za funkcjonowanie tej Akademii, która wysłała w świat wielu piłkarskich reprezentantów kraju za środki finansowe od dwunastu do dziesięciu (oczywiście wyskalowując je do tamtych czasów) razy rocznie niższe! To można zrobić i może się to udać lecz rozpocząć należy od rachunku sumienia, futbolowej ekspiacji na co są marnotrawione aktualnie finanse akademii. W skali kraju czy regionu Górnego Śląska są to gigantyczne pieniądze, dobrze by było zacząć zawierać swoiste „kontrakty społeczne”, które nie zaczynałaby się od tego ile zostanie przekazanych pieniędzy na szkółki piłkarskie tylko jakie zadania i cele mają one zrealizować np. w okresie od 1 roku do 5 lat. Dlaczego? Tyle trwa kadencja prezydenta, burmistrza i wójta w gminie (można dokonać rozliczenia z efektów zainwestowanych pieniędzy) a ponadto w cyklu szkoleniowym od 3 do 5 lat, tj. od 13 do 15 latka można oczekiwać progresji w szkoleniu. To naprawdę nie jest trudne tylko musi się chcieć, a efekty same przyjdą

_______________________________________
* Robert Kiłdanowicz jest doktorem nauk prawnych. W przeszłości występował m.in. w I-ligowych (wg dzisiejszego nazewnictwa ekstraklasowych) zespołach Stomilu Olsztyn, Widzewa Łódź czy Śląska Wrocław.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się