Przenieść Premier League do Polski
PARAGRAFY I SPORT – felieton Roberta Kiłdanowicza
Trzykrotny mistrz Polski i zdobywca Champions Leauge zdegradowany do niższej ligi! Wyobrażacie sobie, żeby Komisja Ekstraklasy SA (organizator rozgrywek najlepszych drużyn w Polsce) wydała takie orzeczenie? Jakkolwiek abstrakcyjnie to brzmi, jednak Anglosasi potrafią zaimponować, pokazują że poziom sportowy nie oznacza braku sprawiedliwości, uczciwości i praworządności w stosowaniu norm, które samemu się ustala. Co więcej, według mnie Wyspiarze osiągnęli najwyższy europejski poziom futbolowy, ponieważ przestrzegają uniwersalnych zasad, filozofii, które wprowadzili. Obowiązują one wszystkich bez wyjątku.
To jest właśnie prawdziwa równość wobec prawa – choć Brytyjczycy nie mają konstytucji (mają zbiór zasad i ogólnych norm rozproszonych w wielu elementach tzw. prawa materialnego), to nie muszą głosić hasła „przede wszystkim konstytucja” i „działań propraworządnych” - aby ich przestrzegać. Te ostatnie zdanie dedykuję zwłaszcza naszym politykom.
Niezależna Komisja (Independent Commission) angielskiej Premier League wydała kilka dni temu orzeczenie dotyczące Manchesteru City, że winny jest on 114 poważnych zarzutów naruszenia przepisów finansowych ligi oraz braku współpracy podczas toczącego się postępowania. Okres objęty śledztwem to 9 lat funkcjonowania klubu (lata 2009-18), podczas którego zdominował ligę angielską (trzykrotne mistrzostwo Anglii), a później triumfowali w Champions League w roku 2023.
„Obywateli” w roku 2008 nabył szejk Mansour bin Zayed Al Nahyan poprzez spółkę Abu Dhabi United Group. Dlaczego to takie ważne? Istota sprawy polega na tym, że oprócz nieograniczonych zasobów finansowych, które związane są z arabskimi fortunami - a których wpływ na rozgrywki piłkarskie sama UEFA i angielska federacja próbują ograniczyć poprzez różnego rodzaje licencje, koncesje i regulacje - system prawny obowiązujący na terenie Zjednoczonych Emiratów Arabskich powoduje, że jest on rajem podatkowym (off shore). Rajem podatkowym, który upatrzyli sobie różnego rodzaju ludzie o nie do końca czystych intencjach i szczytnych celach, mówiąc delikatnie. A co gorsze, jest to ulubione miejsce do - jak to się mawia w slangu - „parkowania rosyjskich pieniędzy”.
Dlatego też uważam, że nie ma przypadku, że oskarżenia kierowane przeciwko Manchesterowi City (zostały skierowane w lutym 2023 roku) to część elementu szerszej gry zapoczątkowanej przez „cywilizowany świat” po rozpętaniu przez Rosję pełnoskalowej wojny przeciwko Ukrainie (luty 2022 roku). Natomiast co do samych, merytorycznych zarzutów Komisji Ligi do klubu dotyczą one umów na 900 milionów funtów (!!!), które były pozornie zawierane przez Niebiańsko-Niebieskich (the Sky Blues), aby fikcyjnie udokumentować przychody i zalegalizować rozchody (wydatki) budżetowe.
W toku przeprowadzonego postępowania - niezwykle precyzyjnie i drobiazgowo, w iście angielskim stylu - ujawniono mechanizm „oszustwa finansowego” klubu. W skrócie polegał on na zawieraniu nieprawdziwych umów sponsorskich przez City po to, aby pokryć gigantyczne koszty zatrudnienia zawodników i sztabu trenerskiego. Komisja „wyśledziła”, że sponsorzy byli „dotowani” przez właściciela klubu lub spółki od niego zależne, a zawodnicy i sztab trenerski, w tym Pep Guardiola, mieli opłacane wynagrodzenia wynikające z kilku umów, nieewidencjonowanych w federacji angielskiej, a oznaczających zatajanie wydatków przed Premier League i angielską federacją piłkarską (The FA).
Co więcej, tożsame zarzuty były już postawione Manchesterowi przez UEFA, dotyczące tzw. Finansowego „Fair Play”, którego europejska konfederacja rzetelnie pilnuje, a więc można powiedzieć, że The Citizens działali w ramach piłkarskiej recydywy. Zostali notabene skazani w 2020 roku przez UEFA za dopuszczenie się poważnych naruszeń w latach 2012-16 przepisów Zrównoważonego Rozwoju Finansowego europejskiej federacji (UEFA Financial Sustainability Regulations) na karę:
(a) dwuletniego zakazu gry w europejskich pucharach i
(b) grzywnę w wysokości 30 milionów euro.
Jednakże Międzynarodowy Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu w Lozannie (CAS) uchylił wykluczenie z europejskich pucharów, a grzywnę zmniejszył do 10 mln euro. Trybunał orzekł, że większość rzekomych finansowych naruszeń i tak uległa przedawnieniu. Powracając do toczącego się śledztwa w Anglii i jego konkluzji, chciałbym podkreślić, że zarzuty się nie uprawomocniły. Klub w terminie odwołał się od decyzji niezależnej Komisji Premier League. Trudno mi jednak sobie wyobrazić, aby tak szczegółowe i profesjonalne uzasadnienie (liczące 40 stron) zostało zmienione przez decyzję w drugiej Instancji. Kwestią otwartą pozostaje wymiar sankcji dla klubu i konsekwencje z tego wynikające.
I tutaj dochodzimy do sedna sprawy. Zagrożeniem dla MC jest degradacja kilka lig niżej wraz z odebraniem zdobytych trzech tytułów mistrza Anglii w okresie objętym postępowaniem. Ponadto prawomocna kara dotycząca rażących nieprawidłowości finansowych Manchesteru City może spowodować kaskadę następnych postępowań, np. dotyczących „nielegalnego” źródła wynagradzania zawodników i trenerów, i badania, czy byli świadomi, że współuczestniczą w dokonywaniu - co najmniej z perspektywy rodzimych federacji - czynów niedozwolonych.
Oczywiście, jak znam praktykę wszyscy będą się tłumaczyć, że w ogóle nie mieli żadnego pojęcia, że funkcjonowali w zorganizowanej grupie przestępczej - co najmniej oszukującej kibiców drużyn rywalizujących z MC, a że otrzymywali ponadnormatywne wynagrodzenia, to jest wynikiem przypadku, uśmiechu losu itd.
No ok, ale dlaczego ta sprawa jest istotna z naszego, polskiego punktu widzenia? Jak już na wstępie zasygnalizowałem, życzyłbym sobie, aby we wszystkich obszarach, nie tylko sportowych, piłkarskich, ale również w wielu innych, tak właśnie działały wszelkie instytucje, organy, czy to prywatne, czy publiczne. Wtedy to nasze życie naprawdę byłoby łatwiejsze, bardziej zorganizowane, logiczne, wspierające zdolności i pracę jednostki, co w oczywisty sposób wzmacniałoby odporność obywateli i siły państwa. Zwłaszcza wobec zagrożeń, przed którymi obecnie stoimy.
A propos zaś kwestii polskiego futbolu, to życzyłbym sobie, aby Komisja Ekstraklasy choć odrobinę przyjęła cech wykonawczych niezależnej komisji Premier League, bo wtedy nasze rodzime kluby zostałyby zmuszone do życia w ramach normalnej ekonomii, tj. wydawały tyle, ile zarabiają, co zmniejszyłoby skalę marnotrawstwa finansów, zwłaszcza publicznych. I może w końcu osiągnęlibyśmy jakiś sukces w europejskich pucharach. Lecz nie wiem, czy to nie moja idee fixe...
_______________________________________
* Robert Kiłdanowicz jest doktorem nauk prawnych. W przeszłości występował m.in. w I-ligowych (wg dzisiejszego nazewnictwa ekstraklasowych) zespołach Stomilu Olsztyn, Widzewa Łódź czy Śląska Wrocław.
Zawodnicy i sztab trenerski MC, w tym Pep Guardiola, mieli opłacane wynagrodzenia wynikające z kilku umów oznaczających zatajanie wydatków... Fot. News Images/SIPA USA/PressFocus
