Przełamanie w osłabieniu
Po dwóch porażkach z rzędu piłkarze Zagłębia Sosnowiec nie bez trudu wywieźli komplet punktów z Nysy.
Michał Barć (przy piłce) powoli wyrasta na czołowego snajpera Zagłębia. Fot. Zagłębie Sosnowiec
Sosnowiczanie punktują na razie kosztem drużyn z dołu tabeli. Pokonując beniaminka z Opolszczyzny, zapalili na jego stadionie czerwoną latarnię. Zagłębie było zdecydowanym faworytem tej konfrontacji. Dominowało od początku i o nieco ponad kwadransie objęło prowadzenie. Piłkę dograną przez Szymona Jarka przejął Michał Barć i precyzyjnym uderzeniem posłał do siatki. Do 30 minuty wszystko układało się po myśli gości, ale wtedy wychodzącego na czystą pozycję Michała Zimona nieprzepisowo powstrzymał Maksymilian Rozwandowicz, za co zobaczył czerwoną kartkę. Miejscowi zwietrzyli szansę na korzystny wynik. Ruszyli do huraganowego ataku, ale brakowało im pomysłu na sforsowanie defensywy Zagłębia.
Na początku drugiej połowy zespół z Sosnowca podwyższył prowadzenie za sprawą Maksymiliana Podgórskiego, który z bliskiej odległości zmienił kierunek lotu piłki po strzela Patryka Gogoła. Beniaminek nie zamierzał się poddawać i wykorzystując liczebną, przewagę próbował złapać kontakt. Dawid Kudła kilka razy znajdował się w opałach, ale dzięki swym umiejętnościom i refleksowi kilka razy ratował swój zespół. W 75 minucie był jednak bez szans, a przytomnością w zamieszaniu podbramkowym błysnął Modou Ceesay. 20-letni Gambijczyk miał sporo czasu i miejsca, by zdobyć premierowe trafienie w sezonie. Po 4 minutach stanął przed szansą na wyrównanie, ale tym razem główkował obok słupka. On i jego koledzy uwierzyli, że są w stanie wywalczyć choćby punkt, ale defensorzy Zagłębie nie dali się już oszukać.
- Najważniejsze, że wywieźliśmy z Nysy komplet punktów. Po dwóch ostatnich porażkach przyjechaliśmy na to spotkanie z konkretnym planem, który po czerwonej kartce legł w gruzach. Mimo że do 30 minuty prowadziliśmy i wydawało się, że ten mecz będzie pod naszą kontrolą, wyrzucenie z boiska Maksymiliana Rozwandowicza zmieniło układ sił. Oddaliśmy pole rywalom, by szukać innych atutów. Mieliśmy grać wysoko, odebrać piłkę, dominować i kreować sytuacje. Będąc w osłabieniu, musieliśmy zmienić ten plan, starając się nie dopuścić rywali pod pole karne - tłumaczył Tomasz Łuczywek, trener Zagłębia, który nie krył zadowolenia z kompletu punktów. - Cieszę się, że tak ten mecz rozegraliśmy. Zwycięstwo w takich okolicznościach smakuje lepiej i mocniej buduje drużynę. Strata zawodnika po czerwonej kartce to element piłki nożnej. Trzeba być na to gotowym, nie podejmować nerwowych ruchów, niczego się nie obawiać, tylko walczyć, starać się wygrać, czego przykładem jesteśmy my.
Krzysztof Polaczkiewicz
◼ Polonia Nysa - Zagłębie Sosnowiec 1:2 (0:1)
0:1 - Barć, 16 min, 0:2 - Podgórski, 50 min, 1:2 - Ceesay, 75 min
POLONIA: Szczerbal - Korzeniewicz, Czajkowski, Pawlak, Sz. Sikorski - Krawczyk (65. Dziedzic), Kupczak, Glinka (65. Ceesay), Łyszczarczyk (75. Dychus) - Zimon, Khiri. Trener Krzysztof MORDAK.
ZAGŁĘBIE: Kudła - O. Sikorski, Rozwandowicz, Gryszkiewicz - Krawiec, Rodriguez (46. Kośmicki), Tront, Jarek - Gogół (90+2. Chmarek), Barć (71. Madej) - Podgórski. Trener Tomasz ŁUCZYWEK.
Sędziował Przemysław Burliga (Katowice). Widzów 800.
Żółte kartki: Korzeniewicz, Dychus, Khiri - Kudła, Tront, czerwona Rozwandowicz (30, faul taktyczny).
