Przełamanie w tropikach

Jeden strzał rozstrzygnął losu meczu w Chojnicach. Grający przez ponad godzinę w przewadze zawodnika goście, do końca truchleli wynik.

W samej końcówce do remisu próbował doprowadzić nawet Damian Primel, bramkarz Chojniczanki. Fot. Piotr Matusewicz/PressFocus

Konfrontacja kandydatów do awansu, którzy na starcie sezonu zawodzą, rozgrywany był wczesnym popołudniem przy palącym słońcu i 30 stopniach w cieniu. - Zrobiliśmy wiele, wiele i jeszcze raz wiele bardzo dobrego w kilku aspektach, o których nie chcę mówić - stwierdził po meczu trener bielszczan Krzysztof Brede, który dodał, że jego drużynie potrzebne było zwycięstwo, a przełamać udało się w starciu z jednym z faworytów. Patrząc przez pryzmat całego meczu, trudno stwierdzić, z czego tak bardzo zadowolony był szkoleniowiec Górali...

W pierwszym kwadransie Podbeskidzie było bliskie bramki, gdy głową po rzucie rożnym uderzał Richard Nagy, a piłka trafiła w poprzeczkę. Chojniczanka odpowiedziała świetną akcją w 20 minucie. Patryk Olejnik zagrał idealne za linię obrony, a strzał z woleja Damiana Michalika zdołał „na raty” obronić Konrad Forenc. Przed przerwą większą inicjatywę mieli gości, a dobre okazje zmarnowali Maciej Górski, Maksymilian Sitek i Oskar Zawada. Z kolei gospodarze stracili Dmytro Juchymowycza, który zupełnie niepotrzebnie i daleko od własnej bramki, „władował się” z tyłu w nogi Górskiego, za co zobaczył drugą żółtą kartkę.

W drugiej połowie, mimo gry w przewadze, Podbeskidzie długo nie potrafiło stworzyć sobie dobrej okazji. - Sędzia fatalnie zarządzał meczem. To co wyprawiał, nie ma prawa mieć miejsca na tym poziomie - mówił Brede. W dwóch sytuacjach trudno nie przyznać mu racji. Po jednej z nich faulowany w polu karnym był Lucjan Klisiewicz, który próbował przyjąć piłkę, zastawiając się, ale powalił go Jakub Goliński. Kilka minut później do kontrowersji doszło przy linii bocznej. Arbiter odgwizdał faul Ołeksija Bykowa, który się podniósł i gestykulując trafił w twarz Krzysztofa Kolankę, który upadł. Na usprawiedliwienie dodać można, że skrzydłowy wbiegł zza pleców Ukraińca, który go nie zauważył go.

Gol dla Podbeskidzia padł po indywidualnej akcji Wojciecha Szumilasa i jego płaskim uderzeniu z 18 metrów tuż przy słupku; z szacunku do byłego klubu przesadnie się po nim nie cieszył...W ostatnim kwadransie drżały serca kibiców Podbeskidzia, gdy w bramce - wobec kontuzji Forenca (krótko po wykopnięciu piłki poczuł ból w okolicy łydki oraz Achillesa i z pomocą fizjoterapeutów zszedł z boiksa) pojawił się Krystian Wieczorek. Młody bramkarz przy jednym z dośrodkowań minął się z piłką, ale Marcin Kozina z tego nie skorzystał, fatalnie pudłując kilku metrów. - Przegraliśmy, zremisowaliśmy, a ym razem wygraliśmy - podsumował Krzysztof Brede swój trzeci mecz z Chojniczanką, jako szkoleniowiec Podbeskidzia. Dla jego zespołu to premierowe zwycięstwo w sezonie.

(gru)

OCENA MECZU ⭐ ⭐

◼  Chojniczanka - Podbeskidzie Bielsko-Biała 0:1 (0:0)

0:1 - Szumilas, 69 min

CHOJNICZANKA: Primel – Goliński, Juchymowycz, Bykow, Eizenchart - Gutowski (46. Bąkowicz), Olejnik, Szczepanek (76. Lisowski), Shibata (46. Kozina), Michalik (76. Kamiński) - Szabala (76. Firlej). Trener Damian NOWAK.

PODBESKIDZIE: Forenc (58. Wieczorek) - Majsterek, Biernat, Nagy - Sitek (58. Klisiewicz), Takacz (61. Kizyma), Szumilas, Dziwniel (58. Bujan) - Kolanko, Górski, Zawada. Trener Krzysztof BREDE.

Sędziował Łukasz Ostrowski (Szczecin). Widzów 700.

Żółte kartki: Juchymowycz, Sabala, Bykow, Goliński, Primel - Takacz, Biernat, Kolanko, Nagy, Zawada, Klisiewicz, czerwona Juchymowycz (39, druga żółta).